Łódzcy taksówkarze mają konkurencję. Czy jest legalna?

Jakub Wojtczak
19.07.2010 , aktualizacja: 19.07.2010 20:29
A A A Drukuj
W Łodzi działa firma świadcząca tanie usługi taksówkarskie pod szyldem przewozu osób. Taksówkarze są oburzeni, bo ich zdaniem to nieuczciwa konkurencja. - Ta firma znalazła lukę w prawie i wypowiada nam wojnę cenową - mówi Andrzej Kędzia, prezes Radio Taxi Dwa Dwa
postój TAXI
fot. AG
postój TAXI


Między taksówkarzami, a tanim przewoźnikiem narasta konflikt. - Już kilkakrotnie moi pracownicy byli atakowani przez taksówkarzy wyzwiskami - opowiada właściciel firmy świadczącej usługi przewozu osób. Zaznacza, że chce pozostać anonimowy.

Przewóz osób to sposób na obejście drogich i uciążliwych formalności. Kierowcy nie muszą mieć specjalnych badań lekarskich, przeglądów samochodów, zaświadczeń o niekaralności, ani zdawać egzaminów z topografii miasta. Nie muszą też kupować, ani legalizować co trzy lata taksometrów. Wartość wbijana przez nich na kasę fiskalną zależy od wskazania zwykłego drogomierza, które posiadają wszystkie samochody. W przeciwieństwie do taksometrów, nikt nie kontroluje prawidłowości wskazań.

Nie potrzebna jest też licencja taksówkarska. Wystarczy licencja na przewóz osób, którą zdobyć jest dużo łatwiej. - Wydaliśmy przewoźnikowi taką licencję na 15 lat - informuje Aleksandra Kaczorowska z Zarządu Dróg i Transportu. - Wystarczyło, że wpłacił 700 złotych.

Między innymi dlatego stawka za kilometr, to tylko 1,70 zł, czyli średnio o 50 gr mniej, niż w łódzkich taksówkach. Dodatkowo płaci się tylko za przejechane kilometry, a nie na przykład za czas, kiedy samochód stoi w korku.

Pierwsi klienci wydają się być zadowoleni z usług przewozu osób. - Zaoszczędziłam jakieś 10 zł jadąc z Retkini - mówi pani Anna, która właśnie wysiadła przy ul. Piotrkowskiej. - W samochodzie jest czysto, klimatyzacja działała, a kierowca był miły.

W podobnym tonie wypowiada się pan Adam, tuż przed wejściem do samochodu. - Dla mnie liczy się przede wszystkim cena, a ta firma, to szansa, że w końcu będzie taniej i zwykłych ludzi będzie stać na te niby taksówki - mówi.

Są też i tacy, którzy stają w obronie taksówkarzy. - Służby miejskie ścigają ich nawet jeżeli mają niezgodne z homologacją opony, a tych z przewozu osób nikt nie ruszy. Są poza kontrolą - mówi poirytowany pan Paweł.

Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być legalne, ale czy jest? Okazuje się, że niekoniecznie. Przewóz osób nakleja na samochodach informacje o firmie, a nie powinien. - Ich licencja nie zezwala na umieszczanie na autach nazwy firmy, ani numeru kontaktowego, bo stwarza to wrażenie, że mamy do czynienia z taksówką - mówi Szymon Sidor z wojewódzkiego inspektoratu transportu drogowego w Łodzi. - Grozi za to grzywna - pięć tysięcy złotych.

Przewoźnik próbuje ominąć ten zakaz zastępują cyfrę "2" w numerze telefonu literą "Z". Czy sztuczka okaże się skuteczna? O tym przekonamy się podczas kontroli.

Andrzej Kędzia, prezes Radio Taxi Dwa Dwa zamierza namawiać swoich pracowników, aby informowali inspektorat transportu, kiedy zobaczą nielegalnie oznakowane auto. - Tylko tak możemy z nimi walczyć - mówi.

Z kolei Jerzy Jagusiak, prezes radio taxi Merc powiadomił o problemie władze miasta. Liczy, że ukrócą nielegalną konkurencję.

Nie wszyscy taksówkarze obawiają się taniego przewoźnika. - Na razie przewóz osób nie jest dla nas dużą konkurencją, bo mają bardzo niewiele samochodów. Mało kto będzie chciał zadzwonić i czekać pół godziny, aż się pojawią - mówi Jarosław Wiliński, wiceprezes Radio Taxi 191-91.

Sytuacja może się jednak szybko zmienić, bo nowy przewoźnik ma ambitne plany. - Do końca roku chcemy mieć 50 aut - zapowiada właściciel.

Kariera firmy może nie potrwać jednak długo, bo Platforma Obywatelska chce zakazać przewozu osób bez licencji taksówkarskiej. Prace nad projektem ustawy w tej sprawie trwają od marca.

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Newsletter

Wiadomości z Łodzi Zobacz przykład