Grypa? Nie panikować i nie zakażać

Rozmawiał Adam Czerwiński
2009-11-16 , aktualizacja: 16.11.2009 20:23
A A A Drukuj
Na razie nie widzę objawów epidemii. Co tydzień robię specjalny test: w trakcie niedzielnej mszy słucham, ilu ludzi kaszle. Im więcej, tym jest gorzej. W tę niedzielę słuchałam wyjątkowo uważnie. Nikt nie kasłał - mówi "Gazecie" prof. Daniela Dworniak

Fot. Malgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Adam Czerwiński: W szpitalu MSWiA umarł 48-letni mężczyzna. Prawdopodobnie na świńską grypę. Mamy już się bać?

Prof. Daniela Dworniak: Tak, ale tylko trochę. Przecież grypa to choroba zakaźna, która od lat występuje o tej porze roku. Zaczyna się w listopadzie, a w kwietniu nie ma po niej śladu. W tym roku oprócz zwykłej grypy sezonowej mamy pandemię A/H1N1. Ten wirus jest inny od tych, które zwykle do nas trafiają. Są w nim geny świńskiej i ptasiej grypy . Dlatego może być bardziej niebezpieczny. Zjadliwy. Podkreślam, że może być, bo o tym, jaki się okaże, dopiero się przekonamy. Na razie nie widzę objawów epidemii. Co tydzień robię specjalny test: w trakcie niedzielnej mszy słucham, ilu ludzi kaszle. Im więcej, tym jest gorzej. W tę niedzielę słuchałam wyjątkowo uważnie, nikt nie kasłał. Ale lepiej dmuchajmy na zimne i zadbajmy o siebie i swoich bliskich.

Mamy kupić maseczki, preparaty do dezynfekcji, zapasy leków?

- Bez przesady. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. Po pierwsze - pamiętajmy, że skończyło się lato i ubierajmy się stosownie do panującej pory roku, czyli ciepło, ale nie za ciepło. Tak żeby się nie przegrzewać. Ważne jest dobre odżywianie. O każdej porze roku polecam owoce. Teraz szczególnie nasze pyszne jabłka. Nie zaszkodzi plasterek cytryny do herbaty, inne owoce to znakomite uzupełnienie diety. Kolejne zalecenie - unikamy źródła zakażenia, czyli osób zakatarzonych, przeziębionych. A jeśli poczujemy się źle, nie udajemy kozaków, tylko się oszczędzamy. Idziemy do lekarza i kładziemy się, bo łóżko w leczeniu przeziębienia to podstawa. Chory ma leżeć, a nie zakażać innych!

Szczepić się?

- Szczepienia są zalecane. To znaczy, że warto po nie sięgać. Ale nie można nikogo do nich zmuszać. Każdy sam powinien zdecydować, czy tego potrzebuje.

Kto powinien się zaszczepić na A/H1N1?

- Przede wszystkim pracownicy służby zdrowia. Oni są najbardziej narażeni na kontakt z wirusem. Jeśli nie będą mieli odporności, zachorują i nie będzie miał kto leczyć ludzi. Druga grupa, której polecam szczepienia, to osoby z chorobami przewlekłymi. Dla nich grypa może być bardzo niebezpieczna. No i dzieci.

Sam powinienem się zaszczepić?

- Młody, zdrowy mężczyzna może sobie pozwolić na ryzyko przechorowania grypy.

Ale mężczyzna, który umarł w niedzielę, podobno nie miał problemów ze zdrowiem.

- O tym się dopiero przekonamy. A jeśli chodzi o pana ryzyko, to nie powinno być zbyt duże, jeśli posłucha pan moich wcześniejszych zleceń i gdy zachoruje, pójdzie do lekarza i położy się do łóżka. A jeśli już przechoruje pan grypę, zyska pan solidną odporność.

A jeśli już się zaszczepiłem na grypę sezonową?

- To proszę się nie zdziwić, jeśli i tak pan zachoruje. Szczepionka chroni przed wirusami z poprzedniego sezonu, ale nie przed A/H1N1. W naukach przyrodniczych wszystko jest proste: albo ktoś jest w ciąży, albo nie. Podobnie jest z odpornością. Proszę też nie wierzyć, że szczepionka na stare wirusy spowoduje, że nowy mniej panu dokuczy. Jeśli pan się boi, proszę się doszczepić na A/H1N1. Ale uwaga! Odporność zyska pan najwcześniej po dwóch tygodniach.

Jak rozpoznać u siebie grypę?

- To ostra wirusowa choroba górnych dróg oddechowych. Zaczyna się nagle, z reguły gorączką i bólami głowy. Później dochodzą katar, kaszel, bóle gardła, poczucie rozbicia. Właściwie nie ma grypy bez tych objawów.

Co robić, jeśli w szkole dziecka ktoś zachoruje na świńską grypę?

- Nie panikować. Proszę powiedzieć, co mieliby robić lekarze, gdyby grypa była tak groźna, jak niektórzy myślą? Przecież po pracy wracamy do domów, do bliskich. I jakoś nic im się nie dzieje. Bo grypa to nie choroba kwarantannowa. Dlatego sanepid nie będzie wyłapywał dzieci, które chodziły do kasy z córką zmarłego mężczyzny. Nie będzie, bo to bez sensu. Bo, po pierwsze, póki nie ma objawów choroby, nie wykryjemy wirusa. A nawet jeśli ktoś miał z nim kontakt i przez pięć dni nie zachorował, to znaczy, że jego organizm z wirusem sobie poradził i z badania znów nic nie wyniknie. Moim zdaniem łatwiej grypą zakazić się na dyskotece niż w klasie. Tylko czy ktoś pozamyka dyskoteki?

* Prof. Daniela Dworniak jest wojewódzkim konsultantem ds. chorób zakaźnych i kierowniczką Katedry Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład