O Łodzi znów głośno w Brukseli. Przez pomoc dla Della
25.11.2009
, aktualizacja: 25.11.2009 19:39
Parlament Europejski zgodził się na pomoc dla zwalnianych pracowników Della w Irlandii. Ci tracą zatrudnienie, bo amerykański potentat przenosi montaż komputerów do Łodzi.
ZOBACZ TAKŻE
- Sprytny Dell zagarnie 200 mln chociaż.. opuszcza Polskę (05-05-10, 09:00)
- Dell odchodzi z Łodzi. Sprzedaje fabrykę Tajwańczykom (02-12-09, 20:43)
- Efekt Della, czyli kula u nogi prezydenta (03-12-09, 18:05)
Pomoc warta prawie 15 mln euro udzielona będzie z Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji. Dostanie ją 2,4 tys. pracowników z likwidowanej fabryki w Limerick. Pieniądze pójdą na szkolenia, przekwalifikowanie, pomoc w zakładaniu własnych firm i doradztwo zawodowe.
Irlandia starała się o wsparcie, bo bezrobocie w regionie Limerick może przekroczyć 20 proc. Wyższe od średniej krajowej było jeszcze przed zamknięciem fabryki komputerów.
Przyznanie pomocy miało zwolenników i przeciwników. Posłowie z Komisji Zatrudnienia Parlamentu Europejskiego dociekali, czy sprawiedliwe jest, by Dell dostał pomoc po raz drugi. Przecież pod koniec września Komisja Europejska zgodziła się na pomoc publiczną - 54,5 mln euro - na rozwój produkcji komputerów w Łodzi. To co prawda pomoc od polskiego rządu, a nie z funduszy europejskich, ale Komisja musiała się wypowiedzieć, czy takie wsparcie nie zachwieje konkurencyjnością na rynku komputerów. Uznała, że projekt w "znaczny sposób przyczynia się do rozwoju regionu łódzkiego, a niesione korzyści są większe niż potencjalny negatywny wpływ na konkurencję i handel". Europejscy socjaliści mówią temu "nie". Apelowali wczoraj, by w UE nie wspierać z funduszy publicznych firm, tak jak stało się to w Polsce. Dzięki pomocy naszego rządu firma rozwinęła produkcję w Łodzi, ale jednocześnie zostawiła na garnuszku unijnego funduszu globalizacyjnego pracowników zamkniętej fabryki w Irlandii. - To jest nie do zaakceptowania. Dell nie może po prostu zamykać fabryki, polegając na Unii Europejskiej, by swymi funduszami wspierała zwalnianych pracowników, i otwierać nowego zakładu w innym kraju członkowskim, korzystając z jego pomocy publicznej - oświadczył Stephen Hughes, wiceprzewodniczący frakcji socjalistów w PE. Socjaliści zorganizowali nawet w Parlamencie Europejskim konferencję prasową, na którą zaprosili robotników z Limerick. Ci płakali, dziękując za pomoc z unijnego funduszu globalizacyjnego. Fundusz ten został powołany w 2007 r. przez państwa członkowskie. Jego celem jest wspieranie pracowników z tych regionów i sektorów gospodarki, które są narażone na negatywne skutki globalizacji. Na ten cel ma 500 mln euro rocznie pochodzących z unijnego budżetu.
Irlandia starała się o wsparcie, bo bezrobocie w regionie Limerick może przekroczyć 20 proc. Wyższe od średniej krajowej było jeszcze przed zamknięciem fabryki komputerów.
Przyznanie pomocy miało zwolenników i przeciwników. Posłowie z Komisji Zatrudnienia Parlamentu Europejskiego dociekali, czy sprawiedliwe jest, by Dell dostał pomoc po raz drugi. Przecież pod koniec września Komisja Europejska zgodziła się na pomoc publiczną - 54,5 mln euro - na rozwój produkcji komputerów w Łodzi. To co prawda pomoc od polskiego rządu, a nie z funduszy europejskich, ale Komisja musiała się wypowiedzieć, czy takie wsparcie nie zachwieje konkurencyjnością na rynku komputerów. Uznała, że projekt w "znaczny sposób przyczynia się do rozwoju regionu łódzkiego, a niesione korzyści są większe niż potencjalny negatywny wpływ na konkurencję i handel". Europejscy socjaliści mówią temu "nie". Apelowali wczoraj, by w UE nie wspierać z funduszy publicznych firm, tak jak stało się to w Polsce. Dzięki pomocy naszego rządu firma rozwinęła produkcję w Łodzi, ale jednocześnie zostawiła na garnuszku unijnego funduszu globalizacyjnego pracowników zamkniętej fabryki w Irlandii. - To jest nie do zaakceptowania. Dell nie może po prostu zamykać fabryki, polegając na Unii Europejskiej, by swymi funduszami wspierała zwalnianych pracowników, i otwierać nowego zakładu w innym kraju członkowskim, korzystając z jego pomocy publicznej - oświadczył Stephen Hughes, wiceprzewodniczący frakcji socjalistów w PE. Socjaliści zorganizowali nawet w Parlamencie Europejskim konferencję prasową, na którą zaprosili robotników z Limerick. Ci płakali, dziękując za pomoc z unijnego funduszu globalizacyjnego. Fundusz ten został powołany w 2007 r. przez państwa członkowskie. Jego celem jest wspieranie pracowników z tych regionów i sektorów gospodarki, które są narażone na negatywne skutki globalizacji. Na ten cel ma 500 mln euro rocznie pochodzących z unijnego budżetu.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
O Łodzi znów głośno w Brukseli. Przez pomoc dla...
ptr0
25.11.09, 22:20
I tym samym biedni zapłacą na bogatych... Absurd jakiś.»




