Opieka u łowcy skór
2009-09-27
, aktualizacja: 28.09.2009 16:01
Tomasz S., który zorganizował w pogotowiu proceder "handlu skórami", bez zezwolenia uruchamia dom opieki. Mówi, że ma już pierwszych pensjonariuszy, i zachwala swoją ofertę: rehabilitacja, wyszkolone opiekunki, pokoje bez barier architektonicznych. - A w sytuacjach nagłych jest pogotowie ratunkowe - dodaje
Nowy biznes Tomasza S. miał ruszyć przed wakacjami. Były sanitariusz kupił dworek w Miksztalu pod Krośniewicami i urządził w nim dom seniora. "Założyliśmy sobie, że stworzymy miejsce, w którym przebywający będą mogli czuć się dobrze i bezpiecznie" - reklamował się w internecie Tomasz S. Za 2,8 tys. zł miesięcznie proponował jednoosobowe pokoje ze stylowymi meblami. Ofertę kierował do starszych, wymagających opieki ludzi.
Prowadzenie placówki opiekuńczej to działalność koncesjonowana i trzeba mieć zezwolenie urzędu wojewódzkiego. Żeby je dostać, należy spełnić szereg wymogów wymienionych w ustawie. Oprócz spraw technicznych, związanych np. z usunięciem barier architektonicznych, trzeba też przynieść dokumenty: o prowadzeniu działalności gospodarczej, zgodę sanepidu i straży pożarnej, a także zaświadczenie o niekaralności.
Tomasz S. pozwolenia nie zdobył. - Tylko dowiadywał się, jakie dokumenty musi złożyć. Kiedy mu odpowiedzieliśmy, stwierdził, że nie jest w stanie ich zebrać - mówi Ryszard Szubański, zastępca dyrektora wydziału polityki społecznej w urzędzie wojewódzkim.
Kiedy opisaliśmy sprawę, S. ogłosił, że nie będzie prowadzić domu opieki, tylko pensjonat.
Kilka dni temu na portalu z ofertami domów opieki znaleźliśmy nowe ogłoszenie dworku Tomasza S. Oferta jak na pensjonat dość nietypowa. Kilka pielęgniarek, opiekunka, rehabilitantka i lekarz.
- Wygląda na to, że próbują ominąć konieczność zdobycia zezwolenia - komentuje dyrektor Szubański, któremu pokazaliśmy anons.
Dzwonimy do Tomasza S. i pytamy, czy przyjąłby do swojego dworku niepełnosprawną babcię?
- Nie ma problemu, ale trzeba się zapisać dwa tygodnie wcześniej - mówi. - Jest duże zainteresowanie. Wszystko jest dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych: łazienki i wejścia.
Informacje o pielęgniarkach dementuje. Chwali się za to dwiema opiekunkami przeszkolonymi do opieki nad osobami starszymi.
Co z opieką lekarską? Na każde wezwanie jest lekarz z przychodni odległej o dwa kilometry. Minimum raz w tygodniu przyjeżdża na wizyty. - A w sytuacjach nagłych jest pogotowie ratunkowe - mówi Tomasz S.
Właściciel mówi, że ma już pierwszych podopiecznych. Zastrzega jednak, że przyjął ich "na pobyt czasowy". Co to znaczy? Że nie ma turnusów, jak w pensjonatach, ale trzeba się umówić, jak długo zostanie podopieczny.
Urząd wojewódzki już kilka razy kontrolował placówkę. Inspektorów zaniepokoiły bariery architektoniczne. Ale póki dom opieki nie pracował, mogli tylko ostrzegać o odpowiedzialności za prowadzenie ośrodka bez zezwolenia. Kierowniczka dworku przy urzędnikach podpisała oświadczenie, że przed uzyskaniem zezwolenia nie przyjmie pensjonariuszy.
Dlaczego więc właściciel decyduje się rozpocząć działalność na dziko?
- Szczęść Boże panu, niech pan pisze, co chce - powiedział nam Tomasz S. i rozłączył się.
Po naszych telefonach z ogłoszenia dworku zniknęły informacje o pielęgniarkach i opiece lekarskiej.
- Tak czy inaczej znów będziemy musieli tam pojechać - zapowiada dyrektor Szubański. - Jeśli stwierdzimy, że bez zezwolenia jest tam prowadzona działalność opiekuńcza, możemy nałożyć karę.
Za prowadzenie placówki bez koncesji trzeba zapłacić nawet 10 tys. zł. Grozi nakaz bezzwłocznego zamknięcia ośrodka.
Tylko że od decyzji można się odwoływać nawet przez kilka lat. - Na szczęście jeśli kary albo nakazy okażą się nieskuteczne, są jeszcze inne środki - mówi Szubański. - Możemy poprosić o interwencje organa ścigania: policję i prokuraturę.
Prowadzenie placówki opiekuńczej to działalność koncesjonowana i trzeba mieć zezwolenie urzędu wojewódzkiego. Żeby je dostać, należy spełnić szereg wymogów wymienionych w ustawie. Oprócz spraw technicznych, związanych np. z usunięciem barier architektonicznych, trzeba też przynieść dokumenty: o prowadzeniu działalności gospodarczej, zgodę sanepidu i straży pożarnej, a także zaświadczenie o niekaralności.
Tomasz S. pozwolenia nie zdobył. - Tylko dowiadywał się, jakie dokumenty musi złożyć. Kiedy mu odpowiedzieliśmy, stwierdził, że nie jest w stanie ich zebrać - mówi Ryszard Szubański, zastępca dyrektora wydziału polityki społecznej w urzędzie wojewódzkim.
Kiedy opisaliśmy sprawę, S. ogłosił, że nie będzie prowadzić domu opieki, tylko pensjonat.
Kilka dni temu na portalu z ofertami domów opieki znaleźliśmy nowe ogłoszenie dworku Tomasza S. Oferta jak na pensjonat dość nietypowa. Kilka pielęgniarek, opiekunka, rehabilitantka i lekarz.
- Wygląda na to, że próbują ominąć konieczność zdobycia zezwolenia - komentuje dyrektor Szubański, któremu pokazaliśmy anons.
Dzwonimy do Tomasza S. i pytamy, czy przyjąłby do swojego dworku niepełnosprawną babcię?
- Nie ma problemu, ale trzeba się zapisać dwa tygodnie wcześniej - mówi. - Jest duże zainteresowanie. Wszystko jest dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych: łazienki i wejścia.
Informacje o pielęgniarkach dementuje. Chwali się za to dwiema opiekunkami przeszkolonymi do opieki nad osobami starszymi.
Co z opieką lekarską? Na każde wezwanie jest lekarz z przychodni odległej o dwa kilometry. Minimum raz w tygodniu przyjeżdża na wizyty. - A w sytuacjach nagłych jest pogotowie ratunkowe - mówi Tomasz S.
Właściciel mówi, że ma już pierwszych podopiecznych. Zastrzega jednak, że przyjął ich "na pobyt czasowy". Co to znaczy? Że nie ma turnusów, jak w pensjonatach, ale trzeba się umówić, jak długo zostanie podopieczny.
Urząd wojewódzki już kilka razy kontrolował placówkę. Inspektorów zaniepokoiły bariery architektoniczne. Ale póki dom opieki nie pracował, mogli tylko ostrzegać o odpowiedzialności za prowadzenie ośrodka bez zezwolenia. Kierowniczka dworku przy urzędnikach podpisała oświadczenie, że przed uzyskaniem zezwolenia nie przyjmie pensjonariuszy.
Dlaczego więc właściciel decyduje się rozpocząć działalność na dziko?
- Szczęść Boże panu, niech pan pisze, co chce - powiedział nam Tomasz S. i rozłączył się.
Po naszych telefonach z ogłoszenia dworku zniknęły informacje o pielęgniarkach i opiece lekarskiej.
- Tak czy inaczej znów będziemy musieli tam pojechać - zapowiada dyrektor Szubański. - Jeśli stwierdzimy, że bez zezwolenia jest tam prowadzona działalność opiekuńcza, możemy nałożyć karę.
Za prowadzenie placówki bez koncesji trzeba zapłacić nawet 10 tys. zł. Grozi nakaz bezzwłocznego zamknięcia ośrodka.
Tylko że od decyzji można się odwoływać nawet przez kilka lat. - Na szczęście jeśli kary albo nakazy okażą się nieskuteczne, są jeszcze inne środki - mówi Szubański. - Możemy poprosić o interwencje organa ścigania: policję i prokuraturę.
Prokuratura od kilku lat zajmuje się już innymi sprawami Tomasza S. Kilka lat temu zarzuciła S. wzięcie od zakładów pogrzebowych co najmniej 60 tys. zł w zamian za informacje o zgonach pacjentów. Tomasz S. trafił na miesiąc do aresztu.
Prokuratorzy badają również kilkadziesiąt interwencji pogotowia u chorych zakończonych śmiercią. We wszystkich zachodzi podejrzenie, że kierujący ruchem karetek Tomasz S. celowo opóźniał dojazd pogotowia do ciężko chorych.
- Kończymy postępowanie w tej sprawie. Wkrótce można się spodziewać decyzji - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury okręgowej w Łodzi.
Prokuratorzy badają również kilkadziesiąt interwencji pogotowia u chorych zakończonych śmiercią. We wszystkich zachodzi podejrzenie, że kierujący ruchem karetek Tomasz S. celowo opóźniał dojazd pogotowia do ciężko chorych.
- Kończymy postępowanie w tej sprawie. Wkrótce można się spodziewać decyzji - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury okręgowej w Łodzi.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Re: Opieka u łowcy skór
judykator
28.09.09, 01:33
Też się zgadzam, że to skandal że na takie rzeczy trzeba mieć zezwolenia czykoncesje ...»
-
Czemu ten morderca jest na wolności?
mr.creosote
28.09.09, 08:24
Jak długo jeszcze prokuratura będzie zajmować się tą sprawą? I dlaczego podejrzany o kilkadziesiąt morderstw jest na wolności? Mam nadzieję, że nikt nie skorzysta z tego domu pomocy »
-
Opieka u łowcy skór
rita.1
28.09.09, 10:07
Pewnie do tego domu "opieki" będą wysyłali swoich bliskich ludzie, którzy będą chcieli pozbyć się ich jak najszybciej. A poza tym może tym panem zainteresuje się Urząd Kontroli Skarbowej? »


