Lotnisko we wrześniu: wielki tłok na łódzkim niebie
22.07.2010
, aktualizacja: 22.07.2010 12:52
Port Lotniczy im. Władysława Reymonta przejmuje w wrześniowe weekendy samoloty z warszawskiego Okęcia. Jednego dania będzie nawet 40 startów i lądowań
ZOBACZ TAKŻE
- Czy na lotnisko będzie jeździł autobus "L", czy "S"? (31-08-10, 17:36)
- Lotnisko Chopina: w piątek początek wielkiego remontu (30-08-10, 09:00)
- Czy Lublinek poradzi sobie z przejęciem lotów z Okęcia? (26-08-10, 19:41)
- Nowe połączenie z Lublinka? Sztokholm po raz kolejny? (25-08-10, 05:00)
- Zmiany na torach. Sprawdzają kolejne odcinki ŁTR-u (30-07-10, 16:00)
- Coraz więcej pasażerów na polskich lotniskach (29-07-10, 14:21)
- Jaskółka unieruchomiła samolot na łódzkim lotnisku (26-07-10, 15:04)
- Trasa od Ozorkowa do Brzezin zostanie przebudowana (21-07-10, 21:11)
- Łódzcy taksówkarze mają konkurencję. Czy jest legalna? (19-07-10, 20:29)
- Port Lublinek: Spór o emisję obligacji dla lotniska (19-07-10, 18:38)
- Unia pomaga wyremontować pociągi, będzie nowocześnie (16-07-10, 19:23)
- Autostradą z Łodzi nad morze już w 2012? Tak obiecują (11-07-10, 22:18)
- Łódzkie lotnisko: czeka nas sukces czy kompromitacja? (24-08-10, 11:07)
- Lotnisko im. Reymonta: Rusza operacja wrześniowa (23-07-10, 19:57)
Przez trzy weekendy września na Okęciu będą remontowane pasy startowe. Większość samolotów przeniesie się do Łodzi. Do władz łódzkiego portu zgłosił się już Wizzair oraz kilka linii czarterowych. - Oprócz stołecznych połączeń musimy także obsłużyć własne samoloty rejsowe i czartery, których we wrześniu jest sporo. Na razie mamy 40 rejsów dziennie. Im bliżej września, tym więcej linii będzie się do nas zgłaszać, ale jesteśmy blisko końca naszych możliwości - mówi Paweł Karcz, dyrektor ds. operacyjno-technicznych, który odpowiada za obsługę pasażerów i samolotów. Lotnisko będzie pracować całą dobę, a "wolne" godziny, które jeszcze nie zostały zabukowane przez przewoźników to 3-4 rano.
Wizzair na wrześniowe weekendy przeniesie do Łodzi cztery samoloty, które mają bazę w Warszawie. Przylecą do nas w piątek, wysadzą pasażerów, przenocują, a potem przez sobotę i niedzielę będą latać do różnych portów (m.in. do Palermo, Bolonii, Barcelony, Brukseli, na Wyspy Kanaryjskie) i wracać do Łodzi po kolejne grupy. W niedzielę wieczorem odlecą do swojej stałej bazy w Warszawie, by w kolejny piątek przenieść się znów do Łodzi. W naszym porcie będą też dokonywane drobne przeglądy techniczne samolotów.
W Łodzi nocować będą samoloty Wizzaira, ale przylatywać i odlatywać mają także czartery. Ich czas pobytu nie przekroczy pięciu godzin. Tyle zajmie posprzątanie i zatankowanie.
Jak szykują się lotnisko do tej megaoperacji? Na płycie będzie jednocześnie przebywać od pięciu do nawet siedmiu samolotów. Umożliwi to druga płyta postojowa, oddana do użytku dwa lata temu, a także zeszłoroczny zakup, czyli pushback (ciągnik do holowania i ustawiania samolotów). Lotnisko pożycza z innych portów niezbędny sprzęt - w Łodzi mamy tylko cztery sztuki schodów do samolotów. Udało się pożyczyć dodatkowe, które rozwiążą problem.
- Nie będziemy "pożyczać", ani przyuczać nowych pracowników, bo to zajmuje za dużo czasu, wymaga sprawdzenia przez służby pod kątem bezpieczeństwa, a byłaby to praca tylko na miesiąc. Do obsługi pasażerów oddelegowani zostaną pracownicy biurowi. Z urzędu pracy przyjmiemy kilku stażystów i wolontariuszy - mówi Paweł Karcz.
Wieża kontroli lotów także sobie poradzi. Ostatnio do pracy przyszło trzech młodych kontrolerów tuż po egzaminach i we wrześniu będą rzuceni na głęboką wodę.
Zmieni się organizacja odprawy pasażerów. Przed budynkiem zostanie zamknięta zatoczka i nie będzie można podjechać przed terminal samochodem, bo już tam będą się ustawiać kolejki pasażerów do samolotów. O pomoc w kierowaniu ruchem samochodów lotnisko poprosi policję i straż miejską.
- Gdybyśmy obsługiwali dwa razy więcej samolotów, nie miałbym tremy. Ale mam, bo samolotów i pasażerów będzie nawet sześć razy więcej - mówi Paweł Karcz, ale nie chce zdradzić, ile zarobi na swojej gościnności lotnisko zasłaniając się tajemnicą handlową. I dodaje: - Na pewno nie stracimy.
Z kilkudziesięciu połączeń w czasie weekendów cieszą się spotersi, którzy obserwują miejsca z tradycyjnego miejsca przy ul. Prądzyńskiego. Będą mogli sfotografować takie samoloty takich linii, jakich jeszcze w Łodzi nie było.
Przerażeni są natomiast mieszkańcy Retkinii, osiedla segmentów przy ulicy Falistej i Nowego Rokicia. - To będzie nie do wytrzymania, już teraz jest duży ruch w powietrzu. Trzeba będzie na weekendy wyjeżdżać z Łodzi - mówi Piotr z Retkinii.
Mieszkańcy ulicy Basenowej na Nowym Rokiciu już dawno narzekali na samoloty, które podchodzą do lądowania nad ich domami. Cztery lata temu przed wyborami samorządowymi podpisywali protest przeciwko zbyt dużemu ruchowi na lotnisku. - Kiedy samolot przelatuje nad moim domem jest duży hałas i przez chwilę telewizor śnieży, radio szumi. Jeśli będzie lądować 40 samolotów dziennie, to będzie bardzo uciążliwe. W nocy też? To już w ogóle sobie tego nie wyobrażam - mówi pan Jan. Jego sąsiad jest taksówkarzem. We wrześniowych weekendach widzi dobrą stronę: wielu pasażerów będzie korzystać z taksówek, by pojechać na dworzec, albo do hoteli.
KOMENTARZ
Przez kilka dni łódzkie lotnisko będzie pracować jak prawdziwy port lotniczy. No, może nie jak Heathrow, ale dla małego, regionalnego lotniska, na którym czasem ląduje jeden samolot dziennie, to olbrzymie wyzwanie. Łódź dostanie szansę, by zaprezentować się z jak najlepszej strony. Jeśli sprawnie przeprowadzi wrześniową operację, w świat z szybkością concorde'a poleci opinia, że warto z Łodzią współpracować, warto uruchamiać kolejne połączenia. A jeśli się miasto i port się do tego dobrze nie przygotują to będzie spektakularna porażka. A wtedy radni dostaną argumenty, żeby "obcinać" pieniądze na rozwój lotniska i wykreślać kolejne inwestycje.
Wioletta Gnacikowska
Wizzair na wrześniowe weekendy przeniesie do Łodzi cztery samoloty, które mają bazę w Warszawie. Przylecą do nas w piątek, wysadzą pasażerów, przenocują, a potem przez sobotę i niedzielę będą latać do różnych portów (m.in. do Palermo, Bolonii, Barcelony, Brukseli, na Wyspy Kanaryjskie) i wracać do Łodzi po kolejne grupy. W niedzielę wieczorem odlecą do swojej stałej bazy w Warszawie, by w kolejny piątek przenieść się znów do Łodzi. W naszym porcie będą też dokonywane drobne przeglądy techniczne samolotów.
W Łodzi nocować będą samoloty Wizzaira, ale przylatywać i odlatywać mają także czartery. Ich czas pobytu nie przekroczy pięciu godzin. Tyle zajmie posprzątanie i zatankowanie.
Jak szykują się lotnisko do tej megaoperacji? Na płycie będzie jednocześnie przebywać od pięciu do nawet siedmiu samolotów. Umożliwi to druga płyta postojowa, oddana do użytku dwa lata temu, a także zeszłoroczny zakup, czyli pushback (ciągnik do holowania i ustawiania samolotów). Lotnisko pożycza z innych portów niezbędny sprzęt - w Łodzi mamy tylko cztery sztuki schodów do samolotów. Udało się pożyczyć dodatkowe, które rozwiążą problem.
- Nie będziemy "pożyczać", ani przyuczać nowych pracowników, bo to zajmuje za dużo czasu, wymaga sprawdzenia przez służby pod kątem bezpieczeństwa, a byłaby to praca tylko na miesiąc. Do obsługi pasażerów oddelegowani zostaną pracownicy biurowi. Z urzędu pracy przyjmiemy kilku stażystów i wolontariuszy - mówi Paweł Karcz.
Wieża kontroli lotów także sobie poradzi. Ostatnio do pracy przyszło trzech młodych kontrolerów tuż po egzaminach i we wrześniu będą rzuceni na głęboką wodę.
Zmieni się organizacja odprawy pasażerów. Przed budynkiem zostanie zamknięta zatoczka i nie będzie można podjechać przed terminal samochodem, bo już tam będą się ustawiać kolejki pasażerów do samolotów. O pomoc w kierowaniu ruchem samochodów lotnisko poprosi policję i straż miejską.
- Gdybyśmy obsługiwali dwa razy więcej samolotów, nie miałbym tremy. Ale mam, bo samolotów i pasażerów będzie nawet sześć razy więcej - mówi Paweł Karcz, ale nie chce zdradzić, ile zarobi na swojej gościnności lotnisko zasłaniając się tajemnicą handlową. I dodaje: - Na pewno nie stracimy.
Z kilkudziesięciu połączeń w czasie weekendów cieszą się spotersi, którzy obserwują miejsca z tradycyjnego miejsca przy ul. Prądzyńskiego. Będą mogli sfotografować takie samoloty takich linii, jakich jeszcze w Łodzi nie było.
Przerażeni są natomiast mieszkańcy Retkinii, osiedla segmentów przy ulicy Falistej i Nowego Rokicia. - To będzie nie do wytrzymania, już teraz jest duży ruch w powietrzu. Trzeba będzie na weekendy wyjeżdżać z Łodzi - mówi Piotr z Retkinii.
Mieszkańcy ulicy Basenowej na Nowym Rokiciu już dawno narzekali na samoloty, które podchodzą do lądowania nad ich domami. Cztery lata temu przed wyborami samorządowymi podpisywali protest przeciwko zbyt dużemu ruchowi na lotnisku. - Kiedy samolot przelatuje nad moim domem jest duży hałas i przez chwilę telewizor śnieży, radio szumi. Jeśli będzie lądować 40 samolotów dziennie, to będzie bardzo uciążliwe. W nocy też? To już w ogóle sobie tego nie wyobrażam - mówi pan Jan. Jego sąsiad jest taksówkarzem. We wrześniowych weekendach widzi dobrą stronę: wielu pasażerów będzie korzystać z taksówek, by pojechać na dworzec, albo do hoteli.
KOMENTARZ
Przez kilka dni łódzkie lotnisko będzie pracować jak prawdziwy port lotniczy. No, może nie jak Heathrow, ale dla małego, regionalnego lotniska, na którym czasem ląduje jeden samolot dziennie, to olbrzymie wyzwanie. Łódź dostanie szansę, by zaprezentować się z jak najlepszej strony. Jeśli sprawnie przeprowadzi wrześniową operację, w świat z szybkością concorde'a poleci opinia, że warto z Łodzią współpracować, warto uruchamiać kolejne połączenia. A jeśli się miasto i port się do tego dobrze nie przygotują to będzie spektakularna porażka. A wtedy radni dostaną argumenty, żeby "obcinać" pieniądze na rozwój lotniska i wykreślać kolejne inwestycje.
Wioletta Gnacikowska
- 114 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
38 głosów
-
Maja szansę na stałe wygryźć Okęcie
hydrograf
22.07.10, 10:52
Jeśli zaproponują lepsze warunki to lotnisko w Łodzi może przejąć tanie liniez Warszawy.»
-
Lotnisko we wrześniu: wielki tłok na łódzkim ni...
mineyko
22.07.10, 12:16
Brawo!Samolotem Łodź - Kraków 40 minut.Samochodem Warszawa - Łódź 4 godziny!Pociagiem tylko 3 godziny + autobus 1 godzina!»
-
Lotnisko we wrześniu: wielki tłok na łódzkim ni...
rhonek
22.07.10, 13:46
Pewnie się powtarzam już po raz n-ty!!! Panie oraz Panowie dziennikarze GW. W Polsce, w Warszawie nie ma lotniska Okęcie. Posługujecie się nadal, permanentnie nomenklaturą z minionej epoki, »




