Zobacz które gimnazja uczą dobrze, które źle

Marcin Markowski
02.10.2009 , aktualizacja: 02.10.2009 18:02
A A A Drukuj
Zbadali to eksperci Centralnej Komisji Egzaminacyjnej
Dotychczas jedyną miarą szkół były wyniki egzaminów końcowych - sprawdzianu szóstoklasisty, egzaminu gimnazjalnego i matur. To egzaminy zewnętrzne, oceniane według jednolitego klucza odpowiedzi, dzięki temu porównywalne. Rodzice posyłają dzieci tam, gdzie wyniki lepsze.

Ale ta egzaminacyjna miara jest tyleż obiektywna, co niesprawiedliwa. Premiuje szkoły, do których przychodzą dobrzy uczniowie. A tych łatwiej spotkać na Janowie niż Wschodniej. W domach mają książki, internet, rodziców interesujących się postępami w nauce. Chodzą do teatru, kina, na dodatkowy angielski. Dzięki temu egzamin to dla nich bułka z masłem.

Dlatego gimnazjum ze Wschodniej nigdy nie przebije tego z Janowa czy Julianowa. Choćby na Wschodniej nauczyciele dwoili się i troili, a ci z Janowa specjalnie nie przemęczali.

Tym pierwszym przyszła właśnie w sukurs Centralna Komisja Egzaminacyjna. Kołem ratunkowym jest EWD, czyli edukacyjna wartość dodana. Co to takiego? Ocena efektywności pracy szkoły. Każdej z osobna. Mówiąc obrazowo: jeśli Jaś zdobył na egzaminie 30 punktów, EWD ujawnia, ile z nich zawdzięcza nauczycielom, a ile sobie - własnym zdolnościom i możliwościom.

Dla rodziców to informacja bezcenna. Burzy mit, że dobrzy nauczyciele pracują tylko w szkołach z dobrymi wynikami. Wskazuje dobrych nauczycieli w słabych szkołach i złych w dobrych. Mało tego - dzięki EWD możemy się nawet dowiedzieć, że szkoła uchodząca za renomowaną, wcale nią nie jest, bo dobre wyniki zawdzięcza wysokiemu statusowi rodzin uczniów, a nie pracy nauczycieli. I na odwrót: nowatorskie badanie uwidacznia dobrą robotę szkół dostających dotychczas po głowie za słabe wyniki na egzaminach. Oczywiście, nie wszystkich. Tych, które naprawdę się starają i nawet w trudnym środowisku uczą skutecznie.

Zespół ekspertów powołany przez CKE obliczył EWD dla każdego gimnazjum. Jak? Porównując wyniki sprawdzianu na koniec podstawówki z wynikami egzaminu kończącego gimnazjum. - Wyobraźmy sobie grupę uczniów, którzy na sprawdzianie zdobyli 30 punktów. Niektórzy z nich trafili potem do gimnazjum X, inni do Y. Po trzech latach znów zdają egzamin, tym razem gimnazjalny, i okazuje się, że ci z gimnazjum X zdobyli średnio 38 punktów, a ci z Y tylko 28. Można więc przypuszczać, że X uczy lepiej - wyjaśnia obrazowo dr Roman Dolata, szef zespołu ekspertów CKE.

Wiemy więc wreszcie, w których szkołach uczniowie zrobili postęp, a w których zmarnowali czas, wypadając na koniec gimnazjum gorzej niż w podstawówce.

Na tej podstawie szkoły podzielono na pięć grup. Najbardziej prestiżową jest grupa sukcesu - weszły do niej gimnazja, które z dobrych uczniów (z wysokimi wynikami sprawdzianu szóstoklasisty) robią jeszcze lepszych. Gimnazja wspierające to te, do których przychodzą słabsi uczniowie, ale dzięki nauczycielom robią postępy. - To szkoły, które do tej pory dostawały po głowie, z opinią złych. Niesłuszną! Każdy widział tam niższą od przeciętnej średnią z egzaminu, ale nie wiedział, że gdyby nie olbrzymia praca szkół, wynik byłby dużo gorszy. Tę pracę uwidocznił dopiero dodatni wskaźnik EWD - podkreśla Dolata.

Gimnazja neutralne ani nie pomagają uczniom, ani nie przeszkadzają. Wreszcie gimnazja wymagające pomocy i niewykorzystanych możliwości. Pierwsze słabych uczniów czynią jeszcze słabszymi. Drugie też uczniów marnują, ale - o zgrozo - tych dobrych! Mogłyby być szkołami sukcesu, bo przychodzą do nich uczniowie z ponadprzeciętnymi wynikami sprawdzianu, ale zamiast ich wiedzę mnożyć - dzielą.

Jak wypadły łódzkie gimnazja? Zdecydowanie lepiej niepubliczne. Wśród publicznych mamy tyle samo szkół sukcesu, co wymagających pomocy. Niepokój budzi spora liczba gimnazjów niewykorzystanych możliwości, czyli tych - przypomnijmy - które trwonią potencjał uczniów ponadprzeciętnych. Aż w dwóch gimnazjach - nr 7 i 46 - dzieje się tak zarówno na przedmiotach humanistycznych i ścisłych.

Największa niespodzianka? Gimnazjum nr 38, które jako jedyne w Łodzi tak pracuje z uczniami o wynikach poniżej średniej, że na wyjściu ze szkoły są lepsi niż na wejściu. Naśladuje je Gimnazjum nr 47, ale tylko na lekcjach humanistycznych.

Na wykresach (obok) pokazujemy, do których grup zakwalifikowały się poszczególne łódzkie gimnazja. Warto zajrzeć na stronę autorów badań, gdzie informacje są bardziej precyzyjne i widać dokładnie, w którym miejscu "swojej" ćwiartki jest każda szkoła. - Wszystko jest stopniowalne. Można być szkołą sukcesu, ledwo wyrastając ponad przeciętność i taką przez duże "S", usytuowaną w prawym górnym roku wykresu - zachęca do analiz dr Roman Dolata.

Jak rozpoznać konkretne szkoły

Gimnazja publiczne są oznaczone na wykresach swoimi rzeczywistymi numerami. Gimnazja niepubliczne - literami. A to Gimnazjum Mikron (ul. Piękna), B - Gimnazjum nr 3 Łódzkiego Stowarzyszenia Społeczno-Oświatowego (ul. Babickiego), C - Gimnazjum oo. Bernardynów (ul. Sporna), D - Gimnazjum Umiejętności Twórczych (ul. Sterlinga), E - Gimnazjum ZNP (ul. Scaleniowa), F - Katolickie Gimnazjum im. Jana Pawła II (ul. Baczyńskiego), G - Katolickie Gimnazjum Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich (ul. Nałkowskiej), H - Prywatne Gimnazjum Krzysztofa Augustyniaka (ul. Deotymy), I - Gimnazjum Salezjańskie (ul. Wodna), J - Społeczne Gimnazjum Lykeion (ul. Rajdowa), K - Społeczne Gimnazjum nr 1 (ul. Czerwona), L - Społeczne Gimnazjum Towarzystwa Oświatowego "Edukacja" (ul. Inżynierska), Ł - Szkoła Europejska (ul. Tuszyńska). Na wykresach przedstawiliśmy tylko szkoły powszechne dla młodzieży z obliczoną Edukacyjną Wartością Dodaną.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład