Bez prądu: dramatyczna godzina w Matce Polce
2009-09-30
, aktualizacja: 30.09.2009 16:26
Na stole operacyjnym noworodek z otwartą klatka piersiową i nagle gaśnie światło. Awaria energetyczna na kilkadziesiąt minut sparaliżowała największy łódzki szpital - Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki
ZOBACZ TAKŻE
- Szpital Matki Polki ma niesprawne zasilanie (06-11-09, 15:20)
- "Matka Polka" znów bez prądu (01-10-09, 19:32)
- CZMP znowu na zasilaniu awaryjnym (01-10-09, 13:02)
- Awaria w mieście. Łódź bez prądu (30-09-09, 14:03)
- Po ewakuacji szpitala - złapany "bombiarz" (17-09-09, 09:37)
- Nowa lotnicza karetka (11-09-09, 19:44)
- Supernowoczesna karetka, a robi za taksówkę (10-09-09, 17:55)
- Szpitalne jedzenie, czyli galeria obrzydliwości (02-06-09, 12:05)
Środa, ok. godz. 10. Blok operacyjny kardiochirurgii dziecięcej w ICZMP. Prof. Jacek Moll właśnie zaczął operować pięciomiesięczne dziecko. Niemowlak ma złożoną wadę serca, więc lekarz zaplanował długą operację.
Dziecko miało już otwartą klatkę piersiową i było podłączone do maszyny zapewniającej pozaustrojowe krążenie krwi. I nagle zrobiło się ciemno.
- Nie wiedzieliśmy co się dzieje - mówi prof. Moll. - Po chwili ruszyło zasilanie awaryjne. Ono powinno działać przez godzinę. Co dalej? Nie wiadomo. Dlatego zdecydowałem, że szybko skończę operację.
Zabieg zamiast trzech godzin trwał 30 minut. - Miałem skorygować wadę, ale zrobiłem tylko tzw. operację paliatywną, czyli doraźnie poprawiającą stan dziecka - mówi prof. Moll. Niemowlaka czeka kolejny zabieg, prawdopodobnie za pół roku.
W tym samym czasie do izby przyjęć Matki Polki przyjechał Arek z żoną, która właśnie zaczęła rodzić. - Zaczęli robić jej KTG (mierzty skurcze porodowe i tętno dziecka) gdy zgasło światło - opowiada mężczyzna. - Później co chwila zapalało się i gasło. Strasznie się zdenerwowaliśmy, bo nikt nie wiedział czy będą mogli odebrać poród.
Kilka pięter wyżej, w Klinice Ginekologii, Rozrodczości i Terapii Płodu badano Annę Ferst. - Miałam przyjść na kilka godzin - opowiada. - Zbadać się i do domu. W połowie wysiadł prąd. Tylko na chwilę, ale komputerów i aparatury diagnostycznej już nie udało się uruchomić. Dlatego zostaję w szpitalu. Jutro znów mnie mają badać.
Kiedy ginekolodzy mówili pani Annie, że musi zostać, na intensywnej terapii noworodka nikt nie miał czasu na pogawędki. Napięcie było tylko w niektórych kontaktach. Wszyscy sprawdzali, w których i szukali przedłużaczy, żeby nie powyłączały się respiratory i pompy dozujące leki.
W niektórych klinikach zaczęły się nawet przygotowania do ewakuacji. - Mieliśmy telefony z Matki Polki z pytaniem, czy nie ma znajdziemy paru wolnych miejsc, bo przez awarie chyba będą nam musieli przywieźć kilka dzieci - mówi prof. Andrzej Piotrowski, szef intensywnej terapii w szpitalu przy ul. Spornej.
Po godzinie w większości oddziałów i na blokach operacyjnych prąd już był. Ale w szpitalnych sklepikach wciąż panowały ciemności. W pralni przerwa techniczna też trwała dłużej.
- Jest tylko jedna faza, nie nasza - mówiły praczki siedzące z wiaderkach z papierosami.
- Mieliśmy gorącą godzinę, ale już wszystko jest w porządku - ogłosił około godz. 12 dyrektor ds. medycznych dr Piotr Woźniak. - Poszło jakieś przepięcie. Co się dokładnie stało, nie wiem
Alina Chwiejczak z Łódzkiego Zakładu Energetycznego : - W rejonie Centrum Zdrowia Matki Polki nie mieliśmy żadnej awarii. Musieliśmy tam przełączyć sieci, bo planowaliśmy konserwację linii energetycznej. Ale prąd do szpitala cały czas był przesyłany. O przełączeniu wcześniej informowaliśmy dyrekcję placówki - taki mamy obowiązek. Ale zanik napięcia nie był wynikiem naszych działań. Szpital ma jeszcze swoją wewnętrzną sieć i być może to ona zawiniła.
Problemy z napięciem były też w "Koperniku". - Na kilku oddziałach powyłączały się komputery i laboratoryjne wirówki - mówi Adriana Sikora, rzecznik szpitala.
- O przełączeniu wiedzieliśmy, ale nawaliło coś jeszcze - denerwował się Andrzej Domżalski, p.o. dyrektora technicznego ICZMP - Co? Nie wiemy. Szukamy przyczyny. Nie możemy pracować pod napięciem, więc odłączamy niektóre linie. Widzi pan - u mnie też świetlówka się pali, ale czajnika nie włączę.
ŁZE informuje, że w czwartek w okolicach Matki Polki znów planuje przełączenie sieci.
- Na razie mamy zaplanowane operacje na czwartek - mówi prof. Moll. - Ale jeśli rano znów będą problemy z prądem, odwołujemy je.
Polecamy: Handlował "skórami", teraz zakłada dom opieki
- 43 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Szpital CZMP przygotowuje się do ewakuacji
lew_konia
30.09.09, 11:51
Łódzki Zakładzie Energetyczny nie kompromituj się.O tym jak fatalnie fukcjonouje sieć energetyczna w Łodzi wiem najlepiej na swoim przy kładzie. Mieszkam na obrzeżach miasta i prąd jest »
-
To czego siejecie panikę?
three-gun-max
30.09.09, 13:06
Kilka godzin nie było prądu, teraz już jest. Wielkie mi halo. Po co dajecie to na główną? Pewnie mieliście nadzieje, że ktoś umrze?»
-
Łódź- miasto w którym wszystko co najgorsze
yola13
30.09.09, 13:13
a tu nastepny przykład, jakim cudem jeden z nasłynniejszych szpitali w Polsce nie ma własnego generatora pradu? Nawet hipermarkety mają swoje zapasowe zasilanie na wypadek awarii»
Najczęściej czytane24 htydzień





