Sześciolatki mają klasę
01.09.2009
, aktualizacja: 01.09.2009 20:39
Martynka, Gosia, Milenka, Ola, Szymon, Bartek i inni. Są z Aleksandrowa, mają po sześć lat i wczoraj przeszli do historii
ZOBACZ TAKŻE
- Łódź też ma klasę z samymi sześciolatkami (24-09-09, 19:04)
Pierwsza "c" w podłódzkim Aleksandrowie to pierwsza i jedyna w województwie klasa, w której są wyłącznie sześciolatki. 12 dziewczynek i 14 chłopców. - W tej sali będziemy się bawić i uczyć - powitała maluchów na rozpoczęciu roku szkolnego "ich pani", Elżbieta Zadworska.
Sześciolatki grzecznie usiadły w ławkach, na których leżały karki z planem lekcji. - An-giel-ski, re-li-gia - literował pod nosem chłopiec w granatowej kamizelce. Inni z zaciekawieniem rozglądali się po klasie, ale za wiele nie zobaczyli. Wielką zieloną tablicę i nowe kolorowe mebelki szczelnie zasłonili jeszcze bardziej przejęci rodzice, babcie i dziadkowie. Machali do dzieci, robili zdjęcia, niektóre mamy ocierały łzy.
Choć pierwsza lekcja będzie dziś, wczoraj padło już pierwsze pytanie: co powinno być w piórniku? - Kredki! Nożyczki! Klej! - posypały się odpowiedzi. - Świetnie! - chwaliła pani Ela. - A jutro rodzice odprowadzą was do szatni, buziak i do klasy wejdziecie już sami - zapowiedziała, wywołując szmer niepokoju wśród... mam i ojców.
- Długo zastanawialiśmy się, czy posłać Martynkę do szkoły. Dużo z nią rozmawialiśmy. Narzekała, że w przedszkolu już się nudzi. To przeważyło - mówi jej mama Małgorzata Urbaniak.
- Żona nie chciała skracać Bartkowi dzieciństwa. Ale syn wygrał zawody sportowe, a wszystkie klasy w tej szkole są lekkoatletyczne. Zaryzykowaliśmy - opowiada Sławomir Grabowski, tata Bartka.
- Do tej szkoły chodzi nasz ośmioletni Kacper. Zajmie się młodszą siostrą, będziemy spokojniejsi - cieszą się rodzice sześcioletniej Gosi. Ostatnie dwa tygodnie wakacji Gosia poświęciła na wybieranie zeszytów i plecaka. Nie mogła się szkoły doczekać. - Aż nagle w poniedziałek coś się zacięło. Chyba dotarło do niej, że rozstaje się z przedszkolem - zastanawia się jej mama, głaszcząc wtulającą się w nią córkę. - Nie martw się. Będę przychodzić do twojej klasy co chwila - pociesza obyty już w szkole starszy brat Kacper.
Wczoraj sześciolatki były najważniejszymi osobami w Zespole Szkół Sportowych w Aleksandrowie. Na akademii dyrektorka Elżbieta Głowacka powitała ich "najgoręcej", a burmistrz Jacek Lipiński obdarował puzzlami, notesami i długopisami. Niektórzy oficjele zagalopowali się i ogłosili, że to jedyna klasa wyłącznie z sześciolatkami w całym kraju. Tymczasem w samej tylko Warszawie będzie ich ok. 30, a podobnych nie brakuje w innych województwach.
- Jak przekonałam rodziców? Pokazałam budynek, pracownie, toalety, mówiłam, że w Unii sześciolatki w szkołach to już standard i że sama kiedyś rozpoczęłam naukę rok wcześniej - wylicza Głowacka. Pomogła jej gmina. Dała pieniądze na nowe szafki, niższe ławki i krzesła z regulowaną wysokością, interaktywne tablice, na których maluchom będzie łatwiej pisać. Pionierską klasę ratusz reklamował też w lokalnej telewizji.
- To, co obiecywali, zrobili. Nawet wykładziny są takie, jakie miały być - chwalili wczoraj rodzice.
Wychowawczyni historycznej I "c" Elżbieta Zadworska pracuje z dziećmi od 16 lat. Jest pewna, że poradzi sobie z sześciolatkami. - Kiedyś miałam z nimi do czynienia również w przedszkolu, postaram się więc znaleźć złoty środek - mówi. Bardziej przeraża ją zainteresowanie klasą: - Myśl, że będziemy na świeczniku. Ciągłe patrzenie na ręce.
- Czujemy się odpowiedzialni za reformę. Rodzice nam zaufali, zrobimy więc wszystko, by nie zawieść - obiecuje Głowacka.
marcin.marowski@lodz.agora.pl
Sześciolatki grzecznie usiadły w ławkach, na których leżały karki z planem lekcji. - An-giel-ski, re-li-gia - literował pod nosem chłopiec w granatowej kamizelce. Inni z zaciekawieniem rozglądali się po klasie, ale za wiele nie zobaczyli. Wielką zieloną tablicę i nowe kolorowe mebelki szczelnie zasłonili jeszcze bardziej przejęci rodzice, babcie i dziadkowie. Machali do dzieci, robili zdjęcia, niektóre mamy ocierały łzy.
Choć pierwsza lekcja będzie dziś, wczoraj padło już pierwsze pytanie: co powinno być w piórniku? - Kredki! Nożyczki! Klej! - posypały się odpowiedzi. - Świetnie! - chwaliła pani Ela. - A jutro rodzice odprowadzą was do szatni, buziak i do klasy wejdziecie już sami - zapowiedziała, wywołując szmer niepokoju wśród... mam i ojców.
- Długo zastanawialiśmy się, czy posłać Martynkę do szkoły. Dużo z nią rozmawialiśmy. Narzekała, że w przedszkolu już się nudzi. To przeważyło - mówi jej mama Małgorzata Urbaniak.
- Żona nie chciała skracać Bartkowi dzieciństwa. Ale syn wygrał zawody sportowe, a wszystkie klasy w tej szkole są lekkoatletyczne. Zaryzykowaliśmy - opowiada Sławomir Grabowski, tata Bartka.
- Do tej szkoły chodzi nasz ośmioletni Kacper. Zajmie się młodszą siostrą, będziemy spokojniejsi - cieszą się rodzice sześcioletniej Gosi. Ostatnie dwa tygodnie wakacji Gosia poświęciła na wybieranie zeszytów i plecaka. Nie mogła się szkoły doczekać. - Aż nagle w poniedziałek coś się zacięło. Chyba dotarło do niej, że rozstaje się z przedszkolem - zastanawia się jej mama, głaszcząc wtulającą się w nią córkę. - Nie martw się. Będę przychodzić do twojej klasy co chwila - pociesza obyty już w szkole starszy brat Kacper.
Wczoraj sześciolatki były najważniejszymi osobami w Zespole Szkół Sportowych w Aleksandrowie. Na akademii dyrektorka Elżbieta Głowacka powitała ich "najgoręcej", a burmistrz Jacek Lipiński obdarował puzzlami, notesami i długopisami. Niektórzy oficjele zagalopowali się i ogłosili, że to jedyna klasa wyłącznie z sześciolatkami w całym kraju. Tymczasem w samej tylko Warszawie będzie ich ok. 30, a podobnych nie brakuje w innych województwach.
- Jak przekonałam rodziców? Pokazałam budynek, pracownie, toalety, mówiłam, że w Unii sześciolatki w szkołach to już standard i że sama kiedyś rozpoczęłam naukę rok wcześniej - wylicza Głowacka. Pomogła jej gmina. Dała pieniądze na nowe szafki, niższe ławki i krzesła z regulowaną wysokością, interaktywne tablice, na których maluchom będzie łatwiej pisać. Pionierską klasę ratusz reklamował też w lokalnej telewizji.
- To, co obiecywali, zrobili. Nawet wykładziny są takie, jakie miały być - chwalili wczoraj rodzice.
Wychowawczyni historycznej I "c" Elżbieta Zadworska pracuje z dziećmi od 16 lat. Jest pewna, że poradzi sobie z sześciolatkami. - Kiedyś miałam z nimi do czynienia również w przedszkolu, postaram się więc znaleźć złoty środek - mówi. Bardziej przeraża ją zainteresowanie klasą: - Myśl, że będziemy na świeczniku. Ciągłe patrzenie na ręce.
- Czujemy się odpowiedzialni za reformę. Rodzice nam zaufali, zrobimy więc wszystko, by nie zawieść - obiecuje Głowacka.
marcin.marowski@lodz.agora.pl
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Sześciolatki mają klasę
logo64
01.09.09, 21:09
Jaka Historyczna???Poszedłem do podstawówki w 1970.Jako 6-cio latek.To byłeksperyment w mieście Łodzi.Po przejściu testów w przedszkolu,utworzono klasęz mojego rocznika.Jakoś nam to »
-
Sześciolatki mają klasę
borsuk99
01.09.09, 21:46
Taka sama mogła być sytuacja w kilku szkołach w Łodzi - gdyby gmina okazała więcej zainteresowania w okresie naboru do przedszkoli a nie po jego zakończeniu.»




więcej zdjęć