Jeszcze o Łodzi, Plus Camerimage i Marku Żydowiczu
2010-02-21
, aktualizacja: 21.02.2010 18:30
Rozmawiam o Camerimage z Czytelnikami, politykami, dziennikarzami. Prywatnych rozmów Marek Żydowicz nie może nam zakazać, tak jak zabronił używania nazwy festiwalu w staraniach Łodzi o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Przed wtorkowym spotkaniem komisarza Tomasza Sadzyńskiego z szefem Camerimage - pisze Marzena Bomanowska, Gazeta Wyborcza

Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Marek Żydowicz, szef festiwalu Plus Camerimage

Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Viggo Mortensen, znany m.in. z roli Aragorna w tolkienowskiej trylogii "Władca Pierścieni", na festiwalu Plus Camerimage w 2008 roku

Fot. Dariusz Kulesza / AG
Aktorka Charlize Theron odebrała Złotą Żabę na festiwalu Plus Camerimage w 2004 roku
ZOBACZ TAKŻE
- Festiwal Plus Camerimage zostanie w Łodzi (16-02-10, 20:56)
- List Marka Żydowicza: koniec Plus Camerimage w Łodzi (19-03-10, 18:32)
- Plus Camerimage. Żydowicz: Umowa z miastem wygasła (25-04-10, 18:33)
- Camerimage Gang (12-02-10, 17:00)
- Żydowicz z Sadzyńskim o Camerimage. Efekty spotkania? (23-02-10, 18:54)
- Plus Camerimage. Czy festiwal wyprowadzi się z miasta? (05-02-10, 20:19)
- Łódź bez Camerimage? Żydowicz: "Umowa rozwiązana" (14-01-10, 17:23)
- Żydowicz blokuje zebranie Specjalnej Strefy Sztuki (25-03-10, 14:24)
- Plus Camerimage "wychodzi" z Łodzi? Radni: Festiwal zostanie (05-02-10, 14:44)
- Sadzyński z Żydowiczem o Camerimage. "Zobaczymy" (21-04-10, 20:10)
- Camerimage: radni przeciw przystąpieniu do budowy. "Odwołamy was!" (13-01-10, 22:48)
- Camerimage Łódź Center: minister niczego nie obiecał (12-01-10, 21:06)
GALERIA ZDJĘĆ
- Camerimage Łódź Center: awantura na sesji. Zdjęcia (14-01-10, 11:51)
SERWISY
Z perspektywy ostatnich lat widać, że festiwal Camerimage przestał być wyłącznie imprezą kulturalną, a zaczął być używany jako karta przetargowa w polityce. Sam festiwal - wywołujący pozytywne emocje - stał się wygodnym wytłumaczeniem nadzwyczajnych praw dla jego szefa. Bo X Muza roztacza nieodparty urok. Każdy, kto był choć raz na festiwalu Camerimage, pamięta przyjemność, jaka płynie z oglądania filmu, którego jeszcze nie ma w kinach i który kilka miesięcy później zdobywa Oskary. Świetnym doświadczeniem jest udział w żywiołowych reakcjach publiczności, tak różnej od widowni na zwykłych kinowych seansach. Dodatkową atrakcję stanowi zobaczenie na własne oczy takich gwiazd jak Aragorn z "Władcy pierścieni" (czyli Viggo Mortensen) czy hrabia Almasy z "Angielskiego pacjenta" (czyli Ralph Fiennes). Za te doznania należy się Markowi Żydowiczowi uznanie. Mam jednak wrażenie, że wiele osób w mieście, w tym pisząca te słowa, uległa czarowi X Muzy i zapadła w sen. Jego skutkiem jest przyzwolenie na przywileje dla szefa festiwalu, których nikomu innemu byśmy nie dali. Rok temu zapytałam Jerzego Kropiwnickiego, dlaczego jedna osoba może liczyć na tyle publicznego dobra - oprócz miliona złotych dotacji na festiwal, etatu w magistracie, zabytkowej EC1 za symboliczną sumę, które Marek Żydowicz już ma, prezydent zamierzał wtedy zawiązać z nim spółkę Camerimage Łódź Center. Usłyszałam, że "inni robią mniej, a dostają więcej". Ta wymijająca i niekonkretna odpowiedź dowodzi, że Kropiwnicki też dał się zaczarować. Nie tylko on powtarzał latami, że Żydowicz jest trudny, reaguje emocjonalnie, ale warto to wytrzymać.
A teraz coś się zmieniło. Dotychczas zbiorowa hipnoza powodowała, że ton publicznej dyskusji narzucał Marek Żydowicz. Toczyła się ona na jego warunkach i w przez niego wybranych terminach, kiedy ogłaszał kolejny raz, że wyprowadza Camerimage z Łodzi. Festiwal, tak ceniony w Łodzi, stał się narzędziem nacisku, by szybko wybudować Camerimage Łódź Center. Po tym, jak Żydowicz podczas okupacji magistratu - ogłoszonej, by zmusić radnych do przyznania pieniędzy na projekt CŁC - oświadczył, że Łódź nie jest miastem kultury i powinny nad nim zawisnąć czarne flagi, w rozmowach o Camerimage pojawił się nowy ton. Słowa, wykrzyczane na całą Polskę, wielu ludzi zabolały. Czarny PR, jaki ta akcja zrobiła Łodzi, sprawił, że widowiskowy styl wypowiedzi przestał być zabawnym spektaklem. W telewizji i gazetach wyszliśmy na miasto "buraków" niedoceniających perły, która się im trafiła. Te krzywdzące oceny Żydowicza wywołały silny oddźwięk, który jeden z moich rozmówców określił krótko: "tym razem przegiął". Jeden z łódzkich parlamentarzystów powiedział mi, że stawka jest dla miasta wysoka, bo możemy stracić festiwal, ale - tu padło nieco przesadne porównanie - "nie chcemy pokoju za wszelką cenę". Inny poseł - że budowa centrum kongresowo-festiwalowego będzie możliwa dopiero w perspektywie finansów unijnych na lata 2013-2020. Do tego czasu trzeba przygotować koncepcje, analizy, biznes plany. To wszystko powinno przygotować miasto, a nie spółka z fundacją organizującą festiwal. Lokalni politycy powtarzają, że na tak drogi projekt Łodzi dzisiaj nie stać. Nawet człowiek od lat zaangażowany w produkcję filmową poczuł się obrażaniem Łodzi tak dotknięty, że zniechęcony westchnął: "to niech już sobie zabiera ten festiwal gdzie indziej". Łódź poczuła się obrażona - pierwszy raz Łódź, a nie Marek Żydowicz. Myśleliśmy, że jesteśmy gościnną i hojną przystanią od czasu, gdy Camerimage opuściło Toruń. Teraz okazało się, że możemy podzielić los tamtego miasta, które dekadę przed nami okazało się "be".
Nie znam w Łodzi polityka, który wziąłby na siebie odpowiedzialność za to, że miasto straci Camerimage. Trudno się dziwić, bo marka znana nie tylko w Polsce przynosi miastu splendor. Czy tylko blaskiem X Muzy, która uwiodła Łódź, da się wytłumaczyć, że wiele osób straciło głowę? Dyskusja o setkach milionów na budowę CŁC toczyła się w atmosferze, jakby chodziło o happening, a nie wielką inwestycję za publiczne pieniądze. Przykład pierwszy z brzegu: bez zastrzeżeń przyjęto, że obiekt ma mieć w nazwie festiwal operatorów. Czy ktoś się zastanowił, dlaczego każdy organizator imprezy na biletach i plakatach musiałby reklamować festiwal Marka Żydowicza (a może trzeba by prosić o zgodę, by używać tej nazwy?). Skoro festiwal za pieniądze od sponsora zmienił nazwę na Plus Camerimage, to przecież i centrum kongresowo-festiwalowe część pieniędzy na utrzymanie mogłoby mieć ze sprzedaż swojej nazwy.
Bezgraniczne poparcie poprzednich władz Łodzi dla Marka Żydowicza okazało się prowadzącą donikąd polityką ustępstw. Tamte władze zostały w styczniu odwołane w referendum. Teraz potrzebujemy kompromisu wypracowanego podczas normalnych, spokojnych negocjacji. Nie ma w nich miejsca na przyprawianie Łodzi gęby, jaką jest negatywny wizerunek miasta, bo nie tego oczekujemy od organizatora choćby najfajniejszego festiwalu. Czas przypomnieć też, że centrum kongresowo-festiwalowe znalazło się w uchwale rady miejskiej o budowie tzw. Nowego Centrum Łodzi z sierpnia 2007 r. To powinno być fantastyczne centrum kongresowo-festiwalowe, które zostanie zbudowane dla Łodzi, a nie Marka Żydowicza.
A teraz coś się zmieniło. Dotychczas zbiorowa hipnoza powodowała, że ton publicznej dyskusji narzucał Marek Żydowicz. Toczyła się ona na jego warunkach i w przez niego wybranych terminach, kiedy ogłaszał kolejny raz, że wyprowadza Camerimage z Łodzi. Festiwal, tak ceniony w Łodzi, stał się narzędziem nacisku, by szybko wybudować Camerimage Łódź Center. Po tym, jak Żydowicz podczas okupacji magistratu - ogłoszonej, by zmusić radnych do przyznania pieniędzy na projekt CŁC - oświadczył, że Łódź nie jest miastem kultury i powinny nad nim zawisnąć czarne flagi, w rozmowach o Camerimage pojawił się nowy ton. Słowa, wykrzyczane na całą Polskę, wielu ludzi zabolały. Czarny PR, jaki ta akcja zrobiła Łodzi, sprawił, że widowiskowy styl wypowiedzi przestał być zabawnym spektaklem. W telewizji i gazetach wyszliśmy na miasto "buraków" niedoceniających perły, która się im trafiła. Te krzywdzące oceny Żydowicza wywołały silny oddźwięk, który jeden z moich rozmówców określił krótko: "tym razem przegiął". Jeden z łódzkich parlamentarzystów powiedział mi, że stawka jest dla miasta wysoka, bo możemy stracić festiwal, ale - tu padło nieco przesadne porównanie - "nie chcemy pokoju za wszelką cenę". Inny poseł - że budowa centrum kongresowo-festiwalowego będzie możliwa dopiero w perspektywie finansów unijnych na lata 2013-2020. Do tego czasu trzeba przygotować koncepcje, analizy, biznes plany. To wszystko powinno przygotować miasto, a nie spółka z fundacją organizującą festiwal. Lokalni politycy powtarzają, że na tak drogi projekt Łodzi dzisiaj nie stać. Nawet człowiek od lat zaangażowany w produkcję filmową poczuł się obrażaniem Łodzi tak dotknięty, że zniechęcony westchnął: "to niech już sobie zabiera ten festiwal gdzie indziej". Łódź poczuła się obrażona - pierwszy raz Łódź, a nie Marek Żydowicz. Myśleliśmy, że jesteśmy gościnną i hojną przystanią od czasu, gdy Camerimage opuściło Toruń. Teraz okazało się, że możemy podzielić los tamtego miasta, które dekadę przed nami okazało się "be".
Nie znam w Łodzi polityka, który wziąłby na siebie odpowiedzialność za to, że miasto straci Camerimage. Trudno się dziwić, bo marka znana nie tylko w Polsce przynosi miastu splendor. Czy tylko blaskiem X Muzy, która uwiodła Łódź, da się wytłumaczyć, że wiele osób straciło głowę? Dyskusja o setkach milionów na budowę CŁC toczyła się w atmosferze, jakby chodziło o happening, a nie wielką inwestycję za publiczne pieniądze. Przykład pierwszy z brzegu: bez zastrzeżeń przyjęto, że obiekt ma mieć w nazwie festiwal operatorów. Czy ktoś się zastanowił, dlaczego każdy organizator imprezy na biletach i plakatach musiałby reklamować festiwal Marka Żydowicza (a może trzeba by prosić o zgodę, by używać tej nazwy?). Skoro festiwal za pieniądze od sponsora zmienił nazwę na Plus Camerimage, to przecież i centrum kongresowo-festiwalowe część pieniędzy na utrzymanie mogłoby mieć ze sprzedaż swojej nazwy.
Bezgraniczne poparcie poprzednich władz Łodzi dla Marka Żydowicza okazało się prowadzącą donikąd polityką ustępstw. Tamte władze zostały w styczniu odwołane w referendum. Teraz potrzebujemy kompromisu wypracowanego podczas normalnych, spokojnych negocjacji. Nie ma w nich miejsca na przyprawianie Łodzi gęby, jaką jest negatywny wizerunek miasta, bo nie tego oczekujemy od organizatora choćby najfajniejszego festiwalu. Czas przypomnieć też, że centrum kongresowo-festiwalowe znalazło się w uchwale rady miejskiej o budowie tzw. Nowego Centrum Łodzi z sierpnia 2007 r. To powinno być fantastyczne centrum kongresowo-festiwalowe, które zostanie zbudowane dla Łodzi, a nie Marka Żydowicza.
- 328 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
61 głosów
-
Jeszcze o Łodzi, Plus Camerimage i Marku Żydowiczu
radioerewan
21.02.10, 22:15
A tak się odezwę, by mieć subskrypcję tego wątku na forum. O mateczko, jakiepranie brudów!»
-
Re: Łódź, Camerimage i Żydowicz
wortes
21.02.10, 22:22
Po prostu żenada. Nie lubię takich artykułów. Śmierdzi mi tu pomówieniami. Niedość, że PO i SLD wywaliło pana Marka Żydowicza z Łodzi to teraz chcą go jeszczepomówić. Camerimage jest wielką »
-
cisza
desidero1
28.02.10, 21:32
przed kolejną burzą»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Na dworcu chaos, a nie marudzą. Dlaczego? ...
- Zero to liczba? Kto ma rację: Piątkowski ...
- Czytelnik alarmuje: posprzątajcie przy ...
- Nowe bilety MPK od 1 marca. Zobacz, jak ...
- Lekarze walczą o oddział. Rodzice: "To ...
- SLD zaprosił Zdanowską na poniedziałek, a ...
- 40 tys. zł na pracownika, a oni nie chcą ...




więcej zdjęć
