Nie ma szkoły międzynarodowej? Inwestor wybiera Śląsk

Joanna Blewąska
2010-02-23 , aktualizacja: 23.02.2010 18:01
A A A Drukuj
Łódź znów nie ma szkoły podstawowej z wykładowym angielskim. Efekt? Zainteresowana naszym regionem japońska firma wybiera Śląsk.

Fot. Marcin Wojciechowski / AG
"Gazeta" rozpoczęła walkę o szkołę międzynarodową, gdy do Łodzi zaczęli przychodzić zagraniczni inwestorzy. I poznając atuty miasta, dopytywali: "A szkoła dla naszych dzieci?". Wtedy stało się jasne, że miasto aspirujące do miana przyjaznego światowym koncernom musi taką placówkę mieć. Udało się. Szkołę otworzył Instytut Postępowania Twórczego. Zapisywały się do niej dzieci z całego świata. Problemy pojawiły się w połowie ubiegłego roku, gdy weszła w życie polska ustawa regulująca działanie oddziałów międzynarodowych. Określiła, że wymagany jest certyfikat międzynarodowej organizacji, którego łódzka szkoła nie posiada. Gdy dowiedzieli się o tym rodzice dzieci, zaczęli je z placówki wypisywać. - Musieliśmy zamknąć brytyjski oddział - słyszymy w placówce.

Dziś nie ma więc w Łodzi szkoły podstawowej akredytowanej przez międzynarodowe instytucje oświatowe, co gwarantuje wysoki poziom nauczania i ujednolicony program w całej Europie. A szkoła Instytutu Postępowania Twórczego nie pozostawia złudzeń, że ubiegać się o takie certyfikaty raczej nie zamierza. - To bardzo kosztowne - przyznaje mówi Monika Frąszczak, dyrektor ds. organizacji.

I dodaje: - Jesteśmy szkołą międzynarodową, choć wykładowym językiem jest dziś tylko polski.

Co w niej zatem międzynarodowego? - Towarzystwo, czyli dzieci z różnych krajów. Mamy dwójkę małych Chińczyków, a po feriach zimowych planują zapisać się Ukraińcy. Do tego oferujemy wiele godzin nauki języków obcych - mówi pani dyrektor.

Angielskiego jest pięć godzin tygodniowo, a uczyć w szkole można się też niemieckiego, francuskiego i włoskiego. - Ale polski wykładowy przekreśla miano międzynarodowej - komentuje pracownica Wroclaw International School. W tej placówce uczy się już 120 dzieci z 21 krajów (w pierwszym roku - 2002 - była szóstka). I to tylko jedna z trzech szkół z wykładowym angielskim we Wrocławiu. Zapotrzebowanie zgłosiło miasto. Utworzenie szkoły zleciło Fundacji Międzynarodowej Edukacji.

Pracownica WIS-u przyznaje, że założenie placówki jest kosztowne, a licencja międzynarodowej organizacji kosztuje nawet 200 tys. zł. Po dwóch, trzech latach można jednak wyjść na zero. Dziś wrocławska placówka zdobywa dotacje z Unii Europejskiej i zarabia. A w zasadzie - jako fundacja - przekazuje wszystkie "nadwyżki finansowe" na edukację w mieście, np. projekt "Szlifiernia diamentów".

I mówi, że warto. Jednym z przybyłych ostatnio do Wrocławia wielkich inwestorów jest IBM. W otwieranym właśnie centrum informatycznym zatrudni prawie 3 tys. osób. Z ustaleń "Gazety" wynika, że już ponad 20 menedżerskich rodzin związanych z IBM odwiedziło międzynarodowe szkoły we Wrocławiu.

Co na to nasze miasto? Mówi, że utworzenie szkoły nie wynika z zadań samorządu, więc samo się za to nie weźmie. - Ale to bardzo ważna sprawa - przyznaje Wiesława Zewald, wicekomisarz ds. edukacji. - Będziemy szukać inwestora, który może liczyć na nasze duże wsparcie.

Teresa Białecka-Krawczyk, szefowa zespołu obsługi inwestora, dodaje, że szkoła powinna oferować naukę małym dzieciom. Jako opiekun inwestorów wie, że starsze nie zawsze jeżdżą z rodzicami na kontrakty.

- O wyborze lokalizacji na nowy zakład decyduje pięciu, sześciu najwyższych menedżerów - opowiada przedstawiciel inwestora, który otworzył w Łodzi fabrykę AGD. - To oni odwiedzają miasta, a potem reszcie zdają relację i wymieniają atuty. Czy jeśli mają syna lub córkę i wiedzą, że te nie będą miały się gdzie uczyć, mogą dobrze wyrazić się o tym mieście? Każdy, kto ma dzieci, rozumie, że nie...

Bo miasto oferowane zagranicznym inwestorom jest jak mieszkanie "do wynajęcia". Musi spełniać wymogi klientów, którzy przychodzą, oglądają i mają prawo wybrzydzać. Mogą je wybrać, jeśli ma małe mankamenty, na przykład brak piekarnika. Ale oferowanie zagranicznym inwestorom miasta bez szkoły dla ich dzieci to jak proponowanie lokalu bez okien i drzwi.

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład