Łódzcy taksówkarze mają konkurencję. Czy jest legalna?
19.07.2010
, aktualizacja: 19.07.2010 20:29
W Łodzi działa firma świadcząca tanie usługi taksówkarskie pod szyldem przewozu osób. Taksówkarze są oburzeni, bo ich zdaniem to nieuczciwa konkurencja. - Ta firma znalazła lukę w prawie i wypowiada nam wojnę cenową - mówi Andrzej Kędzia, prezes Radio Taxi Dwa Dwa
ZOBACZ TAKŻE
- Łódź walczy z warszawskim metrem o unijne pieniądze (28-07-10, 18:09)
- Nocne roboty w centrum: konserwacja torowiska ŁTR (24-07-10, 00:00)
- Lotnisko we wrześniu: wielki tłok na łódzkim niebie (22-07-10, 02:00)
- Trasa od Ozorkowa do Brzezin zostanie przebudowana (21-07-10, 21:11)
- Czekając na pociąg skorzystasz z darmowego internetu (13-07-10, 20:18)
- Autostradą z Łodzi nad morze już w 2012? Tak obiecują (11-07-10, 22:18)
- Trzeba zamknąć część ulic w Łodzi dla samochodów? (22-06-10, 08:00)
- Kierowcy łamią przepisy. Policja czeka na tragedię? (11-06-10, 18:49)
- Lepiej oznaczona Łódź ułatwi podróżowanie po mieście (27-05-10, 19:59)
- MPK kupiło autobusy. Wszystkie niskopodłogowe (05-07-10, 20:20)
Między taksówkarzami, a tanim przewoźnikiem narasta konflikt. - Już kilkakrotnie moi pracownicy byli atakowani przez taksówkarzy wyzwiskami - opowiada właściciel firmy świadczącej usługi przewozu osób. Zaznacza, że chce pozostać anonimowy.
Przewóz osób to sposób na obejście drogich i uciążliwych formalności. Kierowcy nie muszą mieć specjalnych badań lekarskich, przeglądów samochodów, zaświadczeń o niekaralności, ani zdawać egzaminów z topografii miasta. Nie muszą też kupować, ani legalizować co trzy lata taksometrów. Wartość wbijana przez nich na kasę fiskalną zależy od wskazania zwykłego drogomierza, które posiadają wszystkie samochody. W przeciwieństwie do taksometrów, nikt nie kontroluje prawidłowości wskazań.
Nie potrzebna jest też licencja taksówkarska. Wystarczy licencja na przewóz osób, którą zdobyć jest dużo łatwiej. - Wydaliśmy przewoźnikowi taką licencję na 15 lat - informuje Aleksandra Kaczorowska z Zarządu Dróg i Transportu. - Wystarczyło, że wpłacił 700 złotych.
Między innymi dlatego stawka za kilometr, to tylko 1,70 zł, czyli średnio o 50 gr mniej, niż w łódzkich taksówkach. Dodatkowo płaci się tylko za przejechane kilometry, a nie na przykład za czas, kiedy samochód stoi w korku.
Pierwsi klienci wydają się być zadowoleni z usług przewozu osób. - Zaoszczędziłam jakieś 10 zł jadąc z Retkini - mówi pani Anna, która właśnie wysiadła przy ul. Piotrkowskiej. - W samochodzie jest czysto, klimatyzacja działała, a kierowca był miły.
W podobnym tonie wypowiada się pan Adam, tuż przed wejściem do samochodu. - Dla mnie liczy się przede wszystkim cena, a ta firma, to szansa, że w końcu będzie taniej i zwykłych ludzi będzie stać na te niby taksówki - mówi.
Są też i tacy, którzy stają w obronie taksówkarzy. - Służby miejskie ścigają ich nawet jeżeli mają niezgodne z homologacją opony, a tych z przewozu osób nikt nie ruszy. Są poza kontrolą - mówi poirytowany pan Paweł.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być legalne, ale czy jest? Okazuje się, że niekoniecznie. Przewóz osób nakleja na samochodach informacje o firmie, a nie powinien. - Ich licencja nie zezwala na umieszczanie na autach nazwy firmy, ani numeru kontaktowego, bo stwarza to wrażenie, że mamy do czynienia z taksówką - mówi Szymon Sidor z wojewódzkiego inspektoratu transportu drogowego w Łodzi. - Grozi za to grzywna - pięć tysięcy złotych.
Przewoźnik próbuje ominąć ten zakaz zastępują cyfrę "2" w numerze telefonu literą "Z". Czy sztuczka okaże się skuteczna? O tym przekonamy się podczas kontroli.
Andrzej Kędzia, prezes Radio Taxi Dwa Dwa zamierza namawiać swoich pracowników, aby informowali inspektorat transportu, kiedy zobaczą nielegalnie oznakowane auto. - Tylko tak możemy z nimi walczyć - mówi.
Z kolei Jerzy Jagusiak, prezes radio taxi Merc powiadomił o problemie władze miasta. Liczy, że ukrócą nielegalną konkurencję.
Nie wszyscy taksówkarze obawiają się taniego przewoźnika. - Na razie przewóz osób nie jest dla nas dużą konkurencją, bo mają bardzo niewiele samochodów. Mało kto będzie chciał zadzwonić i czekać pół godziny, aż się pojawią - mówi Jarosław Wiliński, wiceprezes Radio Taxi 191-91.
Sytuacja może się jednak szybko zmienić, bo nowy przewoźnik ma ambitne plany. - Do końca roku chcemy mieć 50 aut - zapowiada właściciel.
Kariera firmy może nie potrwać jednak długo, bo Platforma Obywatelska chce zakazać przewozu osób bez licencji taksówkarskiej. Prace nad projektem ustawy w tej sprawie trwają od marca.
- 42 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów




