Konkurencyjne gangi na jednej ławie oskarżonych

amk
2009-11-16 , aktualizacja: 16.11.2009 19:54
A A A Drukuj
Dwa zwalczające się łódzkie gangi zasiadły w poniedziałek na jednej ławie oskarżonych. Prokuratura oskarżyła je o niemal sto przestępstw.
Temida
Fot. Łukasz Giza/AG
Temida
W łódzkim podziemiu przestępczym zapanowało bezkrólewie po tym, gdy w połowie 1999 r. policjanci rozbili "ośmiornicę". Ale już w 2000 r. powstały dwie grupy. Jedną nazywano "młodym miastem", według prokuratury kierował nią 39-letni Michał J. Na członków drugiej grupy wołano "gluty" - od pseudonimu domniemanego szefa, 40-letniego Tomasza N.

Według prokuratury gangi zajmowały się kradzieżami samochodów, pobiciami, wymuszeniami haraczy, porwaniami dla okupu, handlem narkotykami. Obie grupy były uzbrojone (w broń krótką oraz maszynową) i świetnie zorganizowane. Gangsterzy mieli urządzenie radiowe, dzięki któremu podsłuchiwali policyjne częstotliwości. Karty do telefonów komórkowych zmieniali co tydzień, aby utrudnić podsłuchiwanie grupy, a w razie wpadki uniemożliwić rozpracowanie połączeń.

Obie grupy podzieliły się terytorium i nie wchodziły sobie w drogę. Na początku 2005 r. zaczęły się starcia. Poszło o zyski z handlu przemycanymi papierosami i spirytusem. Do ostatecznej konfrontacji miało dojść 5 maja na stadionie Chojeńskiego Klubu Sportowego. Do bitwy nie doszło, bo jednemu z gangsterów puściły nerwy i za wcześnie otworzył ogień.

Obie grupy już mają wspólny proces: 21 mężczyznom prokuratura zarzuciła m.in. udział w zbrojnych gangach i w strzelaninie na stadionie.

Wczoraj zaczął się kolejny. Na ławie oskarżonych miało zasiąść 28 osób - to Michał J. i Tomasz N. oraz członkowie ich grup. Zabrakło odpowiadającego z wolnej stopy Romana H., którego wyjaśnienia pozwoliły postawić zarzuty innym osobom. Prokuratura złożyła wniosek, aby wyłączyć go do odrębnego postępowania i prowadzić sprawę bez niego. Protestowali adwokaci oskarżonych. - Sąd nie wyczerpał wszystkich możliwości dostarczenia oskarżonemu wezwania na rozprawę - mówił jeden z ich.

Oponowali też współoskarżeni. - Prokurator aresztował mnie tylko na podstawie wyjaśnień Romana H. Ten areszt trwa już cztery lata - mówił Grzegorz B., ps. "Indian".

Protestował też Edmund R., ps. "Popelina", legenda łódzkiego półświatka. - Każdego dnia widzę Romana H., który drwi sobie z wymiaru sprawiedliwości - mówił zdenerwowany "Popelina". - Opowiada, że oszukał cały wymiar sprawiedliwości i ma chody w prokuraturze, dlatego nikt go nie aresztuje. Przeraża mnie udział w procesie, w którym prokuratura składa wniosek o wyłączenie takiego oskarżonego. To tak, jakby działali razem, aby opóźnić sprawę.

Oskarżeni i ich obrońcy złożyli też wiele innych wniosków: o częściowe umorzenie lub zwrot sprawy do prokuratury i inne. Wszystkie sąd ma rozpoznać jutro. Jedna prośba oskarżonych i ich obrońców już wczoraj została przyjęta - sąd postanowił rejestrować przebieg procesu.

W tym procesie prokuratura oskarżyła "młode miasto" o rozboje, wymuszenia rozbójnicze i porwania dla okupu. Członkom tej grupy zarzuca się co najmniej 49 kradzieży samochodów z ładunkiem, a łączna wartość tego mienia to co najmniej 4,2 mln zł. Są też oskarżeni o wymuszanie okupów za skradzione samochody (w 21 przypadkach wymusili co najmniej 335 tys. zł) oraz o handel narkotykami o wartości kilkuset tysięcy złotych.

Grupa kierowana przez Tomasza N. - zdaniem prokuratury - osiągała zyski głównie z obrotu narkotykami, w tym kokainą, oraz alkoholem i papierosami bez akcyzy. Kolejnym źródłem jej dochodów były haracze wymuszane od osób handlujących na łódzkich targowiskach.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład