Łódź oczami rowerzysty: Gardzę MPK o każdej porze roku
22.07.2010
, aktualizacja: 22.07.2010 11:45
Gardzę usługami miejkiego przewoźnika. I latem, gdy w tramwaju można poczuć się jak na Saharze, i zimą, gdy można poczuć się jak na Syberii. Gardzę też na wiosnę, jesienią też gardzę. Od dziecka tak mam
ZOBACZ TAKŻE
- Łódzkie MPK bez 7 milionów złotych unijnych dotacji (23-07-10, 19:55)
- Radni nie chcą mieć jednak w Łodzi oficera rowerowego (06-10-10, 22:30)
- Miasto buduje nową ścieżkę rowerową. Wbrew przepisom (05-10-10, 13:10)
- Rowery. Radni chcą podpisania Karty Brukselskiej (22-09-10, 19:45)
- Jedźcie znów z nami, rowerami - Masa Krytyczna zaprasza (27-08-10, 12:00)
- Zmiany na torach. Sprawdzają kolejne odcinki ŁTR-u (30-07-10, 16:00)
- Łódź walczy z warszawskim metrem o unijne pieniądze (28-07-10, 18:09)
- Nocne roboty w centrum: konserwacja torowiska ŁTR (24-07-10, 00:00)
- Oficer dla rowerzystów. Nowy etat w łódzkim magistracie (02-07-10, 18:14)
- Na Piotrkowskiej postawili stylowy stojak na rowery (30-06-10, 19:17)
- Jesteśmy skazani na MPK przez co najmniej 10 lat (06-08-10, 16:47)
- MPK kupiło autobusy. Wszystkie niskopodłogowe (05-07-10, 20:20)
GALERIA ZDJĘĆ
- Rowerzyści przejechali przez miasto. Korek po horyzont (25-06-10, 19:37)
SONDAŻ
Gardzę nieprzyjeżdżającymi autobusami i spóźnionymi tramwajami. Gardzę wagonami nieogrzewanymi w trzaskające mrozy i nieklimatyzowanymi w nieludzkie upały. Niestety, ja i MPK jesteśmy na siebie skazani. Zwłaszcza gdy pęknie mi dętka w rowerze.
I tu zaczyna się moja historia. Jadę Piotrkowską z Górniaka w stronę Śródmieścia. Słońce świeci, lekki wiaterek. Dziewczyny uśmiechają się z chodnika, światło mam zawsze zielone. I nagle bum. Wpadam przednim kołem w dziurę. Dętka pękła.
Nic to, pomyślałem, nic to, przecież jest tramwaj. Gardzę nim, ale jak mus to mus. Nie będę przecież pchał pięciu kilogramów ziemniaków na bagażniku przez całe miasto. Że o pomidorach i marchewce nie wspomnę. I już podjeżdża "jedenastka". I już dźwigam rower, i już jestem na pierwszym schodku.
- A gdzie pan się ładuje z tym rowerem? - słyszę za plecami. Odwracam się i widzę charakterystyczny niebieski mundurek motorniczego.
- Jak to gdzie? Do tramwaju. Dętka mi pękła - odpowiadam, pokazując flaka z przodu.
- Do tramwaju nie można z rowerem. Regulamin zabrania - motorniczy robi groźną minę.
- Regulamin regulaminem, ale ja mam tu ziemniaki. Że o pomidorach i marchewkach nie wspomnę. Przecież krzywdy nikomu nie zrobię.
- Nie można z rowerem. Regulamin - motorniczy jest nieugięty.
Sytuacja robi się napięta. Światło się zmieniło, a tramwaj stoi. Ludzie w środku zaczynają się nerwowo oglądać. Awaria? Czy jakiś wariat? Wariat. I to z rowerem - słyszę z wagonu. Nie mam więc wyboru. Muszę się odwołać do wyższych uczuć i ludzkiej solidarności!
- A palić w tramwaju to można? A awantury robić można? Muzyki słuchać z trzeszczącej komórki? Browar żłopać? Zataczać się? Śmierdzieć? Wszystko można, a z rowerem nie można, tak? I gdzie tu sprawiedliwość? - pytam rozpaczliwie.
- Nie ma sprawiedliwości. A z rowerem nie można - odpowiada motorniczy.
Poddaję się. Tramwaj odjeżdża, a ja przez całe miasto pcham swoje ziemniaki (że o pomidorach i marchewkach nie wspomnę). I przez całą drogę gardzę MPK.
PS We Wrocławiu od dawna można wozić rowery komunikacją miejską. Podobno nie było jeszcze ofiar śmiertelnych.
I tu zaczyna się moja historia. Jadę Piotrkowską z Górniaka w stronę Śródmieścia. Słońce świeci, lekki wiaterek. Dziewczyny uśmiechają się z chodnika, światło mam zawsze zielone. I nagle bum. Wpadam przednim kołem w dziurę. Dętka pękła.
Nic to, pomyślałem, nic to, przecież jest tramwaj. Gardzę nim, ale jak mus to mus. Nie będę przecież pchał pięciu kilogramów ziemniaków na bagażniku przez całe miasto. Że o pomidorach i marchewce nie wspomnę. I już podjeżdża "jedenastka". I już dźwigam rower, i już jestem na pierwszym schodku.
- A gdzie pan się ładuje z tym rowerem? - słyszę za plecami. Odwracam się i widzę charakterystyczny niebieski mundurek motorniczego.
- Jak to gdzie? Do tramwaju. Dętka mi pękła - odpowiadam, pokazując flaka z przodu.
- Do tramwaju nie można z rowerem. Regulamin zabrania - motorniczy robi groźną minę.
- Regulamin regulaminem, ale ja mam tu ziemniaki. Że o pomidorach i marchewkach nie wspomnę. Przecież krzywdy nikomu nie zrobię.
- Nie można z rowerem. Regulamin - motorniczy jest nieugięty.
Sytuacja robi się napięta. Światło się zmieniło, a tramwaj stoi. Ludzie w środku zaczynają się nerwowo oglądać. Awaria? Czy jakiś wariat? Wariat. I to z rowerem - słyszę z wagonu. Nie mam więc wyboru. Muszę się odwołać do wyższych uczuć i ludzkiej solidarności!
- A palić w tramwaju to można? A awantury robić można? Muzyki słuchać z trzeszczącej komórki? Browar żłopać? Zataczać się? Śmierdzieć? Wszystko można, a z rowerem nie można, tak? I gdzie tu sprawiedliwość? - pytam rozpaczliwie.
- Nie ma sprawiedliwości. A z rowerem nie można - odpowiada motorniczy.
Poddaję się. Tramwaj odjeżdża, a ja przez całe miasto pcham swoje ziemniaki (że o pomidorach i marchewkach nie wspomnę). I przez całą drogę gardzę MPK.
PS We Wrocławiu od dawna można wozić rowery komunikacją miejską. Podobno nie było jeszcze ofiar śmiertelnych.
- 195 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
30 głosów
-
Re: Łódź oczami rowerzysty: Gardzę MPK o każdej p
jedyny.kkk
22.07.10, 13:38
No właśnie, na rowerze jest jak w tramwaju, w zimie zimno, w lecie gorąco, nie ma to jak auto z klimą. Życzę ci żebyś kiedyś się dorobił i przestał bredzić»
-
Re: Łódź oczami rowerzysty: Gardzę MPK o każdej p
sufler2006
22.07.10, 14:08
Panie Maćku proponuje Panu nauczyć sie zmieniać dętki a wcześniej jełatać.Wiecej Pan na tym zarobi.Ponieważ pisanie art.Panu kompletnie niewychodzi.Albo poprostu zamiast jeździć na rowerze »
-
Łódź oczami rowerzysty: Gardzę MPK o każdej por...
ronin929
29.08.10, 18:24
Mieszkam w Holandii, raju rowerzystów. Tu jest łatwiej, bo wydzielonooddzielne pasy ruchu dla rowerzystów. A i ludzie lepsi - jak kiedyś złapałemgumę, po paru minutach już kilka osób »




