Nielegalnie wycinali nocą drzewa pod autostradę?
2010-03-15
, aktualizacja: 15.03.2010 20:52
Choć zaczął się już okres ochronny, robotnicy nie przestali wycinać drzew z terenu, gdzie w przyszłości ma przebiegać autostrada A1. Tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy tych okolic, którzy wszystko nagrali i zgłosili sprawę policji
ZOBACZ TAKŻE
- Miasto pomoże łódzkim wspólnotom posadzić drzewa (17-11-10, 15:53)
- Po sąsiedzkim sporze o parking chciał wysadzić blok (22-03-10, 15:51)
- Ściągali od niego filmy w sieci. Producenci audio video szacują straty na siedem milionów (19-03-10, 13:33)
- Wycięli 110 tysięcy drzew pod autostradę. Będzie więcej (03-03-10, 19:46)
- Łódź straci miliony dotacji na wewnętrzną obwodnicę? (02-03-10, 19:33)
- Znikną dwa przejazdy kolejowe, bo tory będą pod ziemią (28-02-10, 19:29)
- Czy autostrada A1 ma szanse powstać do 2012 r.? Podobno (27-02-10, 10:45)
- Projekt do poprawki. Autostrada A1 odjeżdża w czasie (05-02-10, 18:49)
- Urzędnicy niszczą znaki prowadzące do autostrady A2? (02-02-10, 19:35)
Od stycznia firmy wynajęte przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad usuwały drzewa i krzewy z terenów, gdzie w przyszłości ma powstać odcinek trasy A1 łączącej północ z południem kraju. Spieszyły się, bo tego typu prace można było prowadzić tylko do końca lutego. Między marcem a sierpniem (włącznie) jest okres lęgowy, w którym obowiązuje kategoryczny zakaz wycinki.
Tymczasem, według mieszkańców, robotnicy ciężkimi maszynami usuwają drzewa jeszcze w marcu. W nocy, aby nikt nie widział. Na dowód nagrali wszystko na kamerę wideo. - Gdy zobaczyli, że ich filmujemy, natychmiast przerwali pracę i wyłączyli sprzęt. Później szybko zaczęli się pakować. Kierownicy prac uciekli jako pierwsi - opowiada Danuta Kowalczyk, która postanowiła sprawdzić jak prowadzone są prace.
Osoby obsługujące maszyny nie chciały się przedstawić, ani powiedzieć dla jakiej firmy wykonują zlecenie. Mieszkańcy wezwali więc policję. - Było widać, że nie wyrobili się z pracami, dlatego poprosiliśmy policjantów, aby zobaczyli, ile drzew jeszcze zostało. Myśleliśmy, że firma się wystraszy. Nic z tego. Gdy za dwa dni poszliśmy na ten teren, nie było kolejnych drzew - opowiada Kowalczyk.
Mieszkańcy postanowili na własną rękę zrobić inwenturę roślin. Sfilmowali drzewa, których nie zdążono wyciąć. Na dowód, że film powstał w marcu, mieszkańcy w ręku trzymają gazetę. - Niestety, kolejne drzewa znikają i nikt tego nie kontroluje - mówi Andrzej Antczak, który ma działkę w okolicy.
Urzędnicy na początku marca zapewniali, że wszystkie prace wykonali w lutym. - Pod autostradę A2, która ma połączyć Stryków z podwarszawską Konotopą, wycięto 88 tys. drzew. Natomiast pod trasę A1, która będzie biegła ze Strykowa na południe kraju, usunięto 21 tys. - informowała GDDKiA. Teraz urzędnicy nie chcą komentować sprawy. - Poczekajmy na wyniki śledztwa. Mamy pisemne oświadczenie prezesa firmy, że wycinka zakończyła się w planowanym terminie. Nadzór prac również nie zgłosił nam żadnych nieprawidłowości - mówi Maciej Zalewski, rzecznik łódzkiego oddziały GDDKiA.
Na stronie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi (RDOŚ) czytamy m.in.: "W związku z licznymi przypadkami wycinania drzew i krzewów w sezonie lęgowym ptaków oraz niszczenia ich gniazd, które zgłaszane są przez mieszkańców gmin z terenu województwa łódzkiego, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska informuje, że: za naruszenie zakazów obowiązujących w stosunku do gatunków chronionych sprawca (...) podlega karze aresztu albo grzywny".
- Niestety, w tym przypadku nikt nie respektuje przepisów. Wszyscy przymykają oko na to, co dzieje się na terenie pod autostradę. Gdyby prywatna osoba wycięła drzewo na podwórku bez zezwolenia, od razu dostałaby mandat - denerwuje się Kowalczyk.
Okazuje się, że nikt nie kontroluje wycinki drzew i przestrzegania terminów ochronnych. - Nie mamy służb, które moglibyśmy skierować do kontroli. Za pilnowanie zieleni i przestrzeganie przepisów odpowiada samorząd. W tym przypadku będzie to Urząd Miasta w Łodzi - mówi Grzegorz Socha z RDOŚ.
Wojciech Janczyk, rzecznik prezydenta Łodzi: - Specustawa ogranicza nam możliwość kontrolowania prac przygotowawczych pod budowę autostrady. Na pewno jednak nasze służby przyjrzą się tej sprawie i jeśli będą jakieś nieprawidłowości, złożymy swoje doniesienie do policji.
Mieszkańcy obawiają się, że w nocy prace nadal będą prowadzone mimo okresu lęgowego. - Wytną wszystko, a później powiedzą, że nie wiedzą, kto to zrobił - irytuje się Kowalczyk.
Sprawę bada VI Komisariat Policji w Łodzi. - Postępowanie ma ustalić, czy doszło do nielegalnej wycinki w okresie ochronnym, czy też nie. Na ten moment jest zbyt wcześnie, aby mówić o tym, czy doszło do naruszenia prawa - mówi podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
KOMENTARZ
Na powstaniu szybkich tras zależy chyba wszystkim i nie chodzi o to, aby blokować ich budowę. W oczekiwaniu na autostrady nie można jednak dopuszczać do łamania prawa. Okres lęgowy nie powinien zaskoczyć robotników, bo o tych terminach wiadomo od dawna. Urzędnicy zamiast przymykać oko na działania firm, powinni bardziej je kontrolować, wymagać i nakładać gigantyczne kary za ewentualne opóźnienia.
Tymczasem, według mieszkańców, robotnicy ciężkimi maszynami usuwają drzewa jeszcze w marcu. W nocy, aby nikt nie widział. Na dowód nagrali wszystko na kamerę wideo. - Gdy zobaczyli, że ich filmujemy, natychmiast przerwali pracę i wyłączyli sprzęt. Później szybko zaczęli się pakować. Kierownicy prac uciekli jako pierwsi - opowiada Danuta Kowalczyk, która postanowiła sprawdzić jak prowadzone są prace.
Osoby obsługujące maszyny nie chciały się przedstawić, ani powiedzieć dla jakiej firmy wykonują zlecenie. Mieszkańcy wezwali więc policję. - Było widać, że nie wyrobili się z pracami, dlatego poprosiliśmy policjantów, aby zobaczyli, ile drzew jeszcze zostało. Myśleliśmy, że firma się wystraszy. Nic z tego. Gdy za dwa dni poszliśmy na ten teren, nie było kolejnych drzew - opowiada Kowalczyk.
Mieszkańcy postanowili na własną rękę zrobić inwenturę roślin. Sfilmowali drzewa, których nie zdążono wyciąć. Na dowód, że film powstał w marcu, mieszkańcy w ręku trzymają gazetę. - Niestety, kolejne drzewa znikają i nikt tego nie kontroluje - mówi Andrzej Antczak, który ma działkę w okolicy.
Urzędnicy na początku marca zapewniali, że wszystkie prace wykonali w lutym. - Pod autostradę A2, która ma połączyć Stryków z podwarszawską Konotopą, wycięto 88 tys. drzew. Natomiast pod trasę A1, która będzie biegła ze Strykowa na południe kraju, usunięto 21 tys. - informowała GDDKiA. Teraz urzędnicy nie chcą komentować sprawy. - Poczekajmy na wyniki śledztwa. Mamy pisemne oświadczenie prezesa firmy, że wycinka zakończyła się w planowanym terminie. Nadzór prac również nie zgłosił nam żadnych nieprawidłowości - mówi Maciej Zalewski, rzecznik łódzkiego oddziały GDDKiA.
Na stronie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi (RDOŚ) czytamy m.in.: "W związku z licznymi przypadkami wycinania drzew i krzewów w sezonie lęgowym ptaków oraz niszczenia ich gniazd, które zgłaszane są przez mieszkańców gmin z terenu województwa łódzkiego, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska informuje, że: za naruszenie zakazów obowiązujących w stosunku do gatunków chronionych sprawca (...) podlega karze aresztu albo grzywny".
- Niestety, w tym przypadku nikt nie respektuje przepisów. Wszyscy przymykają oko na to, co dzieje się na terenie pod autostradę. Gdyby prywatna osoba wycięła drzewo na podwórku bez zezwolenia, od razu dostałaby mandat - denerwuje się Kowalczyk.
Okazuje się, że nikt nie kontroluje wycinki drzew i przestrzegania terminów ochronnych. - Nie mamy służb, które moglibyśmy skierować do kontroli. Za pilnowanie zieleni i przestrzeganie przepisów odpowiada samorząd. W tym przypadku będzie to Urząd Miasta w Łodzi - mówi Grzegorz Socha z RDOŚ.
Wojciech Janczyk, rzecznik prezydenta Łodzi: - Specustawa ogranicza nam możliwość kontrolowania prac przygotowawczych pod budowę autostrady. Na pewno jednak nasze służby przyjrzą się tej sprawie i jeśli będą jakieś nieprawidłowości, złożymy swoje doniesienie do policji.
Mieszkańcy obawiają się, że w nocy prace nadal będą prowadzone mimo okresu lęgowego. - Wytną wszystko, a później powiedzą, że nie wiedzą, kto to zrobił - irytuje się Kowalczyk.
Sprawę bada VI Komisariat Policji w Łodzi. - Postępowanie ma ustalić, czy doszło do nielegalnej wycinki w okresie ochronnym, czy też nie. Na ten moment jest zbyt wcześnie, aby mówić o tym, czy doszło do naruszenia prawa - mówi podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
KOMENTARZ
Na powstaniu szybkich tras zależy chyba wszystkim i nie chodzi o to, aby blokować ich budowę. W oczekiwaniu na autostrady nie można jednak dopuszczać do łamania prawa. Okres lęgowy nie powinien zaskoczyć robotników, bo o tych terminach wiadomo od dawna. Urzędnicy zamiast przymykać oko na działania firm, powinni bardziej je kontrolować, wymagać i nakładać gigantyczne kary za ewentualne opóźnienia.
- 89 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
31 głosów
-
Nielegalnie wycinali nocą drzewa pod autostradę?
scania-pl
15.03.10, 23:45
kowalczyk to ma we krwi chyba donosy, jak spac nie moze, co za kraj »
-
Okres lęgowy w marcu przy 10-stopniowym mrozie?
residua
16.03.10, 08:57
Nie przesadzajmy... Z takimi "problemami" to nigdy nie uda się w Polsce wybudować do końca żadnej autostrady...»
-
Drzewa wyciąć, gadzinę wyrżnąc...
nowak11
16.03.10, 13:38
...i pędzić do domu z imienin teścia 10-letnim oplem! Oczywiście najpierwwypić strzemiennego ze szwagrem!;)»




więcej zdjęć