Co naprawdę dzieje się w łódzkim Dellu

Rozmawiała Joanna Blewąska
06.08.2009 , aktualizacja: 06.08.2009 19:28
A A A Drukuj
Przed tygodniem Dell rozstał się z niemal 400 pracownikami tymczasowymi, wysyłając ich na kilkudniowe "przymusowe wolne". Co dalej z nimi będzie?

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja G
Joanna Blewąska: Czy już wiadomo, co dalej z nimi będzie?

Radosław Banach, dyrektor ds. operacyjnych: Część osób wraca od dziś, część od poniedziałku. W sumie praca będzie dla połowy, czyli około 200 osób. Potem wszystko zależeć będzie od zamówień. Sierpień jest zazwyczaj miesiącem martwym, w tym miesiącu również 20-30 proc. naszej załogi jest na urlopie wypoczynkowym. Podobnie jest u naszych klientów biznesowych, dla których głównie produkujemy w Łodzi komputery. Spodziewam się, że już we wrześniu zamówień może być znacznie więcej niż w sierpniu. A to oczywiście wpłynie na liczbę potrzebnych pracowników.

Ci mówią: musimy pracować w soboty. Skoro tak, to chyba zamówień nie jest mało?

- Praca w takim systemie wynika z tego, że montujemy komputery pod konkretne zamówienia, których aż 95 proc. realizujemy w ciągu jednego dnia. Tak więc zamówienia z piątku muszą być składane w soboty, a w poniedziałek rano jadą do klienta. Tego oczekuje dziś od nas rynek. Jednocześnie zamówień w piątki napływa dużo, zwykle dwa razy więcej niż na przykład w poniedziałki. Każdy dzień opóźnienia to dodatkowe koszty i utrata zaufania klienta. Dzisiaj wygrywa najszybszy.

Jak wygląda przenoszenie produkcji z zamkniętego zakładu w Irlandii?

- Zyskaliśmy wiele zadań, dzięki czemu pracownicy mogą się rozwijać. Budujemy na przykład cały dział wsparcia - to osoby, które odpowiadają za wprowadzenie do produkcji nowego asortymentu. Wcześniej koordynowali to pracownicy z Irlandii, którzy przyjeżdżali i uczyli łodzian. Dziś radzimy sobie sami. Ten dział zaczyna właśnie wprowadzać zupełnie nowe produkty do łódzkiego zakładu, czyli montaż serwerów i macierzy.

Ile miejsc pracy zostało "przeniesionych" z Irlandii?

- Zatrudnienie od stycznia wzrosło o około 150 osób, ale liczba pracowników ciągle ewoluuje i będzie się zmieniać wraz ze zmianą naszej sprzedaży.

Część montażu straciliśmy na rzecz Chin...

- To prawda, tam przeniesiony został fragment składania komputerów dla indywidualnych klientów. To bardziej masowa produkcja. W Łodzi pracujemy dla odbiorcy biznesowego, czyli wielkich korporacji, które mają konkretne zamówienia pod swoje potrzeby. W Łodzi trzeba je wyprodukować, a w niektórych przypadkach zaprojektować i przetestować, czy sprawnie działają.

Czy łódzki zakład musi ciąć koszty? Oczy przełożonych z centrali Della nakierowane na Łódź i słowa: zyskujecie miejsca pracy, ale teraz udowodnijcie, że jesteście tańsi niż Irlandia?

- Jesteśmy jedną z największych i najnowocześniejszych na świecie fabryk Della i ciągle zyskujemy na znaczeniu. Ale oczywiście też bierzemy udział w globalnym procesie oszczędzania. Michael Dell zapowiedział czteromiliardowe oszczędności, dlatego i my musimy zmniejszać koszty, jak chyba dziś wszyscy. Dostaliśmy kredyt zaufania, teraz musimy udowodnić, że w Łodzi potrafimy sprostać standardom światowym.

To o ile trzeba w Łodzi obniżyć koszty?

- Bardziej chodzi o racjonalizację. Mogę tylko powiedzieć, że mamy ustalone konkretne cele dla każdej linii produktowej.

To między innymi z tego powodu nastąpiła zmiana systemu pracy na sześciodniowy. Pracownicy chcieli pracować w soboty, ale mając płacone za nie jak za nadgodziny. Nie udało się. Mają, oprócz niedzieli, dodatkowy dzień wolny, ale stawka w soboty jest taka jak w tygodniu.

- Tu nałożyły się dwie sprawy. Na pewno byłoby to dla nas drogie rozwiązanie. Ale też nie chcemy i nie możemy zmuszać do nadgodzin. Zostają na nich pracownicy, którzy chcą. Obawiam się, że w sobotę, nawet płacąc więcej, nie mielibyśmy kompletu chętnych, a klienci wymagają dostaw na czas.

W Łodzi powstały związki zawodowe. Gdy Dell zastanawiał się, czy zainwestować w Łodzi, bardzo wypytywał o ten temat.

- Traktujemy "Solidarność" jako integralną część zakładu, partnera do rozmowy. Zresztą jesteśmy otwarci na uwagi wszystkich pracowników, co miesiąc są spotkania załogi, a co dwa tygodnie w mniejszych grupach. Pracownicy mogą też swoje postulaty przekazywać anonimowo.

Związki chciały wyższej stawki za soboty. Tej prośby nie spełniliście.

- Ale udało się z innymi. Na przykład przedłużone zostały linie autobusowe tak, że pojazdy wjeżdżają na teren zakładu. Gdy pracownicy kończą zmianę, autobusy czekają na nich na parkingu pod samą fabryką.

Będą podwyżki?

- Mówienie o tym dziś to spekulacja. Wzrost wynagrodzeń następuje na początku roku, po ocenach rocznych. Czy i jaki będzie w 2010 roku, nie wiadomo. Ale nie mówi się też, jakoby miało go nie być. Póki co według danych z raportów płacowych w regionie łódzkim wynika, że nasze wynagrodzenia są o około 10 proc. wyższe niż średnia w Łodzi. Do tego proponujemy różne dodatki typu opieka medyczna, ubezpieczenia, atrakcyjne cenowo posiłki w stołówce. Jednocześnie nasi pracownicy mają możliwości rozwoju kariery i kontakt z wysokimi technologiami. Chętnych do pracy nam nie brakuje, tylko w ostatnim kwartale otrzymaliśmy ok. dwóch tysięcy życiorysów od kandydatów.

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

  • Co naprawdę dzieje się w łódzkim Dellu xp17 08.08.09, 13:19

    "Jednocześnie nasi pracownicy mają możliwości rozwoju kariery i kontakt zwysokimi technologiami. "Ze niby co? Szkoda, ze jeszcze nie powiedzial, ze moze kiedys przyjedzie samPAN DELL i beda »

  • Co naprawdę dzieje się w łódzkim Dellu miltonf 09.08.09, 05:15

    a mialo byc tak pieknie... czy POlacy sie wreszcie naucza za kazdy koncerntraktuje inwestycje w Polsce jak kazda inna. Dzisiaj jest fajnie ( pensje ok,popyt na towar, dobra lokalizacja, itd »

  • Tania sila robocza i duzy wewnetrzny rynek happyhouse 09.08.09, 11:51

    Tylko dlatego sa w Polsce. Licza na podobny sukces jak w Irlandii. W Irlandii kazda firma, kazdy urzad uzywa Della. Wiekszosc z moich znajowmych tez (wliczywszy mnie niestety). Rynek sie »

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład