Na UŁ jak na AHE
08.10.2009
, aktualizacja: 07.10.2009 19:20
Studenci Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej ze zlikwidowanej informatyki wpadli z deszczu pod rynnę. Chce ich przejąć Uniwersytet Łódzki, który za chwilę... sam może stracić prawo do kształcenia na tym kierunku. Ocenę ma taką jak AHE. Negatywną!
ZOBACZ TAKŻE
- "Chyba was nie zlikwidujemy" - Kudrycka pisze do AHE (01-12-09, 20:15)
- AHE zmienia front: "Popełniliśmy błędy, przepraszamy" (23-11-09, 21:16)
- UŁ jak AHE, czyli nie ma sprawiedliwości (12-10-09, 19:53)
- Studencie! Tam możesz studiować i się nie bać (11-10-09, 20:15)
- Informatyka zła, ale niech studenci płacą (10-10-09, 13:35)
- Studenci UŁ w szoku: Nikt nam nie powiedział! (09-10-09, 06:00)
- PKA: "Nie" dla zarządzania w AHE (17-09-09, 14:29)
Na początku września Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zakazało AHE nauczać informatyki. Jednocześnie na swojej stronie zarekomendowało studentom uczelnie, na których mogą dokończyć studia. Wśród nich Uniwersytet Łódzki.
We wtorek prorektor UŁ prof. Joanna Jabłkowska poinformowała, że do jej uczelni zgłosiło się ok. 350 byłych studentów informatyki AHE. Najwięcej - ok. 300 - na Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej. - Przyjmiemy wszystkich, którzy uzupełnią różnice programowe - zapewniła Jabłkowska.
"Gazeta" dowiedziała się jednak, że UŁ może być dla byłych studentów akademii rozwiązaniem na krótką metę, bo Państwowa Komisja Akredytacyjna oceniła informatykę na uniwersytecie negatywnie. Taką samą ocenę miała informatyka w AHE. Właśnie dlatego tam studiować jej już nie można.
Naszą informację potwierdza przewodniczący PKA prof. Marek Rocki: - To prawda, w kwietniu oceniliśmy informatykę na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego negatywnie. Uczelnia się odwołała, ale w lipcu nie znaleźliśmy argumentów, by tę ocenę zmienić.
Prof. Rocki mówi, że przyczyną złej oceny informatyki na UŁ były "kłopoty z minimum kadrowym". Skąd te kłopoty? Wyjaśnia nasz informator: - Kilka lat temu do ówczesnego Wydziału Fizyki dokooptowano informatykę, bo na wydziale było więcej pracowników naukowych niż studentów. Zamiast zwalniać wykładowców, zdecydowano więc zwiększyć liczbę studiujących, no i zrobił się problem. Większość pracowników to świetni fizycy, ale mało kto ma uprawnienia do wykładania informatyki.
- Tylko dwie osoby spośród kilkunastu zgłoszonych spełniały kryteria pozwalające uczyć studentów tego kierunku wedle ministerialnych standardów - potwierdza prof. Rocki.
Jego komisja, odrzucając w lipcu odwołanie UŁ, argumentowała swoją decyzję tak: "Konsekwencją braku nauczycieli akademickich będących specjalistami z zakresu informatyki jest niewłaściwe opracowanie sylabusów [rodzaj obietnicy uczelni czego i jak będzie uczyć - przyp. red.] i prowadzenie zajęć dydaktycznych przez osoby, których kompetencje nie odpowiadają zakresowi powierzonych im przedmiotów".
PKA zapewnia, że o obu negatywnych ocenach informatyki UŁ - tej pierwszej z kwietnia i drugiej z lipca - informowała ministerstwo. - Uczelnia czeka teraz na decyzję ministra, który może zawiesić rekrutację na ten kierunek albo w ogóle odebrać jej uprawnienia do kształcenia informatyków - mówi prof. Rocki. - Dlaczego decyzji wciąż nie ma? Nie wiem. To pytanie do ministra - dodaje.
Rzecznik ministerstwa nauki Bartosz Loba tłumaczy, że po otrzymaniu z PKA drugiej negatywnej opinii o informatyce na UŁ jego resort wysłał do uniwersytetu "informację o możliwości zapoznania się z zebranym materiałem i wypowiedzenia się w sprawie". Następnie "uwagi uczelni" przekazał do PKA, z prośbą o "ustosunkowanie się" do nich. I tu cała tajemnica. Minister nie zdecydował, co dalej z informatyką na największej łódzkiej uczelni publicznej, bo do dziś czeka na jej odpowiedź. I jeszcze jedno: Loba przekonuje, że minister wcale nie rekomendował UŁ, tylko "informował" o wszystkich uczelniach z uprawnieniami do kształcenia informatyków. Po to, by szybko pomóc studentom AHE, którzy "znaleźli się w trudnej sytuacji".
Większość z nich uniwersytet przyjmie na studia zaoczne, za które się płaci: 3 tys. zł za rok i 1,9 tys. zł za semestr. Dlaczego na wtorkowej konferencji uczelnia nie zająknęła się słowem o kłopotach informatyki? Prorektor Jabłkowska nie miała wczoraj czasu na rozmowę. Z kolei dziekan Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ prof. Anna Urbaniak-Kucharczyk odpowiedzieć nie chciała. - Sprawa jest w toku, a nasze argumenty zasadne. Byliśmy rekomendowani przez ministerstwo, a dopóki nie ma decyzji, rekrutacja może trwać - powiedziała prof. Urbaniak-Kucharczyk.
Do sprawy wrócimy jutro.
marcin.markowski@lodz.agora.pl
Podyskutuj na forum
www.gazeta.pl/lodz
We wtorek prorektor UŁ prof. Joanna Jabłkowska poinformowała, że do jej uczelni zgłosiło się ok. 350 byłych studentów informatyki AHE. Najwięcej - ok. 300 - na Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej. - Przyjmiemy wszystkich, którzy uzupełnią różnice programowe - zapewniła Jabłkowska.
"Gazeta" dowiedziała się jednak, że UŁ może być dla byłych studentów akademii rozwiązaniem na krótką metę, bo Państwowa Komisja Akredytacyjna oceniła informatykę na uniwersytecie negatywnie. Taką samą ocenę miała informatyka w AHE. Właśnie dlatego tam studiować jej już nie można.
Naszą informację potwierdza przewodniczący PKA prof. Marek Rocki: - To prawda, w kwietniu oceniliśmy informatykę na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego negatywnie. Uczelnia się odwołała, ale w lipcu nie znaleźliśmy argumentów, by tę ocenę zmienić.
Prof. Rocki mówi, że przyczyną złej oceny informatyki na UŁ były "kłopoty z minimum kadrowym". Skąd te kłopoty? Wyjaśnia nasz informator: - Kilka lat temu do ówczesnego Wydziału Fizyki dokooptowano informatykę, bo na wydziale było więcej pracowników naukowych niż studentów. Zamiast zwalniać wykładowców, zdecydowano więc zwiększyć liczbę studiujących, no i zrobił się problem. Większość pracowników to świetni fizycy, ale mało kto ma uprawnienia do wykładania informatyki.
- Tylko dwie osoby spośród kilkunastu zgłoszonych spełniały kryteria pozwalające uczyć studentów tego kierunku wedle ministerialnych standardów - potwierdza prof. Rocki.
Jego komisja, odrzucając w lipcu odwołanie UŁ, argumentowała swoją decyzję tak: "Konsekwencją braku nauczycieli akademickich będących specjalistami z zakresu informatyki jest niewłaściwe opracowanie sylabusów [rodzaj obietnicy uczelni czego i jak będzie uczyć - przyp. red.] i prowadzenie zajęć dydaktycznych przez osoby, których kompetencje nie odpowiadają zakresowi powierzonych im przedmiotów".
PKA zapewnia, że o obu negatywnych ocenach informatyki UŁ - tej pierwszej z kwietnia i drugiej z lipca - informowała ministerstwo. - Uczelnia czeka teraz na decyzję ministra, który może zawiesić rekrutację na ten kierunek albo w ogóle odebrać jej uprawnienia do kształcenia informatyków - mówi prof. Rocki. - Dlaczego decyzji wciąż nie ma? Nie wiem. To pytanie do ministra - dodaje.
Rzecznik ministerstwa nauki Bartosz Loba tłumaczy, że po otrzymaniu z PKA drugiej negatywnej opinii o informatyce na UŁ jego resort wysłał do uniwersytetu "informację o możliwości zapoznania się z zebranym materiałem i wypowiedzenia się w sprawie". Następnie "uwagi uczelni" przekazał do PKA, z prośbą o "ustosunkowanie się" do nich. I tu cała tajemnica. Minister nie zdecydował, co dalej z informatyką na największej łódzkiej uczelni publicznej, bo do dziś czeka na jej odpowiedź. I jeszcze jedno: Loba przekonuje, że minister wcale nie rekomendował UŁ, tylko "informował" o wszystkich uczelniach z uprawnieniami do kształcenia informatyków. Po to, by szybko pomóc studentom AHE, którzy "znaleźli się w trudnej sytuacji".
Większość z nich uniwersytet przyjmie na studia zaoczne, za które się płaci: 3 tys. zł za rok i 1,9 tys. zł za semestr. Dlaczego na wtorkowej konferencji uczelnia nie zająknęła się słowem o kłopotach informatyki? Prorektor Jabłkowska nie miała wczoraj czasu na rozmowę. Z kolei dziekan Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ prof. Anna Urbaniak-Kucharczyk odpowiedzieć nie chciała. - Sprawa jest w toku, a nasze argumenty zasadne. Byliśmy rekomendowani przez ministerstwo, a dopóki nie ma decyzji, rekrutacja może trwać - powiedziała prof. Urbaniak-Kucharczyk.
Do sprawy wrócimy jutro.
marcin.markowski@lodz.agora.pl
Podyskutuj na forum
www.gazeta.pl/lodz
- 134 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
UŁ - fabryka lipnych informatyków!
jaro_lodz
08.10.09, 08:07
Hehe zobaczymy jak się sprawa skończy u nich. Czy Ministerstwo będziekonsekwentne i zamknie kierunek tak jak na AHE? Ciekawe czy na forach pojawiąsię posty: nigdy nie zatrudnię informatyka »




