Derby Łodzi bez policji, wyzwisk i bijatyk
2009-06-02
, aktualizacja: 03.06.2009 13:03
Mecze ŁKS-u z Widzewem zazwyczaj kończą się awanturami i interwencją policji. Na szczęście, nie zawsze.
ZOBACZ TAKŻE
- ŁKS Łódź nie ma licencji (04-06-09, 13:21)
- Kasperczak odszedł z Górnika (03-06-09, 12:01)
- Legia już nie chce Rogera (03-06-09, 10:25)
- Obrona na poziomie - Mucha najlepszy w Legii, Jodłowiec w Polonii (02-06-09, 23:03)
- Widzew jednak zagra z Odrą Opole (02-06-09, 18:19)
SERWISY
Zaczęli od okrzyków: "Rodowici łodzianie!", "Kto wygra mecz? Widzew!". Od pierwszych minut derbów przewagę osiągnął ŁKS. Niedługo po rozpoczęciu meczu sędzia nie dopatrzył się spalonego i przewyższający o głowę obrońców napastnik biało-czerwono-białych mocnym strzałem zza pola karnego wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.
W odpowiedzi Widzew zaatakował. Nie wykorzystał jednak kilku okazji i kontrę wyprowadził ŁKS. Skończyła się golem. Kibice Widzewa nie kryli rozczarowania, ale mimo niezadowolenia z wyniku, pod adresem przeciwnika z trybun nie padały obelgi.
Widzew podkręcił tempo i w końcu wykorzystał swoją szansę. Jest 1:2 i kibice czerwono-biało-czerwonych zauważyli szansę. Ale w sektorze ŁKS-u nadal spokój. - Gramy spokojnie do końca - krzyczą piłkarzom. Druga połowa znów należała do nich, strzelają jeszcze dwie bramki. Kibice Widzewa byli jednak wyrozumiali dla swoich zawodników. - To normalne, że bał się takiego dużego chłopa - mówi jeden z kibiców o obrońcy, który nie powstrzymał strzelca dwóch goli dla ŁKS-u.
Końcowy gwizdek. Zwycięzcy tańczyli na środku boiska i śpiewają "ŁKS - derby są nasze". Widzewiacy, schodząc z murawy ze spuszczonymi głowami, pocieszają się: "I tak nie macie licencji".
Kibice rozchodzili się w spokoju, policji w ogóle nie było. Nie było żadnych kłótni, nikt się nie bił. Najlepszy na boisku pomocnik ŁKS-u płakał - to przez skręconą kostkę. Przytulała go mama. Właśnie skończyły się derby Łodzi trzynastolatków.
bartlomiej.derdzikowski@lodz.agora.pl
jakub.wiewiorski@lodz.agora.pl
W odpowiedzi Widzew zaatakował. Nie wykorzystał jednak kilku okazji i kontrę wyprowadził ŁKS. Skończyła się golem. Kibice Widzewa nie kryli rozczarowania, ale mimo niezadowolenia z wyniku, pod adresem przeciwnika z trybun nie padały obelgi.
Widzew podkręcił tempo i w końcu wykorzystał swoją szansę. Jest 1:2 i kibice czerwono-biało-czerwonych zauważyli szansę. Ale w sektorze ŁKS-u nadal spokój. - Gramy spokojnie do końca - krzyczą piłkarzom. Druga połowa znów należała do nich, strzelają jeszcze dwie bramki. Kibice Widzewa byli jednak wyrozumiali dla swoich zawodników. - To normalne, że bał się takiego dużego chłopa - mówi jeden z kibiców o obrońcy, który nie powstrzymał strzelca dwóch goli dla ŁKS-u.
Końcowy gwizdek. Zwycięzcy tańczyli na środku boiska i śpiewają "ŁKS - derby są nasze". Widzewiacy, schodząc z murawy ze spuszczonymi głowami, pocieszają się: "I tak nie macie licencji".
Kibice rozchodzili się w spokoju, policji w ogóle nie było. Nie było żadnych kłótni, nikt się nie bił. Najlepszy na boisku pomocnik ŁKS-u płakał - to przez skręconą kostkę. Przytulała go mama. Właśnie skończyły się derby Łodzi trzynastolatków.
bartlomiej.derdzikowski@lodz.agora.pl
jakub.wiewiorski@lodz.agora.pl
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Uzbrojeni i zamaskowani bandyci pobili rodziców
przeglad_prasy
03.06.09, 16:07
Uzbrojeni i zamaskowani bandyci pobili rodziców piłkarzy ŁKS podczas meczu15-latków. Przyjechali, bo bramkarz Widzewa wysłał esemesa: „jest flaga”: »






więcej zdjęć