Dell zwolnił 400 pracowników!
02.08.2009
, aktualizacja: 03.08.2009 10:42
- Od poniedziałku nie mamy pracy - martwi się kilkuset łodzian, którzy wcześniej montowali komputery Della.
ZOBACZ TAKŻE
- Dell odchodzi z Łodzi. Sprzedaje fabrykę Tajwańczykom (02-12-09, 20:43)
- Efekt Della, czyli kula u nogi prezydenta (03-12-09, 18:05)
- Dell dostanie 216 mln zł pomocy publicznej (09-09-09, 20:22)
- Co naprawdę dzieje się w łódzkim Dellu (06-08-09, 19:28)
- Miliony dla Della nie przepadną (12-06-09, 18:33)
- Podwyżek w Dellu nie będzie (17-05-09, 21:13)
- Od dziś nie mamy pracy - martwi się kilkuset łodzian, którzy wcześniej montowali komputery Della.
O tym, że muszą się rozstać z amerykańskim inwestorem, dowiedzieli się w piątek. - To bardzo zła wiadomość, bo teraz trudno o pracę - mówią. - Łódzkie zakłady nie przyjmują, nawet w fabrykach AGD na pracę liczyć nie można.
Rafał Branowski, rzecznik Della, zaprzecza informacjom o wielkiej redukcji załogi. - Nikogo nie zwolniliśmy - mówi.
Ma jednak na myśli pracowników zatrudnionych bezpośrednio przez amerykańskiego producenta komputerów. Tymczasem coraz większa część kadry montowni - już około 400 osób - to pracownicy tymczasowi, dostarczani Dellowi przez agencję Addeco. To właśnie oni od poniedziałku pozostaną bez pracy. - Na razie mówi się o tygodniu urlopu, ale nie wiemy co będzie dalej. Nie mamy żadnej gwarancji powrotu do zakładu, żadnej pewności, że będziemy mieli zajęcie i pieniądze na życie - martwią się.
- Tak mówił kontrakt - mówi Branowski. - Ci pracownicy zatrudnieni byli na trzy czwarte etatu. Mieli przepracować trzy tygodnie, a czwarty z założenia miał być wolny.
Dell zaczął korzystać z pracowników tymczasowych, bo tego wymagało "uelastycznienie pracy". Wraz z końcem lipca kończy się drugi kwartał dla Della (rok rozliczeniowy zaczyna się od lutego, a nie od początku stycznia). - Zawsze pod koniec kwartału jest dużo więcej zleceń, a na początku nowego bywało mniej. Stąd taki plan pracy pracowników tymczasowych. Zapewniam jednak, że o wolnym czwartym tygodniu wiedzieli już dużo wcześniej - mówi Branowski.
Jakie będą zamówienia w kolejnych miesiącach, trudno mu przewidzieć. Dell pracuje na bieżąco i dziś zacznie składać komputery, na które zamówienia przyszły zaledwie w ostatni piątek. Generalnie jednak sprzedaż komputerów w ostatnich "kryzysowych" miesiącach znacznie spadła.
Dell przyszedł do Łodzi w 2007 roku. Zatrudnia około 1,9 tys. pracowników. Po zamknięciu zakładu w irlandzkim Limerick to właśnie do naszego miasta postanowił przenieść większość stanowisk produkcyjnych. Mówiło się nawet o 400 nowych miejscach pracy. Dell zastrzegał jednak, że wiele zależeć będzie od przeszłej sprzedaży komputerów. Dziś rzeczywista liczba przeniesionych miejsc pracy jest znacznie mniejsza, można ją oszacować na kilkadziesiąt etatów.
O tym, że muszą się rozstać z amerykańskim inwestorem, dowiedzieli się w piątek. - To bardzo zła wiadomość, bo teraz trudno o pracę - mówią. - Łódzkie zakłady nie przyjmują, nawet w fabrykach AGD na pracę liczyć nie można.
Rafał Branowski, rzecznik Della, zaprzecza informacjom o wielkiej redukcji załogi. - Nikogo nie zwolniliśmy - mówi.
Ma jednak na myśli pracowników zatrudnionych bezpośrednio przez amerykańskiego producenta komputerów. Tymczasem coraz większa część kadry montowni - już około 400 osób - to pracownicy tymczasowi, dostarczani Dellowi przez agencję Addeco. To właśnie oni od poniedziałku pozostaną bez pracy. - Na razie mówi się o tygodniu urlopu, ale nie wiemy co będzie dalej. Nie mamy żadnej gwarancji powrotu do zakładu, żadnej pewności, że będziemy mieli zajęcie i pieniądze na życie - martwią się.
- Tak mówił kontrakt - mówi Branowski. - Ci pracownicy zatrudnieni byli na trzy czwarte etatu. Mieli przepracować trzy tygodnie, a czwarty z założenia miał być wolny.
Dell zaczął korzystać z pracowników tymczasowych, bo tego wymagało "uelastycznienie pracy". Wraz z końcem lipca kończy się drugi kwartał dla Della (rok rozliczeniowy zaczyna się od lutego, a nie od początku stycznia). - Zawsze pod koniec kwartału jest dużo więcej zleceń, a na początku nowego bywało mniej. Stąd taki plan pracy pracowników tymczasowych. Zapewniam jednak, że o wolnym czwartym tygodniu wiedzieli już dużo wcześniej - mówi Branowski.
Jakie będą zamówienia w kolejnych miesiącach, trudno mu przewidzieć. Dell pracuje na bieżąco i dziś zacznie składać komputery, na które zamówienia przyszły zaledwie w ostatni piątek. Generalnie jednak sprzedaż komputerów w ostatnich "kryzysowych" miesiącach znacznie spadła.
Dell przyszedł do Łodzi w 2007 roku. Zatrudnia około 1,9 tys. pracowników. Po zamknięciu zakładu w irlandzkim Limerick to właśnie do naszego miasta postanowił przenieść większość stanowisk produkcyjnych. Mówiło się nawet o 400 nowych miejscach pracy. Dell zastrzegał jednak, że wiele zależeć będzie od przeszłej sprzedaży komputerów. Dziś rzeczywista liczba przeniesionych miejsc pracy jest znacznie mniejsza, można ją oszacować na kilkadziesiąt etatów.
- 16 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów




