Po Fashion Week - wielkie święto mody z potencjałem
12.05.2010
, aktualizacja: 15.07.2010 16:25
Zakończył się FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Zgasły światła nad wybiegiem, wyjechali projektanci i dziennikarze. Co mówili o organizacji? - że świetna. O kolekcjach? - że nie zmienią świata mody. O imprezie? - że raczkuje, ale ma potencjał

Fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
FashionPhilosophy Fashion Week Poland 2010

fot. Dariusz Kulesza / Agencja Gazeta
FashionPhilosophy Fashion Week Poland 2010 w Łodzi, pokaz Nuno Gamy

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Patrizia Gucci na pokazie Agaty Wojtkiewicz w ramach FashionPhilosophy Fashion Week 2010
FashionPhilosophy Fashion Week Poland 2010. Zobacz kreacje jakie pokazali projektanci na "Złotej Nitce".
Druga edycja Fashion Week to kilkadziesiąt pokazów, przy których pracowało 40 modelek, dziesiątki zatrudnionych makijażystów i fryzjerów, komplet w łódzkich klubach. Imprezę poczuły także łódzkie szwaczki, które w pośpiechu kończyły kolekcje projektantów. Fashion Week było w Łodzi widać. Ale czy spełnił oczekiwania?
Organizacja - jak w Paryżu
Uczestnicy Fashion Week o imprezie mówili dużo i dobrze. Hannie Gajos, krytykowi mody i redaktor naczelnej "Rynku Mody", podobała się organizacja: - Salon prasowy, konferencje po pokazach, a do tego goście z całego świata. To impreza na poziomie.
Styliska Monika Jaruzelska na Fashion Week przyjechała po raz drugi. - W ubiegłym roku nie spodziewałam się wysokiego poziomu. Byłam naprawdę zaskoczona profesjonalnym przygotowaniem. A teraz jest jeszcze lepiej. Moim zdaniem Fashion Week powinien na stałe znaleźć się w kalendarzu imprez związanych z modą - uważa.
Projektant Michał Szulc też docenia profesjonalizm organizatorów: - Dopracowany harmonogram i świetne zaplecze, próby, przymiarki. Całość sprawia, że mam tu ogromny komfort pracy. Jedynym stresem jest, jak wypadnie moja kolekcja. O zaplecze martwić się nie muszę. To w takich imprezach naprawdę bardzo cenne.
Wojciech Grzybała, dziennikarz piszący o modzie z magazynu o gwiazdach "Show": - Byliśmy niedawno na Fashion Week w Paryżu. Łódź nie ma się czego wstydzić. Dużo jest obsługi, która prowadzi VIP-ów na ich miejsca, krzesła są dobrze oznaczone. Jasno wskazane są strefy dla gości, wiadomo, gdzie można coś przekąsić.
Imprezę bardzo chwalili światowej sławy goście. Kenzo mówił, że w Łodzi widzi barwy, młodość i energię. Patrizii Gucci podobał się nie tylko tydzień mody, ale i miasto. Oboje zachwycili się hotelem andel's. - Każdego wieczora cieszyłam się, że do niego wracam - wyznała nawet Gucci.
Moda w kraju buraka cukrowego
A pokazy? Tomaszowi Jacykowowi (styliście i krytykowi mody) podobało się kilka kolekcji. - Stroje z dzianiny, dżerseje - wylicza. - Widziałem fajne rzeczy, ciekawe ubrania, ale te kolekcje nie posuną świata mody do przodu. I dodaje: - Nie jesteśmy krajem, w którym tworzy się jakiekolwiek tendencje. Od tego jest Nowy Jork czy Mediolan, które dyktują modę ulicy. My jesteśmy krajem buraka cukrowego i nie ma w tym nic złego. Ale nie miejmy też przerostu formy nad treścią.
Dostało się trochę "Złotej Nitce". - Zdecydowanie odbiegała od wysokiego poziomu Fashion Week - uważa Marta Kalinowska, szefowa działu stylistyki w "Elle". - To konkurs trochę jakby z dawnych lat. Z konferansjerką [Michał Piróg i Novika - przyp. red.], z przemówieniami zaproszonych gości, nie pasował do całości. Nasuwał negatywne skojarzenia. W naszej branży mówi się o "łódzkiej modzie", ale ten zwrot ma znaczenie pejoratywne, kojarzy się z pomieszczeniem długo niewietrzonym.
Marcellous Jones z francuskiej telewizji Fashion Insider był na pierwszym Fashion Week w Łodzi w ubiegłym roku. W tym roku jego telewizja została patronem medialnym: - Na co dzień pracujemy w Paryżu, tam mieszkam, ale w ciągu roku odwiedzamy ponad 360 pokazów mody - mówi. - Wypadacie dobrze, a najbardziej urzekające jest, gdy słyszę pytania, co powinniście poprawić, by dołączyć do elity. Takie podejście sprawi, że osiągniecie wielki sukces. Widziałem tu wiele ciekawych kolekcji, na przykład robicie fantastyczne marszczenia, które nadają kobiecości. Co więcej, macie dobre zakłady przemysłowe, szczególnie tu, w Łodzi. Firmy mogą przyjeżdżać, szukać talentów, a potem od razu nawiązywać kontakty biznesowe. Moim zdaniem tak się stanie i to na dużą skalę.
Przekonać stolicę?
Michała Szulca martwi, że Fashion Week wciąż jest w Polsce niedoceniane. - To wielka szkoda, bo przecież taka impreza w genialny sposób może promować nie tylko Łódź, na przykład w kontekście starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, ale także nasz kraj - twierdzi. - Uważam, że wciąż za mało o tym wydarzeniu mówią i piszą ogólnopolskie media publiczne.
Rafał Michalak, projektant z MMC Studio Design (kolekcja, którą stworzył w duecie z Iloną Majer zebrała dużo pochwał), zauważył coś jeszcze - nieobecność wielu warszawskich twórców. - Nie przekonali się jeszcze do tej imprezy, a szkoda. Razem z Anią Kuczyńską [projektantka, która prezentowała swoją kolekcję w strefie Off - przyp. red.] chcemy stworzyć koalicję i zachęcić warszawiaków, żeby przyjechali do Łodzi w październiku na jesienną edycję.
Tak może się stać. - Na widowni był w tym roku Tomek Ossoliński. Na razie się tylko przyglądał, ale prywatnie przyznał, że być może za rok pokaże w Łodzi kolekcję - zdradza Marta Kalinowska z "Elle". - Im więcej przyjedzie tych bardzo dobrych, tym mniej będzie słabszych pokazów. Wiem z prywatnych rozmów po festiwalu, że ta edycja zachęciła znane nazwiska.
Maj to późno czy w sam raz?
Zdaniem Tomasza Jacykowa maj to zdecydowanie za późno na organizację ważnej modowej imprezy: - Wszystkie kolekcje jesień-zima były prezentowane w lutym i marcu, teraz jest to już trochę "musztarda po obiedzie".
1
2
następne »
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




więcej zdjęć