Ślepa Mela potrzebuje oczu Heli. Obie szukają domu

jona
2009-11-18 , aktualizacja: 18.11.2009 16:20
A A A Drukuj
Hela i Mela są sześciomiesięcznymi kotkami. Mela prawie nie widzi - minimalnie na małą odległość. Hela widzi dobrze więc została przewodnikiem Meli. Potrzebują domu - jednego dla obu, bo jedna bez drugiej nie może żyć.
Historia kotek jest bardzo smutna. Szczegółowo opisana jest na blogu "Kocie podwórko" (kociepodworko.blox.pl) na łódzkim portalu "Gazety".

Nazywamy się Hela i Mela. Jesteśmy siostrami, ostatnimi córkami Zezi. Nasza mama już nie żyje, ale zanim odeszła, podrzuciła nas ludziom. (...) Byłyśmy bardzo chore. Z trudem oddychałyśmy. Ropa całkiem zakleiła nam oczy. Strasznie płakałyśmy - ze strachu i z bólu." - opowiadają o sobie na blogu.



7 czerwca trzytygodniowe kociaki znalazła przy komórkach w śródmieściu Łodzi Magda, studentka. Razem z mamą i sąsiadką - panią Janką - zajęła się nimi. Były w opłakanym stanie. Dziwne, że żyły. Oczy, noski i pyszczki niemal całkowicie zaklejała im ropna wydzielina.

Ratowanie kotek chorych na koci katar trwało sześć tygodni. Przez pierwszy tydzień codziennie były wożone do lecznicy Cztery Łapy na serie zastrzyków. Przez dwa następne - już w domu pani Janki - dostawały dodatkowo kroplówki. Przez trzy kolejne - dalsze leki i zastrzyki.

Hela: Ale z tymi ludźmi - choć nam u nich dobrze - to dużo się miałyśmy. Najpierw przez tydzień dawali nam zastrzyki i ciągle do weterynarzy z "Czterech łap" jeździli. Potem przez dwa następne tygodnie do zastrzyków dołączyli kroplówki. (...)

Mela: (...) Strasznie tych kroplówek nie lubiłam, bo długo trwały. Zastrzyk raz, dwa i po krzyku - naszym oczywiście. A przy tych kroplówkach, to nam takie torby wodne na karczkach się robiły. Mama Magdy mówiła, że wyglądamy z nimi jak wielbłądy.

Hela: Jak się skończyły kroplówki, to jeszcze miałyśmy zastrzyki. Aż po dwa dziennie przez następne trzy tygodnie. Jakieś antybiotyki i coś, co nam podnosiło odporność." - relacjonowały na blogu.



Gdy Hela i Mela wyzdrowiały ich oczami zajęła się dr Joanna Rabiega z lecznicy "Pies czyli Kot". Najlepsza w Łodzi specjalistka od leczenia chorób oczu. Po kilku tygodniach kuracji orzekła, że Mela, niestety, nie będzie już lepiej widzieć. Heli zoperowała jedno oko, bo drugie wyleczyło się całkowicie po podaniu różnych leków. Teraz Hela widzi całkiem nieźle i opiekuje się siostrą. Jest jej przewodnikiem. Mela odwdzięcza się jej swoją przyjaźnią. Jedna bez drugiej nie mogą żyć. Płaczą, gdy nawet na chwilę są rozdzielane. Zwłaszcza Hela.

Bardzo potrzebują domu z dobrymi i cierpliwymi opiekunami. Z powodu kalectwa, nie mogą żyć na dworze. Nie mogą nawet wychodzić do ogrodu. Mają obniżoną odporność i mogą zarażać się od innych kotów jakimiś chorobami. Dlatego nie mogą dłużej przebywać w ich obecnym domu.

Mimo smutnych doświadczeń kotki są bardzo radosne. Mela bez przerwy mogłaby być noszona na rękach i głaskana. Obdarza ludzi ogromnym zaufaniem. Hela do wszystkich odnosi się z rezerwą, ale rozluźnia się w obecności siostry. Obie wspaniale się bawią, a kiedy wieczorem układają się do snu, zamieniają się w dwie rozmruczane czarne kulki. Potrafią załatwiać się do kuwety.

Hela: Ludzie zaczynają szukać nam nowego domu. Podobno to będzie trudne, bo my jesteśmy jakiejś tam specjalnej troski.

Mela: To chyba o tobie tak mówią, bo ty ludzi unikasz i jak z łaski dajesz się głaskać. I lubisz tylko moje towarzystwo.

Hela: Nieprawda, to o tobie, bo ty prawie nie widzisz. A ja jestem ciągle z tobą, bo potrzebujesz moich oczu.

Mela: No tak. Nie ma co się kłócić. Ważne żeby nas nie rozdzielili, bo obie siebie potrzebujemy." - niepokoją się kotki na blogu.



Kotki mają teraz po sześć miesięcy. Są wysterylizowane, zaszczepione przeciwko grzybicy, odrobaczone i odpchlone. Mają książeczki zdrowia. Ich operacje sfinansowała Fundacja Kocia Mama, wsparła też leczenie.

Czy ktoś się nimi zaopiekuje? Wierzymy, że tak. Bo już wcześniej szukaliśmy i znaleźliśmy domy dla innych bezdomnych kotów. Ostatnio dla Maciusia, który zamieszkał u Pani Ewy i jej męża. Telefon kontaktowy: 507 093 859, adres e-mail: kociepodworko@gazeta.pl. Dużo zdjęć obu kotek można znaleźć na blogu kociepodworko.blox.pl.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów