Zemsta straży miejskiej? Za zwrócenie uwagi - kajdanki
2010-02-09
, aktualizacja: 09.02.2010 21:46
Łodzianin przyłapał strażników miejskich na nieprawidłowym parkowaniu. Zrobił im zdjęcia i opublikował je w internecie. Dzień później sytuacja się powtórzyła. - Ale tym razem, gdy zacząłem fotografować, zakuli mnie w kajdanki i oskarżyli o znieważenie - opowiada.
ZOBACZ TAKŻE
- "Strażnicy Miejscy zaparkowali na środku ulicy, bo poszli po napój" [ZDJĘCIA] (05-02-10, 07:48)
- Skuty internauta: strażnicy przekroczyli uprawnienia? (12-02-10, 15:21)
- Mieszkańcy: jesteśmy terroryzowani, nikt nie chce pomóc (15-02-10, 20:48)
- Groźny pożar przy loftach na ul. Tymienieckiego (11-02-10, 14:02)
- Czy wyjaśni się tajemnica śmierci przedsiębiorcy? (28-02-10, 18:01)
- On udawał pracownika gazowni. One kradły i oszukiwały (15-02-10, 12:03)
- Przez podpalacza ucierpiało dziesięciu mieszkańców kamienicy (14-02-10, 19:28)
- Napadli i pobili za skrzynkę piwa. Grozi im 12 lat (12-02-10, 12:33)
- Napadali na samotne kobiety na Widzewie, ale wpadli (11-02-10, 20:27)
- Strażnicy miejscy do kontroli. Władze żądają raportu (10-02-10, 18:50)
- Staruszka wyrzucała szczenięta na śmietniki w Łodzi (10-02-10, 10:54)
- Regulował gaz: samochód eksplodował, garaż się zawalił (09-02-10, 14:05)
- Doniósł na żonę na policję, teraz grozi mu więzienie (08-02-10, 16:40)
- Przebijał opony. Dlaczego? Bo za blisko parkowali (05-02-10, 12:40)
- Pijany taranował pługiem. Skoda utknęła w zaspie (05-02-10, 12:37)
Marcin Kryska, 33-letni właściciel firmy internetowej, sam siebie nazywa łódzkim społecznikiem. Działał w prężnym stowarzyszeniu Lotnisko dla Łodzi, był bohaterem cyklu "Mój biznes" w "Gazecie". W czwartek na osiedlu Widzew, gdzie mieszka, zobaczył z okna radiowóz straży miejskiej źle zaparkowany - niemal na środku skrzyżowania. - Zacząłem robić zdjęcia z okna - opowiada. - Potem zszedłem poszukać funkcjonariuszy, by zwrócić im uwagę. Znalazłem ich w sklepie spożywczo-mięsnym, gdzie kupowali sobie napoje. Bo po to właśnie przyjechali. To też sfotografowałem.
Kryska zdjęcia z tekstem wysłał do "Gazety", trafiły do ogólnopolskiego portalu Alert24.
Ale to nie był koniec historii. W piątek rano ten sam radiowóz nr 137 raz jeszcze podjechał w to samo miejsce. Tym razem auto strażników zablokowało cały pas jezdni tuż przed skrzyżowaniem. - Nie wiem, czy zrobili to specjalnie, ale udało im się mnie sprowokować. Znów zrobiłem zdjęcia, znów zbiegłem na dół w kapciach. Ucieszyli się, gdy mnie zobaczyli. "Czekaliśmy na ciebie" - usłyszałem.
Strażnicy wykręcili Krysce ręce na plecy i zakuli w kajdanki. Potem zawieźli do widzewskiego komisariatu. Podstawa zatrzymania? "Obawa ucieczki i zatarcia śladów" - napisał w protokole policjant. Cztery godziny później Kryska usłyszał zarzut: "Znieważenie funkcjonariusza publicznego na służbie".
- Nikogo nie znieważyłem. Słyszałem, jak strażnicy zeznawali w komisariacie, że zwróciłem się do nich "jak parkujesz, k...". Poproszę w sądzie o przedstawienie świadków przez strażników, bo całe oskarżenie opiera się na ich zeznaniach. A przecież podobno znieważyłem ich publicznie, więc ktoś powinien to słyszeć. Dla mnie jest to ewidentna zemsta strażników za publikację ich wyczynów w internecie. Bo co patrol dwa dni z rzędu robił pod mięsnym? Nie ma tam handlarzy z pudełkami, którym można wlepić mandat, nie zakładali też blokad samochodom - mówi Kryska.
Radosław Kluska, naczelnik Wydziału Dowodzenia Straży Miejskiej w Łodzi, przedstawia inną wersję wydarzeń: - Pierwszego dnia zaparkowali trochę niefortunnie, i zostaną za to ukarani przez komendanta. Jak? Jeszcze nie wiem. Ale następnego dnia strażnicy zostali znieważeni przez tego pana. Był agresywny, nie chciał się wylegitymować. Został więc zatrzymany i przewieziony do komisariatu. Tak, w kajdankach. Mamy do tego prawo.
"Gazeta" : - Co strażnicy robili tam podczas patrolu drugi dzień z rzędu?
- Mieli tam swoje czynności do wykonania, a pod sklep podjeżdżali po śniadanie - mówi Kluska.
"Gazeta" - A może to była prowokacja, zemsta z ich strony? Drugiego dnia znów zaparkowali nieprawidłowo w tym samym miejscu.
Kluska: - Według moich informacji drugiego dnia zaparkowali według przepisów.
- Widać na zdjęciach, jak zaparkowali - Kryska pokazuje zdjęcia. - A w komisariacie słyszałem, jak tłumaczyli policjantowi, że podjechali tam służbowo, żeby skontrolować sklep.
Trudno jednak uwierzyć, by kontrolowali sklep, gdzie kupowali napoje. - Nie sprzedajemy tu ani alkoholu, ani papierosów - mówi sprzedawczyni ze sklepu Miazek przy ul. Gogola.
Kryska zdjęcia z tekstem wysłał do "Gazety", trafiły do ogólnopolskiego portalu Alert24.
Ale to nie był koniec historii. W piątek rano ten sam radiowóz nr 137 raz jeszcze podjechał w to samo miejsce. Tym razem auto strażników zablokowało cały pas jezdni tuż przed skrzyżowaniem. - Nie wiem, czy zrobili to specjalnie, ale udało im się mnie sprowokować. Znów zrobiłem zdjęcia, znów zbiegłem na dół w kapciach. Ucieszyli się, gdy mnie zobaczyli. "Czekaliśmy na ciebie" - usłyszałem.
Strażnicy wykręcili Krysce ręce na plecy i zakuli w kajdanki. Potem zawieźli do widzewskiego komisariatu. Podstawa zatrzymania? "Obawa ucieczki i zatarcia śladów" - napisał w protokole policjant. Cztery godziny później Kryska usłyszał zarzut: "Znieważenie funkcjonariusza publicznego na służbie".
- Nikogo nie znieważyłem. Słyszałem, jak strażnicy zeznawali w komisariacie, że zwróciłem się do nich "jak parkujesz, k...". Poproszę w sądzie o przedstawienie świadków przez strażników, bo całe oskarżenie opiera się na ich zeznaniach. A przecież podobno znieważyłem ich publicznie, więc ktoś powinien to słyszeć. Dla mnie jest to ewidentna zemsta strażników za publikację ich wyczynów w internecie. Bo co patrol dwa dni z rzędu robił pod mięsnym? Nie ma tam handlarzy z pudełkami, którym można wlepić mandat, nie zakładali też blokad samochodom - mówi Kryska.
Radosław Kluska, naczelnik Wydziału Dowodzenia Straży Miejskiej w Łodzi, przedstawia inną wersję wydarzeń: - Pierwszego dnia zaparkowali trochę niefortunnie, i zostaną za to ukarani przez komendanta. Jak? Jeszcze nie wiem. Ale następnego dnia strażnicy zostali znieważeni przez tego pana. Był agresywny, nie chciał się wylegitymować. Został więc zatrzymany i przewieziony do komisariatu. Tak, w kajdankach. Mamy do tego prawo.
"Gazeta" : - Co strażnicy robili tam podczas patrolu drugi dzień z rzędu?
- Mieli tam swoje czynności do wykonania, a pod sklep podjeżdżali po śniadanie - mówi Kluska.
"Gazeta" - A może to była prowokacja, zemsta z ich strony? Drugiego dnia znów zaparkowali nieprawidłowo w tym samym miejscu.
Kluska: - Według moich informacji drugiego dnia zaparkowali według przepisów.
- Widać na zdjęciach, jak zaparkowali - Kryska pokazuje zdjęcia. - A w komisariacie słyszałem, jak tłumaczyli policjantowi, że podjechali tam służbowo, żeby skontrolować sklep.
Trudno jednak uwierzyć, by kontrolowali sklep, gdzie kupowali napoje. - Nie sprzedajemy tu ani alkoholu, ani papierosów - mówi sprzedawczyni ze sklepu Miazek przy ul. Gogola.
- 874 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
411 głosów
-
Czy to zemsta straży miejskiej?
gangusek
09.02.10, 22:24
Po tym drugim razie, te palan** powinny wylecieć ze służby w trybienatychmiastowym.I mam nadzieję że na 1 małym artykule w gazecie się nie skończy. To trzebadrążyć jeśli ma się skończyć tak »
-
Zemsta straży miejskiej? Za zwrócenie uwagi - k...
ko_menta_tors
10.02.10, 09:19
Ciekawe, ze nie byli znieważeni, gdy były prezydent miasta pytał ich o czapkę?!! Powinni wszystkich uczestników, razem z ich załganym szefem, wypieprzyć ze Straży!! Wyobraźcie sobie »
-
Straż miejska - bandy nieudaczników i ciot
bojabedezlosliwynamaxa
10.02.10, 10:36
do niczego nieprzydatni ale utrzymywani z naszych podatków.»







więcej zdjęć