Łódzcy maturzyści napisali e-maturę z matematyki
2009-10-29
, aktualizacja: 29.10.2009 20:12
Pięć tysięcy uczniów pisało próbną maturę z matematyki zorganizowaną przez Politechnikę Łódzką. A właściwie ją wystukiwało - maturzyści siedzieli bowiem przed komputerami i rozwiązywali zadania przez internet
ZOBACZ TAKŻE
- Maturzyści: "Próbna matura z matematyki była... " (03-11-09, 14:14)
- Matura z matematyki: wszyscy najbardziej boją się funkcji (02-11-09, 20:30)
W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 9 w Łodzi pierwszą w Polsce próbną e-maturę zdawała klasa informatyczna. Uczeń musiał podać hasło i wstukać PESEL, dopiero wtedy na ekranie wyświetlały się zadania - 10 otwartych i 25, w których należało wskazać jedną odpowiedź z kilku do wyboru. Pierwsi maturzyści wyszli z sali po dwóch godzinach. - Egzamin do przeżycia - ocenił Rafał Hanke. - Tylko za dużo ciągów, a mało zadań z wiedzy przydatnej w życiu: z procentów, ułamków, rachunku prawdopodobieństwa.
A strona techniczna? - Bez zastrzeżeń - chwali inny maturzysta Mateusz Pakulski. - Zadania otwarte obliczaliśmy na kartkach, a do komputera wpisywaliśmy tylko wynik. Na ekranie można było rysować wykresy. Cały czas wyświetlał się komunikat, ile zadań pozostaje do rozwiązania i ile mamy na to czasu.
Na prawdziwej maturze uczniowie woleliby matematyki uniknąć [od tego roku znów obowiązkowej - przyp. red.], ale mając wybór: e-matura czy matura zwykła, wybraliby tę "e". Rafał: - Tu nie ma znaczenia, jak piszesz: czytelnie czy brzydko. Komputer widzi i ocenia tylko to, co wstukasz na klawiaturze. A na zwykłym egzaminie nauczyciele często nie oceniają obliczeń, których nie mogą odczytać.
Mateusz: - Siedząc przed komputerem, czuję się spokojniejszy. W ogóle jak nie na egzaminie! Bez stresu, który wywołuje arkusz na ławce.
- No i czas - dodaje Michał Suderowicz z tej samej klasy. - Wyniki są na drugi dzień, a nie za miesiąc.
W łódzkiej szkole e-maturzystów było wczoraj 28, w całym kraju - 5 tys. Na egzamin zorganizowany przez PŁ zgłosiło się około dwustu szkół, m.in. z Poznania, Gdańska, Rzeszowa, ale i z niewielkich Poddębic. Zdawały licea, które mają po trzy pracownie informatyczne, ale również takie z zaledwie trzema komputerami.
- Pamiętałem o uczniach lepszych i słabszych. Pierwszym dałem możliwość wykazania się, drugim nie odebrałem szansy zaliczenia egzaminu - mówi "Gazecie" dr Jacek Stańdo z Centrum Nauczania Matematyki i Fizyki PŁ, autor nie tylko wczorajszego testu, ale także wielu programów nauczania matematyki, recenzent podręczników. Również dr Stańdo twierdzi, że e-matura jest lepsza od papierowej. - Nie wycinamy lasów, oszczędzamy paliwo, minimalizujemy ryzyko błędu w ocenie maturzysty i przecieku. W zwykłej maturze arkusze są drukowane pół roku wcześniej. W "e" decyzja, który zestaw zadań idzie, może zapaść nawet pięć minut przed egzaminem - wylicza plusy naukowiec. Minusami są hakerzy i awarie prądu, ale na to - jak mówi dr Stańdo - są sposoby.
Wczorajsze e-matury zostały sprawdzone tuż po zakończeniu egzaminu. Ocenił je specjalny program stworzony przez specjalistów z łódzkiej uczelni. Wyniki? Tych PŁ nie ujawnia. Poznają je maturzyści, ale każdy wyłącznie swój. Tak politechnika umówiła się z ministerstwem, które patronuje e-maturze.
E-maturze, która dziś jest "sensacją", a za dekadę ma być normą. Ministerstwo Edukacji właśnie tyle czasu potrzebuje, by zmienić prawo dotyczące egzaminów, wyposażyć szkoły w odpowiednią liczbę komputerów oraz zapewnić im dostęp do szerokopasmowego internetu. - Jeśli tylko narzędzia nie sprowadzą matury do strzelania w poprawne odpowiedzi, a pozwolą się uczniom wypisać, przedstawić tok myślenia, czemu nie? - popiera warunkowo Paweł Dominikowski, nauczyciel przedmiotów zawodowych w łódzkim ZSP nr 9. Problem może być z przedmiotami humanistycznymi, ale - zdaniem dr. Stańdy - również do rozwiązania. Wypracowania uczniów byłby komputerowo skanowane i oceniane przez egzaminatorów z krwi i kości, bo dla maszyny to zadanie niewykonalne.
- Pokazaliśmy, że e-matura jest możliwa. To najważniejsze - podkreślają naukowcy z PŁ. A kolejna próba z matematyki już we wtorek. Tym razem "papierowa".
marcin.markowski@lodz.agora.pl
A strona techniczna? - Bez zastrzeżeń - chwali inny maturzysta Mateusz Pakulski. - Zadania otwarte obliczaliśmy na kartkach, a do komputera wpisywaliśmy tylko wynik. Na ekranie można było rysować wykresy. Cały czas wyświetlał się komunikat, ile zadań pozostaje do rozwiązania i ile mamy na to czasu.
Na prawdziwej maturze uczniowie woleliby matematyki uniknąć [od tego roku znów obowiązkowej - przyp. red.], ale mając wybór: e-matura czy matura zwykła, wybraliby tę "e". Rafał: - Tu nie ma znaczenia, jak piszesz: czytelnie czy brzydko. Komputer widzi i ocenia tylko to, co wstukasz na klawiaturze. A na zwykłym egzaminie nauczyciele często nie oceniają obliczeń, których nie mogą odczytać.
Mateusz: - Siedząc przed komputerem, czuję się spokojniejszy. W ogóle jak nie na egzaminie! Bez stresu, który wywołuje arkusz na ławce.
- No i czas - dodaje Michał Suderowicz z tej samej klasy. - Wyniki są na drugi dzień, a nie za miesiąc.
W łódzkiej szkole e-maturzystów było wczoraj 28, w całym kraju - 5 tys. Na egzamin zorganizowany przez PŁ zgłosiło się około dwustu szkół, m.in. z Poznania, Gdańska, Rzeszowa, ale i z niewielkich Poddębic. Zdawały licea, które mają po trzy pracownie informatyczne, ale również takie z zaledwie trzema komputerami.
- Pamiętałem o uczniach lepszych i słabszych. Pierwszym dałem możliwość wykazania się, drugim nie odebrałem szansy zaliczenia egzaminu - mówi "Gazecie" dr Jacek Stańdo z Centrum Nauczania Matematyki i Fizyki PŁ, autor nie tylko wczorajszego testu, ale także wielu programów nauczania matematyki, recenzent podręczników. Również dr Stańdo twierdzi, że e-matura jest lepsza od papierowej. - Nie wycinamy lasów, oszczędzamy paliwo, minimalizujemy ryzyko błędu w ocenie maturzysty i przecieku. W zwykłej maturze arkusze są drukowane pół roku wcześniej. W "e" decyzja, który zestaw zadań idzie, może zapaść nawet pięć minut przed egzaminem - wylicza plusy naukowiec. Minusami są hakerzy i awarie prądu, ale na to - jak mówi dr Stańdo - są sposoby.
Wczorajsze e-matury zostały sprawdzone tuż po zakończeniu egzaminu. Ocenił je specjalny program stworzony przez specjalistów z łódzkiej uczelni. Wyniki? Tych PŁ nie ujawnia. Poznają je maturzyści, ale każdy wyłącznie swój. Tak politechnika umówiła się z ministerstwem, które patronuje e-maturze.
E-maturze, która dziś jest "sensacją", a za dekadę ma być normą. Ministerstwo Edukacji właśnie tyle czasu potrzebuje, by zmienić prawo dotyczące egzaminów, wyposażyć szkoły w odpowiednią liczbę komputerów oraz zapewnić im dostęp do szerokopasmowego internetu. - Jeśli tylko narzędzia nie sprowadzą matury do strzelania w poprawne odpowiedzi, a pozwolą się uczniom wypisać, przedstawić tok myślenia, czemu nie? - popiera warunkowo Paweł Dominikowski, nauczyciel przedmiotów zawodowych w łódzkim ZSP nr 9. Problem może być z przedmiotami humanistycznymi, ale - zdaniem dr. Stańdy - również do rozwiązania. Wypracowania uczniów byłby komputerowo skanowane i oceniane przez egzaminatorów z krwi i kości, bo dla maszyny to zadanie niewykonalne.
- Pokazaliśmy, że e-matura jest możliwa. To najważniejsze - podkreślają naukowcy z PŁ. A kolejna próba z matematyki już we wtorek. Tym razem "papierowa".
marcin.markowski@lodz.agora.pl
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




