Groźny pożar przy loftach na ul. Tymienieckiego
2010-02-11
, aktualizacja: 11.02.2010 20:32
Prawie trzy godziny strażacy walczyli z pożarem na terenie loftów u Scheiblera. Ogień wybuchł w pomieszczeniach, gdzie były przechowywane łatwopalne materiały budowlane - papa, styropian, farby
ZOBACZ TAKŻE
- Zemsta straży miejskiej? Za zwrócenie uwagi - kajdanki (09-02-10, 19:35)
- Chcesz zrezygnować z loftu? Będziesz musiał iść do sądu (28-04-10, 19:37)
- Regulował gaz: samochód eksplodował, garaż się zawalił (09-02-10, 14:05)
- Dwie osoby zginęły w pożarze. Niedopałek przyczyną? (08-02-10, 11:12)
Ogień pojawił się kilka minut przed godziną 8. Jeden z ochroniarzy zauważył dym i wezwał pomoc. Paliły się pomieszczenia na parterze niedawno powstałego budynku. Składowano w nich m.in. farby i lakiery używane do wykańczania wnętrz. Było też zagrożenie, że ogień dostanie się do zbiorników z olejem opałowym.
Na miejsce zjechało kilkanaście wozów straży pożarnej, podnośnik, fachowcy z zakładu energetycznego oraz pogotowie. Akcja prowadzona była jednocześnie z trzech stron budynku. Zadymienie w pomieszczeniach było tak duże, że ratownicy początkowo mieli problem z dostaniem się do źródła ognia. - Musieliśmy pracować w aparatach tlenowych. Nie było prawie nic widać - mówi młodszy brygadier Piotr Jóźwiak z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Dodatkowo ratownikom przeszkadzał mróz. Przemoczeni strażacy musieli co pewien czas się wymieniać. Z pomocą przyjeżdżały grupy z kolejnych jednostek. Po godzinie 9 ogień udało się opanować. - Szkody są spore. Niemal wszystko, co znajdowało się w tych pomieszczeniach zostało zniszczone - mówi Jóźwiak.
Pożar nie przedostał się na szczęście do mieszkań na pierwszym piętrze, które są na etapie wykańczania. Zostały jednak odymione i najprawdopodobniej trzeba będzie je odświeżyć. Największe szkody powstały na parterze i dwóch piętrach niżej, na których są parkingi. Spaliły się m.in. trzy zostawione tam samochody. Nikomu na szczęście nic poważnego się nie stało.
Na czas akcji utrudniony był przejazd ul. Tymienieckiego. Auta ratowników zajmowały część jezdni. Policja przepuszczała samochody na przemian - raz z jednej, raz z drugiej strony.
Pomieszczenia, w których wybuchł ogień, znajdują się w jednym z dwóch nowych budynków. Stanęły one obok gmachu zabytkowej przędzalni. Ich elewacje zostały pokryte klinkierem i na pierwszy rzut oka trudno odgadnąć czy są stare jak fabryka Scheiblera, czy zaprojektowane współcześnie.
Przyczynę pożaru ustali specjalna komisja. Według wstępnych opinii, powodem było złe użytkowanie urządzeń elektrycznych. - Prawdopodobnie ktoś ustawił grzejniki zbyt blisko łatwopalnych materiałów - mówi starszy kapitan Artur Michalak z komendy miejskiej.
Inwestor zapewnia, że budynek, w którym doszło do pożaru, jest w pełni ubezpieczony. - Prace będą kontynuowane bez zakłóceń - informuje Dorota Urawska, menedżer ds. marketingu i PR Opal Property Developments.
Na miejsce zjechało kilkanaście wozów straży pożarnej, podnośnik, fachowcy z zakładu energetycznego oraz pogotowie. Akcja prowadzona była jednocześnie z trzech stron budynku. Zadymienie w pomieszczeniach było tak duże, że ratownicy początkowo mieli problem z dostaniem się do źródła ognia. - Musieliśmy pracować w aparatach tlenowych. Nie było prawie nic widać - mówi młodszy brygadier Piotr Jóźwiak z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Dodatkowo ratownikom przeszkadzał mróz. Przemoczeni strażacy musieli co pewien czas się wymieniać. Z pomocą przyjeżdżały grupy z kolejnych jednostek. Po godzinie 9 ogień udało się opanować. - Szkody są spore. Niemal wszystko, co znajdowało się w tych pomieszczeniach zostało zniszczone - mówi Jóźwiak.
Pożar nie przedostał się na szczęście do mieszkań na pierwszym piętrze, które są na etapie wykańczania. Zostały jednak odymione i najprawdopodobniej trzeba będzie je odświeżyć. Największe szkody powstały na parterze i dwóch piętrach niżej, na których są parkingi. Spaliły się m.in. trzy zostawione tam samochody. Nikomu na szczęście nic poważnego się nie stało.
Na czas akcji utrudniony był przejazd ul. Tymienieckiego. Auta ratowników zajmowały część jezdni. Policja przepuszczała samochody na przemian - raz z jednej, raz z drugiej strony.
Pomieszczenia, w których wybuchł ogień, znajdują się w jednym z dwóch nowych budynków. Stanęły one obok gmachu zabytkowej przędzalni. Ich elewacje zostały pokryte klinkierem i na pierwszy rzut oka trudno odgadnąć czy są stare jak fabryka Scheiblera, czy zaprojektowane współcześnie.
Przyczynę pożaru ustali specjalna komisja. Według wstępnych opinii, powodem było złe użytkowanie urządzeń elektrycznych. - Prawdopodobnie ktoś ustawił grzejniki zbyt blisko łatwopalnych materiałów - mówi starszy kapitan Artur Michalak z komendy miejskiej.
Inwestor zapewnia, że budynek, w którym doszło do pożaru, jest w pełni ubezpieczony. - Prace będą kontynuowane bez zakłóceń - informuje Dorota Urawska, menedżer ds. marketingu i PR Opal Property Developments.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy




więcej zdjęć