Marek Michalik: Komu w Łodzi bliska jest bylejakość?
26.07.2010
, aktualizacja: 25.07.2010 19:46
Bardzo wielu polityków, samorządowców wypowiada swoje opinie na temat Piotrkowskiej. Mówią, ile to dla niej zrobią, a kompletnie nic nie zrobią. Od samego gadania Piotrkowska nie stanie się piękniejsza - mówi były wiceprezydent Łodzi, który kierował Sztabem Piotrkowska
ZOBACZ TAKŻE
- Zaplanuj sobie awangardowy sierpień na Piotrkowskiej (29-07-10, 21:40)
- Nasza letnia redakcja. W czwartek będzie się działo (28-07-10, 19:53)
- Reymont wrócił na Piotrkowską. Ale czy ją zdobi? (28-07-10, 14:00)
- Raport "Newsweeka": jak się żyje mieszkańcom Łodzi? (27-07-10, 16:23)
- Konkursy architektoniczne - okazja do dyskusji o Łodzi (27-07-10, 11:38)
- Po co Piotrkowskiej konkursy architektoniczne? (25-07-10, 20:36)
- Jak dobrze sprzedać Łódź w telewizji? Pokazać ją nocą (22-07-10, 21:24)
- Słoń w oficynie, czyli nowe lokale przy Piotrkowskiej (22-07-10, 21:23)
- Jak odzyskać miliony złotych niezapłaconego czynszu? (22-07-10, 10:20)
- Plastikowe budy na Piotrkowskiej podobno mają znikać (22-07-10, 07:10)
- Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, asfalt neony (26-07-10, 21:48)
Wioletta Gnacikowska: Upłynęło trochę czasu, od kiedy zajmował się Pan przygotowaniem Strategii Ulicy Piotrkowskiej. Jak Pan teraz ocenia jej realizację?
Marek Michalik*: - Jestem rozczarowany. Wyobrażałem sobie, że jak już będzie strategia, to wszyscy - od decydentów po urzędników miejskich - będą sprawdzać każdy nowy pomysł, czy mieści się w strategii, czy nie. Jestem rozczarowany komisarzem Tomaszem Sadzyńskim z powodu wycięcia niektórych wydatków inwestycyjnych z budżetu. Przez to o modernizacji na placu Wolności możemy zapomnieć, a przecież był integralną częścią strategii ul. Piotrkowskiej.
Czyli strategia sobie, a władze miasta sobie?
- Tak to wygląda. Grzechy wobec Piotrkowskiej popełnił także poprzedni prezydent. Jak to się stało, że dwa budynki na rogu Piotrkowskiej i Zielonej nie zostały do tej pory sprzedane, jak zapisano w strategii? Jeden miał być przeznaczony na hotel, drugi - na cele mieszkalne. To piękne budynki z podcieniami i nowy właściciel zadbałby o nie. To oczywiście grzech prezydenta Kropiwnickiego, a także nowej ekipy.
Nie żałuje Pan wprowadzenia całkowitego zakazu wjazdu samochodów na Piotrkowską? Dziś jest Pan za to przez wielu łodzian źle wspominany.
- Wszyscy wtedy uważali, że trzeba to zrobić. Żałuję tylko, że z wraz z zamknięciem ulicy dla samochodów nie wpuściliśmy na Piotrkowską czterech trambusów - replik tramwaju Herbrand. Jeździłyby wahadłowo w jedną i drugą stronę. Woziłyby ludzi bezpłatnie. Ale podniosły się wtedy głosy rikszarzy, którzy byli temu przeciwni. Dziś żałuję, bo trzeba było iść za ciosem. Koszt był niewielki, a mój następca już tego nie zrobił. Nie chce źle mówić o wiceprezydencie Mirosławie Wieczorku, ale on utrupił Sztab Piotrkowska i tę ideę. Jego szefowanie sztabem sprowadzało się do jednego: nie może nic zrobić, bo nie ma pieniędzy w budżecie. Zachowywał się jak typowy urzędnik: jak nie ma pieniędzy, to nic się nie da zrobić. A to nieprawda. Liczy się pomysł, można znaleźć spore grupy wolontariuszy, ludzi dobrej woli. Dzisiaj, kiedy czytam, że wiele osób cieszy się, że na placu Wolności nic nie będzie robione, to strasznie mi przykro. Nie chcę nikogo dotknąć, ale może są w Łodzi osoby, którym bliska jest bylejakość?
A co Pan sądzi o pomyśle powołania spółki, która zajmie się Piotrkowską?
- Tego już zupełnie nie rozumiem. Tym bardziej, że pomysł zgłasza wysoki urzędnik państwowy. Robi konferencję prasową, że trzeba wprowadzić na Piotrkowskiej spółkę, że to nie menager i nie prezydent ma decydować o Piotrkowskiej, tylko spółka. Zadaję pytanie: jakim prawem on to w ogóle wypowiada? W tym mieście obowiązuje jednomyślnie podjęta uchwała rady miejskiej. Rada zdecydowała, że będzie realizowana strategia, a w strategii nie ma mowy o żadnej spółce.
Ten wysoki urzędnik to senator Maciej Grubski?
- Tak. Miał też inne pomysły. Kupno przez miasto aquaparku Fala i Brusa, z którego nie ma żadnych korzyści. Na dodatek nie wiadomo, co ma na nim powstać, a płacimy co roku kolejne transze za ten zakup.
Nie daje się łapać na takie rzeczy, że ktoś jest za rozwojem ulicy Piotrkowskiej, a jednocześnie - jak poseł Sylwester Pawłowski - jest za prywatyzacją tej ulicy. To się wyklucza. Jeśli ta ulica będzie całkowicie sprywatyzowana i prezydent Łodzi będzie chciał cokolwiek na niej zrobić, to każdy właściciel może mu powiedzieć "Sorry, ale nie u mnie".
Bardzo wielu polityków, samorządowców wypowiada swoje opinie o Piotrkowskiej. Mówi, ile to dla niej zrobią, a kompletnie nic nie robią. Od gadania Piotrkowska nie stanie się piękniejsza.
Zbliżają się wybory i różne mogą być losy łódzkich samorządowców. Czy jeszcze raz podjąłby się Pan pokierować Sztabem Piotrkowska?
- Tak. To wielka zasługa Jerzego Kropiwnickiego, że ten sztab powołał. Ale strasznie mi przykro, że potem był jego hamulcowym. Ważniejszy był dla niego projekt Nowe Centrum Łodzi, niż Piotrkowska. Szkoda, że Kropiwnicki nie pociągnął tego do końca. Wspólnie zrobilibyśmy dla tej ulicy więcej.
Nowe Centrum Łodzi było "dzieckiem" wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego, a Piotrkowska - Pańskim...
- Właśnie. Miasto realizowało wszystko, co dotyczyło Nowego Centrum Łodzi. Uruchamiło na nie pieniądze. Realizowało program zamiany mieszkań. Nie zrobiło tego dla Piotrkowskiej.
Rozmawiała: Wioletta Gnacikowska
* Marek Michalik był wiceprezydentem Łodzi od 2003 r. Zajmował się m.in. przyciąganiem inwestorów, architekturą, urbanistyką, gospodarowaniem majątkiem gminy. W lutym 2008 r. prezydent Jerzy Kropiwnicki powierzył mu powołanie i kierownie Sztabem Piotrkowska i opracowanie strategii dla tej ulicy. Pod koniec 2008 r. Kropiwnicki wymusił na nim dymisję. Wciąż nie wiadomo, dlaczego. Michalik zapisał się do PiS. Teraz jest jednym z możliwych kandydatów PiS na prezydenta Łodzi.
O PROBLEMACH UL PIOTRKOWSKIEJ PISZEMY TEŻ NA STRONIE 5.
Marek Michalik*: - Jestem rozczarowany. Wyobrażałem sobie, że jak już będzie strategia, to wszyscy - od decydentów po urzędników miejskich - będą sprawdzać każdy nowy pomysł, czy mieści się w strategii, czy nie. Jestem rozczarowany komisarzem Tomaszem Sadzyńskim z powodu wycięcia niektórych wydatków inwestycyjnych z budżetu. Przez to o modernizacji na placu Wolności możemy zapomnieć, a przecież był integralną częścią strategii ul. Piotrkowskiej.
Czyli strategia sobie, a władze miasta sobie?
- Tak to wygląda. Grzechy wobec Piotrkowskiej popełnił także poprzedni prezydent. Jak to się stało, że dwa budynki na rogu Piotrkowskiej i Zielonej nie zostały do tej pory sprzedane, jak zapisano w strategii? Jeden miał być przeznaczony na hotel, drugi - na cele mieszkalne. To piękne budynki z podcieniami i nowy właściciel zadbałby o nie. To oczywiście grzech prezydenta Kropiwnickiego, a także nowej ekipy.
Nie żałuje Pan wprowadzenia całkowitego zakazu wjazdu samochodów na Piotrkowską? Dziś jest Pan za to przez wielu łodzian źle wspominany.
- Wszyscy wtedy uważali, że trzeba to zrobić. Żałuję tylko, że z wraz z zamknięciem ulicy dla samochodów nie wpuściliśmy na Piotrkowską czterech trambusów - replik tramwaju Herbrand. Jeździłyby wahadłowo w jedną i drugą stronę. Woziłyby ludzi bezpłatnie. Ale podniosły się wtedy głosy rikszarzy, którzy byli temu przeciwni. Dziś żałuję, bo trzeba było iść za ciosem. Koszt był niewielki, a mój następca już tego nie zrobił. Nie chce źle mówić o wiceprezydencie Mirosławie Wieczorku, ale on utrupił Sztab Piotrkowska i tę ideę. Jego szefowanie sztabem sprowadzało się do jednego: nie może nic zrobić, bo nie ma pieniędzy w budżecie. Zachowywał się jak typowy urzędnik: jak nie ma pieniędzy, to nic się nie da zrobić. A to nieprawda. Liczy się pomysł, można znaleźć spore grupy wolontariuszy, ludzi dobrej woli. Dzisiaj, kiedy czytam, że wiele osób cieszy się, że na placu Wolności nic nie będzie robione, to strasznie mi przykro. Nie chcę nikogo dotknąć, ale może są w Łodzi osoby, którym bliska jest bylejakość?
A co Pan sądzi o pomyśle powołania spółki, która zajmie się Piotrkowską?
- Tego już zupełnie nie rozumiem. Tym bardziej, że pomysł zgłasza wysoki urzędnik państwowy. Robi konferencję prasową, że trzeba wprowadzić na Piotrkowskiej spółkę, że to nie menager i nie prezydent ma decydować o Piotrkowskiej, tylko spółka. Zadaję pytanie: jakim prawem on to w ogóle wypowiada? W tym mieście obowiązuje jednomyślnie podjęta uchwała rady miejskiej. Rada zdecydowała, że będzie realizowana strategia, a w strategii nie ma mowy o żadnej spółce.
Ten wysoki urzędnik to senator Maciej Grubski?
- Tak. Miał też inne pomysły. Kupno przez miasto aquaparku Fala i Brusa, z którego nie ma żadnych korzyści. Na dodatek nie wiadomo, co ma na nim powstać, a płacimy co roku kolejne transze za ten zakup.
Nie daje się łapać na takie rzeczy, że ktoś jest za rozwojem ulicy Piotrkowskiej, a jednocześnie - jak poseł Sylwester Pawłowski - jest za prywatyzacją tej ulicy. To się wyklucza. Jeśli ta ulica będzie całkowicie sprywatyzowana i prezydent Łodzi będzie chciał cokolwiek na niej zrobić, to każdy właściciel może mu powiedzieć "Sorry, ale nie u mnie".
Bardzo wielu polityków, samorządowców wypowiada swoje opinie o Piotrkowskiej. Mówi, ile to dla niej zrobią, a kompletnie nic nie robią. Od gadania Piotrkowska nie stanie się piękniejsza.
Zbliżają się wybory i różne mogą być losy łódzkich samorządowców. Czy jeszcze raz podjąłby się Pan pokierować Sztabem Piotrkowska?
- Tak. To wielka zasługa Jerzego Kropiwnickiego, że ten sztab powołał. Ale strasznie mi przykro, że potem był jego hamulcowym. Ważniejszy był dla niego projekt Nowe Centrum Łodzi, niż Piotrkowska. Szkoda, że Kropiwnicki nie pociągnął tego do końca. Wspólnie zrobilibyśmy dla tej ulicy więcej.
Nowe Centrum Łodzi było "dzieckiem" wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego, a Piotrkowska - Pańskim...
- Właśnie. Miasto realizowało wszystko, co dotyczyło Nowego Centrum Łodzi. Uruchamiło na nie pieniądze. Realizowało program zamiany mieszkań. Nie zrobiło tego dla Piotrkowskiej.
Rozmawiała: Wioletta Gnacikowska
* Marek Michalik był wiceprezydentem Łodzi od 2003 r. Zajmował się m.in. przyciąganiem inwestorów, architekturą, urbanistyką, gospodarowaniem majątkiem gminy. W lutym 2008 r. prezydent Jerzy Kropiwnicki powierzył mu powołanie i kierownie Sztabem Piotrkowska i opracowanie strategii dla tej ulicy. Pod koniec 2008 r. Kropiwnicki wymusił na nim dymisję. Wciąż nie wiadomo, dlaczego. Michalik zapisał się do PiS. Teraz jest jednym z możliwych kandydatów PiS na prezydenta Łodzi.
O PROBLEMACH UL PIOTRKOWSKIEJ PISZEMY TEŻ NA STRONIE 5.
- 67 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
na bylejakości korzystał Michalik i Kropa
desidero1
26.07.10, 08:39
i Tomaszewski. Bylejakość to pożywka dla urzędników wszelkiej maści»
-
Komu w Łodzi bliska jest bylejakość?
mineyko
26.07.10, 10:37
Dlaczego zapisał się do PIS-u?Też pytanie?!Bo liczy na wsparcie z ambon.Tyle, że w mieście liczącym ok.700 tys.mieszkańców,ambony są mało nieskuteczne!Proponuje Sz.Panu start w Wólce »
-
Michalik byl calkiem niezly
nbs_r
26.07.10, 10:42
Jako jeden z niewielu w ekipie Kropiwnickiego mial pojecie o tym co robi,angazowal sie i nie zrobil wiekszych przekretow.Gdyby wybory odbywaly sie dzisiaj, glosowalbym albo na Grabarczyka »




