Konkurencyjne gangi na jednej ławie oskarżonych
2009-11-16
, aktualizacja: 16.11.2009 19:54
Dwa zwalczające się łódzkie gangi zasiadły w poniedziałek na jednej ławie oskarżonych. Prokuratura oskarżyła je o niemal sto przestępstw.
ZOBACZ TAKŻE
- Tragedia na drodze: samochód potrącił rowerzystę (20-11-09, 14:03)
- Kolejna akcja przeciw "nielatom" (13-12-09, 14:44)
- Dilerzy mieli dozór policyjny, ale... handlowali dalej (18-11-09, 12:05)
- Najpierw chciał zabić żonę, później zabił siebie (17-11-09, 13:27)
- Przeszukiwał i okradał ludzi... udając policjanta (17-11-09, 13:01)
- Brat zabił brata kuchennym nożem. Był pijany (16-11-09, 12:29)
- Zabrała kamień z pola. Odpowie za kradzież (15-11-09, 12:58)
- Sklepowi złodzieje notoryczni (12-11-09, 19:29)
- Nietrzeźwa młodzież w bramie: 15-latka z promilami (12-11-09, 13:52)
- Czołowe zderzenie: dwie osoby nie żyją (12-11-09, 13:38)
- Narkotyki na koncercie w łódzkiej hali Atlas Arena (09-11-09, 14:13)
- Wjechał w ogrodzenie i dachował na "podwójnym gazie" (09-11-09, 14:08)
- Akcja nielat w Łodzi. Policja kontrolowała młodych (07-11-09, 15:39)
- Wpadli z podrobionymi skarpetkami. Grozi im 5 lat (19-11-09, 15:44)
- Umarł, bo odwieźli go do domu zamiast do szpitala? (18-11-09, 18:30)
W łódzkim podziemiu przestępczym zapanowało bezkrólewie po tym, gdy w połowie 1999 r. policjanci rozbili "ośmiornicę". Ale już w 2000 r. powstały dwie grupy. Jedną nazywano "młodym miastem", według prokuratury kierował nią 39-letni Michał J. Na członków drugiej grupy wołano "gluty" - od pseudonimu domniemanego szefa, 40-letniego Tomasza N.
Według prokuratury gangi zajmowały się kradzieżami samochodów, pobiciami, wymuszeniami haraczy, porwaniami dla okupu, handlem narkotykami. Obie grupy były uzbrojone (w broń krótką oraz maszynową) i świetnie zorganizowane. Gangsterzy mieli urządzenie radiowe, dzięki któremu podsłuchiwali policyjne częstotliwości. Karty do telefonów komórkowych zmieniali co tydzień, aby utrudnić podsłuchiwanie grupy, a w razie wpadki uniemożliwić rozpracowanie połączeń.
Obie grupy podzieliły się terytorium i nie wchodziły sobie w drogę. Na początku 2005 r. zaczęły się starcia. Poszło o zyski z handlu przemycanymi papierosami i spirytusem. Do ostatecznej konfrontacji miało dojść 5 maja na stadionie Chojeńskiego Klubu Sportowego. Do bitwy nie doszło, bo jednemu z gangsterów puściły nerwy i za wcześnie otworzył ogień.
Obie grupy już mają wspólny proces: 21 mężczyznom prokuratura zarzuciła m.in. udział w zbrojnych gangach i w strzelaninie na stadionie.
Wczoraj zaczął się kolejny. Na ławie oskarżonych miało zasiąść 28 osób - to Michał J. i Tomasz N. oraz członkowie ich grup. Zabrakło odpowiadającego z wolnej stopy Romana H., którego wyjaśnienia pozwoliły postawić zarzuty innym osobom. Prokuratura złożyła wniosek, aby wyłączyć go do odrębnego postępowania i prowadzić sprawę bez niego. Protestowali adwokaci oskarżonych. - Sąd nie wyczerpał wszystkich możliwości dostarczenia oskarżonemu wezwania na rozprawę - mówił jeden z ich.
Oponowali też współoskarżeni. - Prokurator aresztował mnie tylko na podstawie wyjaśnień Romana H. Ten areszt trwa już cztery lata - mówił Grzegorz B., ps. "Indian".
Protestował też Edmund R., ps. "Popelina", legenda łódzkiego półświatka. - Każdego dnia widzę Romana H., który drwi sobie z wymiaru sprawiedliwości - mówił zdenerwowany "Popelina". - Opowiada, że oszukał cały wymiar sprawiedliwości i ma chody w prokuraturze, dlatego nikt go nie aresztuje. Przeraża mnie udział w procesie, w którym prokuratura składa wniosek o wyłączenie takiego oskarżonego. To tak, jakby działali razem, aby opóźnić sprawę.
Oskarżeni i ich obrońcy złożyli też wiele innych wniosków: o częściowe umorzenie lub zwrot sprawy do prokuratury i inne. Wszystkie sąd ma rozpoznać jutro. Jedna prośba oskarżonych i ich obrońców już wczoraj została przyjęta - sąd postanowił rejestrować przebieg procesu.
W tym procesie prokuratura oskarżyła "młode miasto" o rozboje, wymuszenia rozbójnicze i porwania dla okupu. Członkom tej grupy zarzuca się co najmniej 49 kradzieży samochodów z ładunkiem, a łączna wartość tego mienia to co najmniej 4,2 mln zł. Są też oskarżeni o wymuszanie okupów za skradzione samochody (w 21 przypadkach wymusili co najmniej 335 tys. zł) oraz o handel narkotykami o wartości kilkuset tysięcy złotych.
Grupa kierowana przez Tomasza N. - zdaniem prokuratury - osiągała zyski głównie z obrotu narkotykami, w tym kokainą, oraz alkoholem i papierosami bez akcyzy. Kolejnym źródłem jej dochodów były haracze wymuszane od osób handlujących na łódzkich targowiskach.
Według prokuratury gangi zajmowały się kradzieżami samochodów, pobiciami, wymuszeniami haraczy, porwaniami dla okupu, handlem narkotykami. Obie grupy były uzbrojone (w broń krótką oraz maszynową) i świetnie zorganizowane. Gangsterzy mieli urządzenie radiowe, dzięki któremu podsłuchiwali policyjne częstotliwości. Karty do telefonów komórkowych zmieniali co tydzień, aby utrudnić podsłuchiwanie grupy, a w razie wpadki uniemożliwić rozpracowanie połączeń.
Obie grupy podzieliły się terytorium i nie wchodziły sobie w drogę. Na początku 2005 r. zaczęły się starcia. Poszło o zyski z handlu przemycanymi papierosami i spirytusem. Do ostatecznej konfrontacji miało dojść 5 maja na stadionie Chojeńskiego Klubu Sportowego. Do bitwy nie doszło, bo jednemu z gangsterów puściły nerwy i za wcześnie otworzył ogień.
Obie grupy już mają wspólny proces: 21 mężczyznom prokuratura zarzuciła m.in. udział w zbrojnych gangach i w strzelaninie na stadionie.
Wczoraj zaczął się kolejny. Na ławie oskarżonych miało zasiąść 28 osób - to Michał J. i Tomasz N. oraz członkowie ich grup. Zabrakło odpowiadającego z wolnej stopy Romana H., którego wyjaśnienia pozwoliły postawić zarzuty innym osobom. Prokuratura złożyła wniosek, aby wyłączyć go do odrębnego postępowania i prowadzić sprawę bez niego. Protestowali adwokaci oskarżonych. - Sąd nie wyczerpał wszystkich możliwości dostarczenia oskarżonemu wezwania na rozprawę - mówił jeden z ich.
Oponowali też współoskarżeni. - Prokurator aresztował mnie tylko na podstawie wyjaśnień Romana H. Ten areszt trwa już cztery lata - mówił Grzegorz B., ps. "Indian".
Protestował też Edmund R., ps. "Popelina", legenda łódzkiego półświatka. - Każdego dnia widzę Romana H., który drwi sobie z wymiaru sprawiedliwości - mówił zdenerwowany "Popelina". - Opowiada, że oszukał cały wymiar sprawiedliwości i ma chody w prokuraturze, dlatego nikt go nie aresztuje. Przeraża mnie udział w procesie, w którym prokuratura składa wniosek o wyłączenie takiego oskarżonego. To tak, jakby działali razem, aby opóźnić sprawę.
Oskarżeni i ich obrońcy złożyli też wiele innych wniosków: o częściowe umorzenie lub zwrot sprawy do prokuratury i inne. Wszystkie sąd ma rozpoznać jutro. Jedna prośba oskarżonych i ich obrońców już wczoraj została przyjęta - sąd postanowił rejestrować przebieg procesu.
W tym procesie prokuratura oskarżyła "młode miasto" o rozboje, wymuszenia rozbójnicze i porwania dla okupu. Członkom tej grupy zarzuca się co najmniej 49 kradzieży samochodów z ładunkiem, a łączna wartość tego mienia to co najmniej 4,2 mln zł. Są też oskarżeni o wymuszanie okupów za skradzione samochody (w 21 przypadkach wymusili co najmniej 335 tys. zł) oraz o handel narkotykami o wartości kilkuset tysięcy złotych.
Grupa kierowana przez Tomasza N. - zdaniem prokuratury - osiągała zyski głównie z obrotu narkotykami, w tym kokainą, oraz alkoholem i papierosami bez akcyzy. Kolejnym źródłem jej dochodów były haracze wymuszane od osób handlujących na łódzkich targowiskach.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




