Łukasz Magin: Chcemy zdążyć z SSS

MARZENA BOMANOWSKA
2010-05-31 , aktualizacja: 31.05.2010 17:31
A A A Drukuj
Po apelu "Gazety", żeby władze Łodzi potraktowały projekt Specjalnej Strefy Sztuki jako priorytet, w magistracie przyspieszono prace nad przygotowaniem dokumentacji, która musi trafić do ministra kultury do końca maja


Specjalna Strefa Sztuki to pierwszy obiekt, który ma zostać zbudowany w Nowym Centrum Łodzi w rejonie dworca Łódź Fabryczna. Zaprojektował ją zespół Moeller Architekten + Ingenieure, który w 2008 r. wygrał konkurs propozycją poziomej szklanej rury o kilku kondygnacjach. Będzie to nowoczesne centrum sztuki, łączące funkcje edukacyjne, muzealno-wystawiennicze, kolekcjonerskie i rekreacyjne.

Tydzień temu pisaliśmy, że miasto może nie zdążyć ze złożeniem dokumentacji do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Chodzi o 190 mln zł, czyli połowę kosztów inwestycji. Zdrojewski powiedział "Gazecie": - Złożenie kompletnej dokumentacji SSS i pozwolenia na budowę do końca maja tego roku to warunek, by SSS mogła otrzymać obiecane środki. W ten sposób dementuję, iż SSS straciła bezpowrotnie szanse na podpisanie umowy i wsparcie finansowe. Na przełomie tego i przyszłego roku będą finalizowane wszystkie umowy na resztówki finansów, w tym na rezerwę z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Po naszym apelu do prezydenta Tomasza Sadzyńskiego, by potraktować Specjalną Strefę Sztuki jako priorytet, magistrat zareagował zwołanymi w trybie pilnym zebraniami urzędników odpowiedzialnych za projekt. W czwartek niemieccy architekci Charly Moeller i Juergen Onderka złożyli wniosek o pozwolenie na budowę. Wiceprezydent Łukasz Magin był u wojewody Jolanty Chełmińskiej, żeby poprosić o priorytetowe potraktowanie projektu SSS.

ROZMOWA Z Łukaszem Maginem

MARZENA BOMANOWSKA: Czy Łódź zdąży złożyć dokumenty o dofinansowanie Specjalnej Strefy Sztuki?

ŁUKASZ MAGIN, WICEPREZYDENT ŁODZI: Robimy wszystko, żeby zdążyć z pełną dokumentacją.

Co to znaczy: pełna dokumentacja?

- Musimy zawieźć ministrowi Zdrojewskiemu pełny projekt budowlany z ważnym pozwoleniem na budowę.

Pan odpowiada w magistracie za to, by się nie spóźnić?

- Tak. Razem z pełnomocnikiem prezydenta ds. Specjalnej Strefy Sztuki Andrzejem Walczakiem.

A ile osób pracuje, by dokumenty były gotowe w terminie?

- Do odbioru dokumentacji wyznaczyłem zespół, w którym są, oprócz Andrzeja Walczaka, także Andrzej Falicz, kierownik projektu, Marek Lisiak, architekt miasta, Michał Maćkiewicz, dyrektor Biura ds. Realizacji i Nadzoru Inwestycji, oraz Wiesław Makal, wicedyrektor Wydziału Administracji Architektoniczno-Budowlanej. Pomaga nam dyrektor biura prawnego Jacek Turczak. Wziąłem na siebie nie tylko pracę z zespołem, ale też rozmowy z panią wojewodą oraz z Regionalną Agencją Ochrony Środowiska. Poprosiłem panią wojewodę o maksymalne skrócenie terminów, byśmy mieli dokumentację do końca maja.

Co dostanie minister? Segregator pełen dokumentów?

- To będzie samochód pełen dokumentów.

Na konferencji prasowej mówił Pan, że niemieccy architekci wystąpili o dodatkowe wynagrodzenie. Dostaną więcej, niż zapisane w umowie z miastem 37 mln zł?

- Nie ma prawnych możliwości, żeby im cokolwiek dodatkowo zapłacić. To wynika z ustawy o zamówieniach publicznych.

Cień na projekt Specjalnej Strefy Sztuki rzuciła posłanka Zdzisława Janowska, na której wniosek prokuratura bada, czy urzędnicy miejscy nie dopełnili obowiązków podczas konkursu na SSS. Chodzi o to, że na posiedzeniach komisji konkursowej nie było jej członka Marka Żydowicza.

- Cofnijmy się do 2008 r. Wtedy powołano - zarządzaniem prezydenta miasta - sąd konkursowy, który miał wybrać koncepcję architektoniczną SSS. W skład ośmioosobowego zespołu wchodził Marek Żydowicz. Projekty były zakodowane, jurorzy nie wiedzieli, czyj projekt punktują. Pan Żydowicz największą liczbę punktów przyznał niemieckiej pracowni architektonicznej, która dziś projektuje SSS. Następnie, w sierpniu 2008, została powołana komisja przetargowa, by wybrać podmiot, który przygotuje koncepcję budowlaną. Według protokołów pierwsze negocjacje zakończyły się fiaskiem, bo miasto przeznaczyło niższą sumę na projekty niż za przygotowanie dokumentacji oferowały zespoły projektantów. Marek Żydowicz uczestniczył w obradach tej komisji, z protokołów wynika, że na żadnym etapie prac nie składał zastrzeżeń i nie zgłaszał odrębnego zdania od reszty jurorów. W ostatecznym protokole unieważnionego postępowania nie ma jego podpisu. Potem było drugie postępowanie przetargowe, wiemy, że był za każdym razem zapraszany na posiedzenia komisji, ale nie przychodził.

Ale jest jeszcze zarzut posłanki Janowskiej, że wybrano najdroższą ofertę.

- 22 września 2008 zostały złożone dwie oferty: niemiecka za 37 mln zł i warszawska za 27,4 mln zł. Prawdą jest, że niemiecka pracownia była droższa. Ale zgodnie z regulaminem cena stanowiła tylko 20 proc. kryterium oceny, bo liczyły się też kwestie estetyczne i funkcjonalne. Wynagrodzenie dla niemieckich architektów obejmuje cały projekt budowlany, łącznie z nadzorem autorskim nad inwestycją.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład