Szkoły bez pieniędzy na pięcio- i sześciolatków

Marcin Markowski
29.07.2009 , aktualizacja: 29.07.2009 20:52
A A A Drukuj
Magistrat obiecywał rodzicom pięcio- i sześciolatków, że po wakacjach w szkołach będzie tak fajnie jak w przedszkolach. I co? - Wciąż nie dostaliśmy grosza, by przygotować się na przyjęcie maluchów - skarżą się dyrektorzy łódzkich podstawówek
Od kwietnia do czerwca miasto namawiało rodziców, by zapisywali dzieci do szkół. Z dwóch powodów: * reforma, otwierając sześciolatkom drzwi do pierwszych klas, daje gminom zarobić (na każdego ucznia dostają subwencję), * ponadto w tym roku w Łodzi znów zabrakło miejsc w przedszkolach (sześciolatki przenoszone do szkolnych zerówek miały zwolnić miejsca młodszym).

Zabrakło aż tysiąca miejsc w przedszkolach, dlatego miasto namawiało na posłanie dzieci do szkoły nawet rodziców pięciolatków. - Pani z wydziału edukacji zapewniała, że w szkole będzie tak fajnie jak w przedszkolu. No i że szkoła jest dla nas tańsza. Nie ma czesnego, za darmo są także angielski i gimnastyka korekcyjna - relacjonował "Gazecie" ojciec pięciolatka z Retkini, który był na spotkaniu z pracownikami wydziału edukacji. Takich spotkań było w Łodzi kilkanaście. Najwięcej na Retkini, Widzewie, Górnej i Olechowie. Zawsze chodziło o to samo: przekonać mamy i ojców, że najlepszym miejscem dla ich dziecka będzie szkoła.

Rodzice pytali: o meble odpowiednie do wzrostu maluchów, o kąciki zabaw (pięciolatek nie usiedzi w ławce), oddzielne świetlice. A urzędnicy obiecywali, że na wszystko znajdą pieniądze. I zapewniali: - Po wakacjach dzieci w szkołach nie tylko nie będą się nudzić, ale również będą czuć się bezpiecznie.

Miejska kampania przyniosła efekt. Do pierwszej klasy posłanych zostanie 200 sześciolatków. Kolejnych 177 sześcio- i pięciolatków zostało przepisanych z przedszkoli do szkolnych zerówek (dane Urzędu Miasta Łodzi).

Dyrektorzy oszacowali, czego im w szkołach brakuje i ile potrzebują pieniędzy. Podali informacje do gminy i... cisza. - Najmłodsze dzieci mają mieć zajęcia w salach, które trzeba od zera wyposażyć. Wciąż nie wiem, kiedy dostanę pieniądze, a już jest za późno! - denerwuje się dyrektorka poleskiej szkoły. - Na zrobienie mebli czeka się sześć tygodni, a do końca wakacji zostało pięć.

- Dla maluchów muszę kupić nowe ławki i krzesła z regulowaną wysokością. Miałam obiecane pieniądze, ale do dziś ich nie dostałam - opowiada dyrektor innej łódzkiej szkoły.

- Rodzicom moich sześciolatków gmina obiecała, że dzieci będą mieć trzy posiłki dziennie. Do dziś nie mogę się dowiedzieć, kto i jak to zorganizuje. No i kto zapłaci - słyszę od dyrektora kolejnej szkoły (wszyscy proszą o anonimowość).

Przed wakacjami wicedyrektorka wydziału edukacji UMŁ Iwona Jędrzejczak zapewniła nas w e-mailu, że "do końca czerwca zamierza przekazać dyrektorom informację o podziale środków zarezerwowanych w budżecie miasta na przygotowanie szkół do przyjęcia dzieci sześcioletnich". Gdy kilka dni temu - również w e-mailu - przedstawiłem skargi i obawy dyrektorów, wydział odpisał ogólnie, że w pierwszej kolejności pieniądze dostaną szkoły z zerówkami. Które konkretnie, kiedy i ile - tego nie podał. Co z etatami na oddzielne świetlice? "Oszacowanie skali potrzeb w tej materii będzie możliwe w większości przypadków dopiero na początku września, gdy rodzice zgłoszą takie zapotrzebowanie" - czytamy. O doposażeniu klas pierwszych z sześciolatkami wydział nie pisze słowa.

Nadmienia natomiast, że "istotne znaczenie w przygotowaniu szkół do przyjęcia sześciolatków oraz wdrożenia reformy może mieć "Radosna szkoła" [program ministerstwa, które chce refundować samorządom część wydatków na sprzęt rozwijający aktywność fizyczną uczniów, np. na place zabaw - przyp. red.]. Dlatego - usłyszeliśmy od dwóch dyrektorów - gmina namawia szkoły, by składały wnioski o dotacje.

- To jakiś żart! Potrzebuję małe ławki, szafki, które odciążą tornistry maluchów, dywany i książki do kącików rekreacyjnych, a nie piłki czy drabinki - komentuje dyrektor jednej ze szkół. Inny dodaje: - Miasto obiecało rodzicom złote góry, bo wie, że 1 września nikt nie będzie szukać prezydenta czy jego zastępcy. Nabici w butelkę rodzice wyleją złość na mnie i nauczycieli.

marcin.markowski@lodz.agora.pl

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład