Remontują ulicę Rudzką. Bez ostatnich 70 metrów
26.01.2012
, aktualizacja: 26.01.2012 13:01
- Robotnicy mają zejść z Rudzkiej do końca kwietnia. To ostateczny termin - mówiła Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. Problem w tym, że ZDiT nie ma podpisanej umowy na 70-metrowy odcinek ulicy przy granicy miasta.
ZOBACZ TAKŻE
- Rozpoczyna się remont brakującego odcinka ul. Rudzkiej (04-03-12, 12:41)
- Skwarka: Były pieniądze na drogi, ale ich nie wydano (31-01-12, 13:36)
- Uwaga kierowcy. Ulica Szczecińska jest zablokowana (30-01-12, 08:36)
- Na drogach gigantyczne dziury, a łatać ich nie ma kto (29-01-12, 16:10)
- Protest przeciwko rosnącym cenom paliw. Zablokowali A2 (28-01-12, 17:03)
- Urzędnicy pytają łodzian o przebieg trasy tramwajowej (28-01-12, 13:24)
- Zaprojektują drogę S14 - zachodnią obwodnicę Łodzi (28-01-12, 07:00)
- Komunikacja w Łodzi - Fala poza zasięgiem KOMENTARZ (28-01-12, 07:30)
- Uwaga! Kierowcy zablokują autostradę pod Strykowem! (27-01-12, 15:58)
- Piątek na drogach. Sprawdź, które drogi lepiej omijać (27-01-12, 07:18)
- Trasa Górna. Wykupią... 3/4 działki i pół studni (23-01-12, 07:00)
- Z łódzkiego lotniska do Tel Awiwu lata cała Polska (21-01-12, 16:01)
- Walka z czasem o przejezdność autostrady na Euro 2012 (20-01-12, 20:00)
- Kamery wprowadziły zamieszanie na ulicy Piotrkowskiej (19-01-12, 10:00)
Prace na ulicy Rudzkiej zaczęły się w 2010 r. Od tego czasu droga, która przez lata była w czołówce najbardziej zniszczonych, jest nie tylko remontowana, lecz także rozbudowywana. Na niektórych odcinkach będzie mieć po dwa pasy ruchu. Projekt obejmuje też przebudowę skrzyżowań ze wszystkimi drogami odchodzącymi od ul. Rudzkiej, wymianę latarni i budowę chodników.
Z kilku powodów prace się wydłużyły. W pewnym momencie trzeba było wstrzymać przebudowę, bo okazało się, że urzędnicy nie wywłaszczyli wszystkich mieszkańców kamienicy, która stała na terenie, po którym miała iść droga.
Później niektórych robót nie można było kontynuować przez kable energetyczne. PGE nie mogła ich wcześniej przesunąć, bo nie pozwalały jej na to umowy z klientami.
Kierowcy jeżdżą między pachołkami i z niecierpliwością czekają, kiedy zakończą się utrudnienia.
- Robotnicy mają zejść z trasy do końca kwietnia. To ostateczny termin - mówiła niedawno Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, która skontrolowała przebieg prac.
Jednak urzędnicy nie podpisali umowy na remont całej trasy. Tuż przed granicą miasta został 70-metrowy dziurawy odcinek jezdni, który nie jest objęty przebudową.Zarząd dróg chce to teraz naprawić i podpisać z dotychczasowym wykonawcą zamówienie uzupełniające.
Jeśli jednak nie dojdzie do porozumienia z wykonawcą, trzeba będzie ogłaszać nowy przetarg, co może znacznie wydłużyć procedurę i prace.
Dlaczego od razu nie zlecono przebudowy całej trasy? - Były odwołania mieszkańców. Zarząd uznał, że lepiej realizować fragment zadania, a prace na spornym odcinku rozpocząć później, po wyjaśnieniu sporu - tłumaczy Lubiatowska.
KOMENTARZ
Piotr Wasiak
Urzędnicy przez ponad rok nie byli w stanie rozwiązać problemu i podpisać umowy na wyremontowanie brakujących 70 metrów ulicy. Przez to kierowcy dłużej będą stali w korkach. I - zapewne - na sam remont miasto wyda znacznie więcej. W 2010 roku, gdy podpisywano umowę na Rudzką, niższe były ceny materiałów budowlanych i paliw. W dodatku, jeśli na ostatni odcinek przyjdzie inny wykonawca, będzie musiał ściągnąć sprzęt i ludzi. A za to wszystko trzeba będzie dodatkowo zapłacić. Szkoda, że z naszych podatków.
Z kilku powodów prace się wydłużyły. W pewnym momencie trzeba było wstrzymać przebudowę, bo okazało się, że urzędnicy nie wywłaszczyli wszystkich mieszkańców kamienicy, która stała na terenie, po którym miała iść droga.
Później niektórych robót nie można było kontynuować przez kable energetyczne. PGE nie mogła ich wcześniej przesunąć, bo nie pozwalały jej na to umowy z klientami.
Kierowcy jeżdżą między pachołkami i z niecierpliwością czekają, kiedy zakończą się utrudnienia.
- Robotnicy mają zejść z trasy do końca kwietnia. To ostateczny termin - mówiła niedawno Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, która skontrolowała przebieg prac.
Jednak urzędnicy nie podpisali umowy na remont całej trasy. Tuż przed granicą miasta został 70-metrowy dziurawy odcinek jezdni, który nie jest objęty przebudową.Zarząd dróg chce to teraz naprawić i podpisać z dotychczasowym wykonawcą zamówienie uzupełniające.
Jeśli jednak nie dojdzie do porozumienia z wykonawcą, trzeba będzie ogłaszać nowy przetarg, co może znacznie wydłużyć procedurę i prace.
Dlaczego od razu nie zlecono przebudowy całej trasy? - Były odwołania mieszkańców. Zarząd uznał, że lepiej realizować fragment zadania, a prace na spornym odcinku rozpocząć później, po wyjaśnieniu sporu - tłumaczy Lubiatowska.
KOMENTARZ
Piotr Wasiak
Urzędnicy przez ponad rok nie byli w stanie rozwiązać problemu i podpisać umowy na wyremontowanie brakujących 70 metrów ulicy. Przez to kierowcy dłużej będą stali w korkach. I - zapewne - na sam remont miasto wyda znacznie więcej. W 2010 roku, gdy podpisywano umowę na Rudzką, niższe były ceny materiałów budowlanych i paliw. W dodatku, jeśli na ostatni odcinek przyjdzie inny wykonawca, będzie musiał ściągnąć sprzęt i ludzi. A za to wszystko trzeba będzie dodatkowo zapłacić. Szkoda, że z naszych podatków.
Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów






