Koncert Samokhin Band
06.11.2009
, aktualizacja: 06.11.2009 19:48
W sobotę o godz. 20 w klubie Wytwórnia (ul. Łąkowa 29) wystąpi Samokhin Band. Tym koncertem łódzka formacja będzie promować najnowszą - drugą w dorobku - płytę "Habibi". Będą niespodzianki. - W pewnym momencie na scenie pojawi się 50 osób, które razem z nami zaśpiewają - zapowiada Paweł Samokhin, lider zespołu.
A czego spodziewać się po muzyce? - Zagramy trochę jamajskich rytmów, trochę ska, trochę muzyki kaukaskiej. Ale to nie jest bałagan, wszystko jest logicznie poukładane - zapewnia Samokhin. I dodaje: - Będą jazzowe standardy, dubbowe kołysania, mocne rockowe brzmienia. Nawet porapuję.
Taka zróżnicowana jest też nowa płyta - stylistycznie podobna do debiutanckiej. Składają się na nią motywy kaukaskie, żydowskie, arabskie... Nie zabraknie też śpiewanych z charakterystyczną chrypą pieśni łagrowych. - Jak sięgam pamięcią, i dziadek siedział, i pradziadek. Cała Rosja siedziała. I śpiewam te piosenki złamanym głosem, a teksty piszę ze złamanym sercem. To są piosenki niby o miłości, ale mają drugie dno. Śpiewam o ukochanej, ale chodzi mi o coś więcej. O wolność - mówi Samokhin, który w tekstach wykorzystuje zasłyszane, choćby na Bałuckim Rynku, dialogi. - Tam spotykają się ludzie z całego świata. Sprzedają przemycane papierosy albo spirytus spod lady. Dla mnie to kopalnia tematów i źródło inspiracji. Lubię ten klimat.
Jak pracowało się nad nową płytą? - Jak w kuźni - śmieje się Samokhin. - Teksty, muzyka, aranżacje, poszukiwanie barw i instrumentów, które oddadzą klimat i pomogą w przekazie. Pomagało wielu dobrych ludzi. Do pracy została powołana jedna z najlepszych poetess - Zofia Warzyńska-Bartczak. Okazało się też, że Marian Lichtman z Trubadurów znał mojego ojca. Poznali się w Odessie na koncertach. Postanowiliśmy, że nagramy razem - trochę dla żartów, trochę na poważnie - jedną piosenkę. I powstało "Za drogo".
A czego spodziewać się po muzyce? - Zagramy trochę jamajskich rytmów, trochę ska, trochę muzyki kaukaskiej. Ale to nie jest bałagan, wszystko jest logicznie poukładane - zapewnia Samokhin. I dodaje: - Będą jazzowe standardy, dubbowe kołysania, mocne rockowe brzmienia. Nawet porapuję.
Taka zróżnicowana jest też nowa płyta - stylistycznie podobna do debiutanckiej. Składają się na nią motywy kaukaskie, żydowskie, arabskie... Nie zabraknie też śpiewanych z charakterystyczną chrypą pieśni łagrowych. - Jak sięgam pamięcią, i dziadek siedział, i pradziadek. Cała Rosja siedziała. I śpiewam te piosenki złamanym głosem, a teksty piszę ze złamanym sercem. To są piosenki niby o miłości, ale mają drugie dno. Śpiewam o ukochanej, ale chodzi mi o coś więcej. O wolność - mówi Samokhin, który w tekstach wykorzystuje zasłyszane, choćby na Bałuckim Rynku, dialogi. - Tam spotykają się ludzie z całego świata. Sprzedają przemycane papierosy albo spirytus spod lady. Dla mnie to kopalnia tematów i źródło inspiracji. Lubię ten klimat.
Jak pracowało się nad nową płytą? - Jak w kuźni - śmieje się Samokhin. - Teksty, muzyka, aranżacje, poszukiwanie barw i instrumentów, które oddadzą klimat i pomogą w przekazie. Pomagało wielu dobrych ludzi. Do pracy została powołana jedna z najlepszych poetess - Zofia Warzyńska-Bartczak. Okazało się też, że Marian Lichtman z Trubadurów znał mojego ojca. Poznali się w Odessie na koncertach. Postanowiliśmy, że nagramy razem - trochę dla żartów, trochę na poważnie - jedną piosenkę. I powstało "Za drogo".
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





