Prokuratura i ABW prowadzą śledztwo w łódzkim NFZ
04.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 18:02
Łódzka prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie konkursów prowadzonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Śledczy sprawdzą, czy doszło do łapownictwa, poświadczenia nieprawdy lub "niekorzystnego rozporządzenia publicznym majątkiem". Prokuratura o pomoc poprosiła Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego
ZOBACZ TAKŻE
- Wchodzisz do szpitala: gronkowiec, żółtaczka, błędy (20-02-12, 09:00)
- Wiemy, gdzie w Łodzi powstanie wreszcie hospicjum (13-02-12, 07:00)
- Narodowy Fundusz Zagłady? Wuwuzele i butelki pod NFZ (26-01-12, 16:23)
- NFZ zabiera psychologów dzieciom chorym na raka (16-01-12, 08:00)
- Kontrakty NFZ. Konsultant wycina konkurencję (11-01-12, 08:00)
- Chaos w przychodniach i szpitalach. NFZ namieszał (02-01-12, 20:42)
Śledztwo to efekt czterech doniesień na NFZ złożonych w łódzkiej prokuraturze. O możliwości popełnienia przestępstwa informowali dyrektorzy wszystkich przychodni podlegających Urzędowi Miasta Łodzi, dyrektorka szpitala im. Jordana, szef łódzkiego pogotowia i prywatna przychodnia okulistyczna z Brzezin.
Ich zdaniem urzędnicy funduszu wielokrotnie złamali prawo w trakcie trwającego wciąż konkursu ofert. To przetarg publiczny, NFZ wybiera w nim placówki, którym przekaże pieniądze na leczenie łodzian.
Decyzje NFZ, które już zapadły, okazały się bolesne dla publicznych placówek. Na przykład wszystkie przychodnie podlegające UMŁ przegrały w konkursach na prowadzenie poradni specjalistycznych. W trudnej sytuacji jest też miejski szpital im. Jordana. Oddział chirurgiczny dostał jedną trzecią pieniędzy, którymi dysponował do tej pory. Z kolei pogotowie przegrało w konkursie na ratownictwo medyczne w kilku powiatach poza Łodzią.
Szpital im. Jordana i miejskie przychodnie zapowiadają zwolnienia, bo - jak tłumaczą ich szefowie - nie mogą sobie pozwolić na utrzymywanie poradni czy oddziałów, na których prowadzenie nie ma pieniędzy. Pracę mogą stracić również ratownicy z pogotowia w stacjach poza Łodzią.
Lekarze i pielęgniarki, którym grozi bezrobocie, postanowili się bronić. Przekonują, że przegrali z nieuczciwą konkurencją, która w konkursowych dokumentach nakłamała, a NFZ nie zweryfikował tego, czy deklaracje pokrywają się z rzeczywistością.
- W doniesieniach powtarza się zarzut, że dyrektor łódzkiego NFZ nie będzie prowadził obligatoryjnych kontroli nowych przychodni, które przystąpiły do konkursu - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury okręgowej. - Skarżący się zwracają uwagę, że mogło to doprowadzić do składania ofert z nieprawdziwymi informacjami.
- Mam całą teczkę z dowodami - mówi Irena Brykała, dyrektorka Miejskiej Przychodni "Lecznicza". - Moi pracownicy sprawdzali konkurencję, która z nami wygrała. Okazało się, że przychodnia, która zabrała nam kontrakt na ortopedię, ma rentgen do prześwietlania zębów. Jedna z poradni rehabilitacyjnych powstała w warzywniaku. Wiemy też, że kilka przychodni deklarowało NFZ, że przyjmują od świtu do nocy, ale pacjenci są odsyłani, bo nie ma w nich lekarzy.
Informacje dyrektor Brykały znalazły się w bardzo obszernym doniesieniu podpisanym przez wszystkich dyrektorów miejskich przychodni. Piszą oni nie tylko o oszustwach. Ich zdaniem prawo złamali również urzędnicy NFZ, którzy nie przestrzegali zapisów ustawy i zarządzeń prezesa funduszu. Wskazują m.in., że w konkursie nie traktowano równo wszystkich uczestniczących i nie przyznawano dodatkowych punktów za ciągłość świadczeń.
Poważnie zostało potraktowane również doniesienie podpisane przez Bogusława Tykę, dyrektora łódzkiego pogotowia. Sugeruje on, że w powiecie łódzkim wschodnim jego konkurenci mogli zawrzeć zmowę cenową, by wyeliminować go z gry. Z kolei w Kutnie i Łowiczu - jego zdaniem - konkurencja w podejrzany sposób zaniżyła oferty. - Za obniżenie ceny o 10 proc. można było dostać dodatkowe punkty w konkursie - mówi Tyka. - Jakim cudem oferta konkurencji była jeden procent niższa od mojej?
Prokuratura nie wyklucza, że w tym przypadku mogło dojść do łapownictwa.
Co na to NFZ? - Każdy szpital czy przychodnia, jeżeli widzi nieprawidłowości, ma prawo zgłosić je do prokuratury - mówi Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego NFZ. - W trakcie konkursu łódzki oddział NFZ postępował zgodnie z przepisami prawa. Jeżeli zostaniemy poproszeni przez prokuraturę o wyjaśnienia, złożymy je.
Kopania: - W najbliższym czasie będziemy zabezpieczać dokumenty i prowadzić przesłuchania.
Oprócz prokuratury kontrolę w łódzkim funduszu prowadzą NIK i centrala NFZ.
Ich zdaniem urzędnicy funduszu wielokrotnie złamali prawo w trakcie trwającego wciąż konkursu ofert. To przetarg publiczny, NFZ wybiera w nim placówki, którym przekaże pieniądze na leczenie łodzian.
Decyzje NFZ, które już zapadły, okazały się bolesne dla publicznych placówek. Na przykład wszystkie przychodnie podlegające UMŁ przegrały w konkursach na prowadzenie poradni specjalistycznych. W trudnej sytuacji jest też miejski szpital im. Jordana. Oddział chirurgiczny dostał jedną trzecią pieniędzy, którymi dysponował do tej pory. Z kolei pogotowie przegrało w konkursie na ratownictwo medyczne w kilku powiatach poza Łodzią.
Szpital im. Jordana i miejskie przychodnie zapowiadają zwolnienia, bo - jak tłumaczą ich szefowie - nie mogą sobie pozwolić na utrzymywanie poradni czy oddziałów, na których prowadzenie nie ma pieniędzy. Pracę mogą stracić również ratownicy z pogotowia w stacjach poza Łodzią.
Lekarze i pielęgniarki, którym grozi bezrobocie, postanowili się bronić. Przekonują, że przegrali z nieuczciwą konkurencją, która w konkursowych dokumentach nakłamała, a NFZ nie zweryfikował tego, czy deklaracje pokrywają się z rzeczywistością.
- W doniesieniach powtarza się zarzut, że dyrektor łódzkiego NFZ nie będzie prowadził obligatoryjnych kontroli nowych przychodni, które przystąpiły do konkursu - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury okręgowej. - Skarżący się zwracają uwagę, że mogło to doprowadzić do składania ofert z nieprawdziwymi informacjami.
- Mam całą teczkę z dowodami - mówi Irena Brykała, dyrektorka Miejskiej Przychodni "Lecznicza". - Moi pracownicy sprawdzali konkurencję, która z nami wygrała. Okazało się, że przychodnia, która zabrała nam kontrakt na ortopedię, ma rentgen do prześwietlania zębów. Jedna z poradni rehabilitacyjnych powstała w warzywniaku. Wiemy też, że kilka przychodni deklarowało NFZ, że przyjmują od świtu do nocy, ale pacjenci są odsyłani, bo nie ma w nich lekarzy.
Informacje dyrektor Brykały znalazły się w bardzo obszernym doniesieniu podpisanym przez wszystkich dyrektorów miejskich przychodni. Piszą oni nie tylko o oszustwach. Ich zdaniem prawo złamali również urzędnicy NFZ, którzy nie przestrzegali zapisów ustawy i zarządzeń prezesa funduszu. Wskazują m.in., że w konkursie nie traktowano równo wszystkich uczestniczących i nie przyznawano dodatkowych punktów za ciągłość świadczeń.
Poważnie zostało potraktowane również doniesienie podpisane przez Bogusława Tykę, dyrektora łódzkiego pogotowia. Sugeruje on, że w powiecie łódzkim wschodnim jego konkurenci mogli zawrzeć zmowę cenową, by wyeliminować go z gry. Z kolei w Kutnie i Łowiczu - jego zdaniem - konkurencja w podejrzany sposób zaniżyła oferty. - Za obniżenie ceny o 10 proc. można było dostać dodatkowe punkty w konkursie - mówi Tyka. - Jakim cudem oferta konkurencji była jeden procent niższa od mojej?
Prokuratura nie wyklucza, że w tym przypadku mogło dojść do łapownictwa.
Co na to NFZ? - Każdy szpital czy przychodnia, jeżeli widzi nieprawidłowości, ma prawo zgłosić je do prokuratury - mówi Beata Aszkielaniec, rzeczniczka łódzkiego NFZ. - W trakcie konkursu łódzki oddział NFZ postępował zgodnie z przepisami prawa. Jeżeli zostaniemy poproszeni przez prokuraturę o wyjaśnienia, złożymy je.
Kopania: - W najbliższym czasie będziemy zabezpieczać dokumenty i prowadzić przesłuchania.
Oprócz prokuratury kontrolę w łódzkim funduszu prowadzą NIK i centrala NFZ.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Prokuratura i ABW prowadzą śledztwo w łódzkim NFZ
mineyko
04.02.12, 09:25
Musi co, owi pracownicy nie byli licencjonowani!»
-
Krzywdzili dzieci - zgubiła ich chciwość!
p.przytuski
04.02.12, 15:49
Cieszę się, że jednak w POlsce - być może - nie można wszystkiego ukraść, każdego oszukać! Być może - zobaczymy... Najbardziej zabolała mnie krzywda dzieci. »





