On udawał pracownika gazowni. One kradły i oszukiwały

aura
2010-02-15 , aktualizacja: 15.02.2010 18:23
A A A Drukuj
W Łodzi grasowało złodziejskie trio, które specjalizowało się w okradaniu staruszek. Łupem rabusiów mogło paść ponad 50 tysięcy złotych
Wybierali osoby starsze, takie które mieszkały samotnie. Pojawiali się na Dąbrowie, Retkini i Bałutach. Po dłuższych obserwacjach przystępowali do akcji. Zaczynał 24-letni mężczyzna. Pukał do drzwi i przedstawiał się jako pracownik gazowni. Mówił, że musi sprawdzić szczelność kuchenki gazowej. Lokatorki takim argumentem zawsze dawały się przekonać i wpuszczały do domu "pana z gazowni". A ten pukał, stukał, udawał że coś mierzy. Później informował, że wszystko jest w porządku i wychodził. - Tu kończyła się rola 24-letniego mężczyzny, a do akcji wkraczały jego dwie starsze wspólniczki - informuje młodszy aspirant Adam Kolasa z biura prasowego łódzkiej policji.

Kobiety w wieku 26 i 30 lat dzwoniły do tego samego mieszkania, z którego wyszedł "gazownik". Alarmowały staruszkę, że mężczyzna z gazownią nie ma nic wspólnego, jest za to sprytnym złodziejem, który na pewno skradł przed chwilą wszystkie oszczędności lokatorki. Przerażona staruszka biegła sprawdzić, czy pieniądze są bezpieczne. Oczywiście robiła to na oczach obu kobiet. - Tym samym wskazywały im miejsce przechowywania gotówki - tłumaczy Kolasa. - Później jedna z kobiet odwracała uwagę gospodyni, a druga w tym czasie kradła pieniądze.

Jak ustalili policjanci, grupa okradła w ten sposób co najmniej osiem starszych pań. Za każdym razem złodziejki wynosiły z mieszkania od trzech do dziewięciu tysięcy złotych (w sumie ich łupy to ponad 50 tysięcy złotych). Jak się okazuje, najbardziej poszkodowanym był mężczyzna udający gazownika, który nigdy nie widział pieniędzy. Wykorzystywały to jego wspólniczki. Kolasa: - Informowały go, że z mieszkania wyniosły dużo mniej pieniędzy, niż w rzeczywistości. Dlatego po podziale mężczyzna dostawał zaledwie ułamek skradzionej sumy.

Oszustwo złodziejek wyszło na jaw w czasie przesłuchań, gdy mężczyzna zeznał, ile pieniędzy dostawał, a kobiety - ile rzeczywiście kradły. 24-latek nie ukrywał wzburzenia. Tym bardziej, że mimo niesprawiedliwego podziału, kary grożą całej trójce takie same - do ośmiu lat więzienia. Wszyscy zatrzymani są dobrze znani łódzkim policjantom. Kobiety były już karane za okradanie ludzi (nie wiadomo, czy używały wtedy tej samej "legendy"), a mężczyzna - za kradzieże i rozboje.

Policjanci z VIII komisariatu czekają na kontakt łodzian, którzy mogli paść ofiarą tej trójki, pod tel. (042) 665 24 00.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład