Przedszkola: mieszają Misie z Pszczółkami
2009-09-02
, aktualizacja: 02.09.2009 20:35
W całej Łodzi przedszkola mieszają grupy starsze z młodszymi, by wygospodarować miejsca dla trzylatków. Rodzice są wściekli, ale pedagodzy podzieleni
W tym roku w łódzkich przedszkolach zabrakło miejsc dla tysiąca trzy- i czterolatków. Dlatego jeszcze przed wakacjami magistrat zaczął namawiać rodziców sześciolatków, by przepisali dzieci do szkolnych zerówek. Namówił 177. Kolejnych 218 - zamiast do przedszkola - poszło do pierwszych klas. Skorzystali z debiutującej reformy i rozpoczęli naukę rok wcześniej.
W przedszkolach w sumie zwolniło się więc prawie czterysta miejsc. Sęk w tym, że tylko w grupach najstarszych. A - jak już wiemy - najbardziej oblężone są te najmłodsze.
Przedszkole przy ul. Przełajowej na Retkini znalazło wyjście. - Do przerzedzonych grup sześciolatków dokoptowało po kilku pięciolatków, grupę pięciolatków uzupełniło czterolatkami, a do czterolatków włączyło trzylatków. Rozumie pan? Zasada domina. Dzięki temu miejsca zwolnione przez sześciolatków zostały przeniesione do najmłodszej grupy i mogły je zająć dzieci, które wcześniej odeszły z kwitkiem - opowiada rodzic przedszkolaka z ul. Przełajowej, który zadzwonił do redakcji. A zadzwonił, bo - jak sam mówi - "wściekł się". - Moje dziecko ma pięć lat. Chodziło do grupy Misiów i czuło się w niej świetnie. A teraz dowiaduję się, że ma chodzić ze starszymi o rok Pszczółkami, czy jakimiś Kangurkami! Nikt nas o nic nie pytał. Tak ma być i już - ojciec "Misia" jest zły jak niedźwiedź, którego wyrwano z zimowego snu.
Teresa Pawlak, dyrektorka przedszkola, tłumaczy: - Do szkoły odeszło dziesięć sześciolatków. Miałam dwa wyjścia: zostawić miejsca puste albo poprzesuwać dzieciaki tak, by przyjąć trzylatki z długiej listy rezerwowej. Wybrałam drugie, bo codziennie przychodzą do mnie rodzice i błagają o przyjęcie dziecka.
Pawlak dodaje, że nie jest wyjątkiem. - Robią tak wszystkie przedszkola w Łodzi.
- Nie wiem, czy wszystkie, ale tak się dzieje - potwierdza Dorota Szafran z wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi, odpowiedzialna za nabór do przedszkoli. - I o co pretensje?! Przecież nie można przyjąć trzylatków do sześciolatków. Trzeba zrobić im miejsce wśród maluchów.
Czy mieszanie sześcioletnich Pszczółek z pięcioletnimi Misiami i Misiów z czteroletnimi Tygryskami, by przyjąć jak najwięcej trzyletnich Królików nie jest błędem pedagogicznym? - Ja się cieszę - komentuje profesor pedagogiki Bogusław Śliwerski. - Grupy jednolite wiekowo to pedagogiczny archaizm, który ułatwia pracę nauczycielom, ale hamuje rozwój dziecka. Maluch powinien czuć się w przedszkolu, jak w rodzinie, gdzie starszy brat czy siostra wspierają rodziców wychowawczo. Dzieci szybciej się uczą, przekazują umiejętności, gdy są wymieszane. Czas zlikwidować grupy rocznikowe, także w szkołach! Oczywiście, w porozumieniu z rodzicami - postuluje Śliwerski.
Inaczej ocenia psycholog i pedagog Dominika Kędzierska. - Dzieci są różne. Jedne szybko się adaptują w nowym środowisku, inne reagują lękiem i smutkiem. Bywa, że na oko wszystko jest w porządku, ale w środku dziecko jest nieszczęśliwe, bo w swojej grupie miało przyjaciółkę Olę, a teraz Oli już nie ma. Dzieci powinny być w grupach jednolitych poznawczo, które mniej więcej pokrywają się z grupami wiekowymi. A rok to bardzo dużo. Gdy nauczyciel z młodszymi będzie się bawić, starsze będą się nudzić.
Dyrektorka przedszkola z Retkini nie może obiecać, że to już koniec przetasowań. - Dziś znów ktoś może zabrać dziecko, bo do szkoły dowieźli akurat zabawki i już jest tam fajnie. Także dla nas, nauczycieli, to wielki problem.
Jak go rozwiązać? - Wybudować więcej przedszkoli.
- Po co? - pyta Szafran. - Za trzy lata wszystkie sześciolatki pójdą już obowiązkowo do szkoły i miejsc w przedszkolach wystarczy dla wszystkich.
marcin.markowski@lodz.agora.pl
W przedszkolach w sumie zwolniło się więc prawie czterysta miejsc. Sęk w tym, że tylko w grupach najstarszych. A - jak już wiemy - najbardziej oblężone są te najmłodsze.
Przedszkole przy ul. Przełajowej na Retkini znalazło wyjście. - Do przerzedzonych grup sześciolatków dokoptowało po kilku pięciolatków, grupę pięciolatków uzupełniło czterolatkami, a do czterolatków włączyło trzylatków. Rozumie pan? Zasada domina. Dzięki temu miejsca zwolnione przez sześciolatków zostały przeniesione do najmłodszej grupy i mogły je zająć dzieci, które wcześniej odeszły z kwitkiem - opowiada rodzic przedszkolaka z ul. Przełajowej, który zadzwonił do redakcji. A zadzwonił, bo - jak sam mówi - "wściekł się". - Moje dziecko ma pięć lat. Chodziło do grupy Misiów i czuło się w niej świetnie. A teraz dowiaduję się, że ma chodzić ze starszymi o rok Pszczółkami, czy jakimiś Kangurkami! Nikt nas o nic nie pytał. Tak ma być i już - ojciec "Misia" jest zły jak niedźwiedź, którego wyrwano z zimowego snu.
Teresa Pawlak, dyrektorka przedszkola, tłumaczy: - Do szkoły odeszło dziesięć sześciolatków. Miałam dwa wyjścia: zostawić miejsca puste albo poprzesuwać dzieciaki tak, by przyjąć trzylatki z długiej listy rezerwowej. Wybrałam drugie, bo codziennie przychodzą do mnie rodzice i błagają o przyjęcie dziecka.
Pawlak dodaje, że nie jest wyjątkiem. - Robią tak wszystkie przedszkola w Łodzi.
- Nie wiem, czy wszystkie, ale tak się dzieje - potwierdza Dorota Szafran z wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi, odpowiedzialna za nabór do przedszkoli. - I o co pretensje?! Przecież nie można przyjąć trzylatków do sześciolatków. Trzeba zrobić im miejsce wśród maluchów.
Czy mieszanie sześcioletnich Pszczółek z pięcioletnimi Misiami i Misiów z czteroletnimi Tygryskami, by przyjąć jak najwięcej trzyletnich Królików nie jest błędem pedagogicznym? - Ja się cieszę - komentuje profesor pedagogiki Bogusław Śliwerski. - Grupy jednolite wiekowo to pedagogiczny archaizm, który ułatwia pracę nauczycielom, ale hamuje rozwój dziecka. Maluch powinien czuć się w przedszkolu, jak w rodzinie, gdzie starszy brat czy siostra wspierają rodziców wychowawczo. Dzieci szybciej się uczą, przekazują umiejętności, gdy są wymieszane. Czas zlikwidować grupy rocznikowe, także w szkołach! Oczywiście, w porozumieniu z rodzicami - postuluje Śliwerski.
Inaczej ocenia psycholog i pedagog Dominika Kędzierska. - Dzieci są różne. Jedne szybko się adaptują w nowym środowisku, inne reagują lękiem i smutkiem. Bywa, że na oko wszystko jest w porządku, ale w środku dziecko jest nieszczęśliwe, bo w swojej grupie miało przyjaciółkę Olę, a teraz Oli już nie ma. Dzieci powinny być w grupach jednolitych poznawczo, które mniej więcej pokrywają się z grupami wiekowymi. A rok to bardzo dużo. Gdy nauczyciel z młodszymi będzie się bawić, starsze będą się nudzić.
Dyrektorka przedszkola z Retkini nie może obiecać, że to już koniec przetasowań. - Dziś znów ktoś może zabrać dziecko, bo do szkoły dowieźli akurat zabawki i już jest tam fajnie. Także dla nas, nauczycieli, to wielki problem.
Jak go rozwiązać? - Wybudować więcej przedszkoli.
- Po co? - pyta Szafran. - Za trzy lata wszystkie sześciolatki pójdą już obowiązkowo do szkoły i miejsc w przedszkolach wystarczy dla wszystkich.
marcin.markowski@lodz.agora.pl
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Ciekawe - co będzie za 3 lata, kiedy...
night_irbis
02.09.09, 23:12
ten tłum dzieci z obecnego "baby boom" ruszy do szturmowania przedszkoli???Jeszcze nie tak dawno pełno było artykułów o tym, że brakuje miejsc naporodówkach - tyle kobiet obecnie rodzi - czy»
-
Przedszkola: mieszają Misie z Pszczółkami
sp-am
05.09.09, 10:23
U nas zrobili to samo i choć w sumie nie uważam tego za zły pomysł to bardzo zirytowało mnie to, że nikt nie spytał mnie o zdanie, ani o zgodę. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na podstawie »
-
polska to intelektualnie 4ty swiat -
carlos.lamela
05.09.09, 11:11
- w Holandii dzieci ida do szkoly w wieku 5 lat, a grupy wiekowe sa mieszane odzawsze. i co? i pani w warzywniaku mowi po angielsku, francusku i niemieckulepiej niz polski student.»




