Kaśka wypchnięta przez okno - pomagamy Kociej Mamie

jona
23.11.2009 , aktualizacja: 23.11.2009 23:24
A A A Drukuj
Kaśka miała niecały rok, kiedy dostała pierwszą rujkę. Nie spodobało się to jej opiekunom, więc wyrzucili kotkę przez okno z pierwszego piętra. Teraz jest pod opieką wolontariuszy fundacji Kocia Mama.


Trwa akcja "Gazety" i TV Toya. Chcemy wesprzeć Kocią Mamę w opiece nad bezdomnymi kotami. To konieczne przed zimą. Zbieramy dla niej karmę, leki i wszystko, co kotom jest niezbędne do życia i wyleczenia. Będziemy też pokazywać smutne losy kotów, którymi opiekuje się fundacja - takich jak Kaśka. Chcielibyśmy pomóc w znalezieniu domów choć części z nich. Nie będzie łatwo. Takie adopcje nazywa się trudnymi.

Iza Milińska, szefowa Kociej Mamy: - Trudne adopcje nie zawsze jednak są trudne z powodu wyglądu kota okaleczonego po wypadku czy chorobie. Czasem gorsze są zmiany zachodzące w psychice zwierzaka po traumatycznych przejściach z ludźmi. Kaśka jest tego przykładem. Miała niecały rok i była miłym rozmruczanym kociakiem, kiedy dostała swoją pierwszą rujkę. Jedyna metoda na wyciszenie takiej kotki, to specjalne tabletki kupowane w lecznicach weterynaryjnych a potem sterylizacja. Kiedy miauczenie Kaśki stało się zbyt dokuczliwe dla jej "opiekunów", została wystawiona na parapet okna na pierwszym piętrze i zwyczajnie strącona szczotką. Taki sposób na ciszę w domu.

Kotkę zabrała do swojego domu jedna z wolontariuszek Kociej Mamy. Kilka tygodni Kaśka siedziała apatyczna w kącie. Ludzi bardzo się bała. Każdy ruch w jej stronę budził natychmiast agresję i gotowość do obrony. Leczenie urazu psychicznego trwało długie tygodnie. Teraz - rok po tamtym zdarzeniu - kotka jest już gotowa do ponownego wejścia do domu człowieka - prawdziwego człowieka. Dotyk ludzkiej ręki nie kojarzy się już jej z bólem i cierpieniem. Lubi być pieszczona i przepada za towarzystwem innych zwierząt - kotów i psów. Czy wśród Czytelników Gazety znajdzie się ktoś, kto ją przygarnie? Kontakt: Iza Milińska 604 952 581.

Wspólnie z TV Toya prosimy o dary dla łódzkich bezdomniaków. Na dziedzińcu przy łódzkiej redakcji Gazety stoi namiot, w którym można je składać. Czekamy przede wszystkim na: * karmę - mokrą w puszkach i suchą. Potrzebna jest także specjalna karma dla kocich juniorów; * kocie wyposażenie - żwirek, granulat drzewny, kuwety, kontenery, miseczki, koszyki, drapaki, zabawki, łopatki do kuwet. Nie muszą być nowe, mogą być używane, ale czyste; * środki czystości - niezbędne w opiece nad dużą liczbą kotów, przetrzymywanych w domach wolontariuszy: domestos, Ajax, wybielacz, rękawiczki jednorazowe; * leki, instrumenty i sprzęt medyczny. Z leków najbardziej potrzebny jest Unidox, poza tym krople do oczu (Gentamecyna, Tobrex, Neomecyna), ale też zwykła woda utleniona. Podczas opieki nad chorymi kotami zużywana jest duża ilość środków opatrunkowych. Prosimy więc o ligninę, watę, bandaże, patyczki jednorazowe do czyszczenia uszu, gazę. Niezbędny jest również inkubator dla kocich osesków, lampa bakteriobójcza, skalpele, nici chirurgiczne (może są przeterminowane i niepotrzebne w jakiejś przychodni lub szpitalu).

Dary można przynosić do redakcji Gazety (ul. Sienkiewicza 72) codziennie w godz. 9-20 aż do 6 grudnia. Potem zostaną przekazane Fundacji Kocia Mama.

O fundacji można czytać pod adresem: www.kociamama.pl; więcej kocich historii - na blogu Kocie podwórko (www.kociepodworko.blox.pl). Wkrótce napiszemy o Czarnej Kicie.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład