Kino: to był rok pełen emocji
2010-01-08
, aktualizacja: 10.01.2010 18:25
Rok 2009 w łódzkim filmie stał pod znakiem znakomitych festiwali oraz kłótni o Camerimage Łódź Center
ZOBACZ TAKŻE
- Energia Kultury - ogłaszamy wielką dwunastkę! (18-01-10, 07:00)
- Energia kultury: Wybieramy wydarzenie kulturalne roku! (03-01-10, 20:25)
- FPFF w Gdyni: Łodzianie nominowani za promowanie kina (23-04-10, 06:00)
- Koncert Placida Dominga kulturalnym wydarzeniem 2009! (31-01-10, 18:15)
- Piotr Dzięcioł: do nagrody typuję sezon w filharmonii (11-01-10, 17:06)
Lejtmotywem ubiegłego roku były spory o budowę Centrum Festiwalowo-Kongresowego "Camerimage Łódź Center", o których obszernie informujemy w "Gazecie" także w tym roku. Budynek ma kosztować 500 mln zł., a projekt Franka Gehry'ego 45 mln zł. Sam architekt był gościem festiwalu, na którym przedstawił swoją koncepcję architektoniczną Centrum. Budynek ma z zewnątrz wyglądać jak wielki ekran projekcyjny, nad którym będą górować cztery wieże. Co w środku? * Sala projekcyjno-teatralno-koncertowa na 3 tys. osób z siedzeniami, których położenie można zmieniać, przesuwaną sceną, ogromnym ekranem i odsłanianą częścią dachu; * mniejsza sala do spektakli muzycznych; * cztery sale kinowe, dwa poziomy foyer oraz 3 tys. m kw. przestrzeni wystawienniczej.
Tuż przed festiwalem przyjechał natomiast do Łodzi David Lynch. Na specjalnej konferencji prasowej potwierdzono, że do 2012 roku w zabytkowej elektrowni EC1 powstanie jego, warte ponad 150 mln dolarów, Studio. A w nim: Teatr Dźwięku, a także hale do montażu i postprodukcji, przestrzeń wystawiennicza, wirtualna biblioteka, studio tańca, klub jazzowy, pracownie Lyncha oraz biura, puby i restauracje. - Ideą tego miejsca będzie kreatywność. Centrum stanie się miejscem, gdzie artyści będą się mogli spotykać, wymieniać inspiracjami, pokazywać efekty swojej działalności, wreszcie sprzedawać sztukę - mówił Lynch.
Ale co do szczegółów konkretów brak.
Festiwale
A sam Plus Camerimage? Przyjechało wielu wybitnych ludzi kina - wśród nich Bill Murray, Terry Gilliam, Carlos Saura, Volker Schlondorff, Rutger Hauer a także producenci, scenografowie i oczywiście operatorzy. Nie było natomiast w konkursie głównym takich filmów, które porwałyby publiczność jak choćby ubiegłoroczny "Slumdog. Milioner z ulicy". Jednak werdykt nie wzbudził wątpliwości. Laureata "Złotej Żaby" - "Liban" (zdj. Giora Bejach) - wymieniano wśród faworytów, podobnie jak polskie: "Dom zły" ze zdjęciami łodzianina Krzysztofa Ptaka i "Rewers" według scenariusza Andrzeja Barta.
Dla prestiżu imprezy cenna była wypowiedź szefa jury Allana Starskiego: - Na festiwalach zdarza się, że gremia jurorskie zastanawiają się, przyznają czasem nagrody tylko dlatego, że obraz pochodzi z danego kraju. Przez wiele dni narad dyskutowaliśmy tylko o tym, jak zrobione są zdjęcia i czy film jest dobry - mówił Starski.
Plus Camerimage to najbardziej znany z łódzkich festiwali filmowych, ale nie należy przysłaniać innych. Zwłaszcza tych udanych. Świetne wrażenie zrobił organizowany w kinie Charlie przegląd "Kino na cenzurowanym", na którym prezentowano kinowe i telewizyjne "półkowniki". Na spotkania z publicznością przyjechało kilkadziesiąt sław polskiego kina - wśród nich Agnieszka Holland, Marek Piwowski, Stanisław Tym, Ryszard Bugajski i Jerzy Gruza. Wielu widzów pojawiło się też w kinie na międzynarodowej ReAnimacji.
W interesujące propozycje zrealizowane przez mistrzów dokumentu (jak Paweł Łoziński - autor nagrodzonej Grand Prix "Chemii") i twórców dopiero na początku kariery obfitował "Człowiek w zagrożeniu". W Muzeum Kinematografii miały też miejsce obchody 60. urodzin Wytwórni Filmów Oświatowych - połączone z prezentacją filmów nakręconych w zasłużonej Wytwórni oraz Festiwalem Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego. No i gdy mowa o festiwalach, nie sposób nie przenieść się na chwilę do Warszawy, i nie wspomnieć o "Łodzią po Wiśle" prezentującym etiudy autorstwa studentów PWSFTviT. W stolicy tryumfowało "Miasto płynie" Balbiny Bruszewskiej. - Rewelcja. Ten film łączy zmysł dokumentalny z poezją, liryką i poczuciem humoru - oceniał przewodniczący jury Andrzej Jakimowski. - Nie mogę się doczekać pełnometrażowego debiutu.
Chopin i premiery
Szczęśliwie reżyser "Sztuczek" długo nie będzie musiał czekać. Bruszewska realizuje w Se-ma-forze "Serce w murze". To jeden z filmów przygotowywanych w Łodzi na "Rok Chopinowski". - Reżyserka wzięła na warsztat scenariusz starszych kolegów - Antoniego Bańkowskiego i Sławomira Grabowskiego - i zrobiła w nim rewolucję na pograniczu szaleństwa. Ono jest potrzebne, bo chcemy, żeby film dotarł do młodych ludzi - mówi Zbigniew Żmudzki, szef Se-ma-fora.
Drugi z filmów chopinowskich to realizowany przez Breakthru Film w halach Very wysokobudżetowy (18 mln zł) "Projekt Chopin" w reż. Martina Clappa. - Tworzymy największą w tym roku animowaną produkcję w Europie - zapewnia producentka Magda Bargiel. - Nad scenografią, projektami, rzeźbami lalek i kostiumami pracuje 50 artystów plastyków, a w realizację już jest zaangażowanych 140 osób w Polsce, Anglii i Norwegii.
Premiery tych filmów przed nami. A co za nami? Do kin trafiło już udane "Zero" Pawła Borowskiego wyprodukowane przez Opus Film. Pokazów (na razie pojedynczych) doczekały także filmy dofinansowane z Łódzkiego Funduszu Filmowego (wyjątkiem jest animacja Marka Skrobeckiego "Danny Boy"). To: * dokument Grzegorza Królikiewicza "Kern" o Andrzeju Kernie, niezwykle sugestywnie przypominający medialno-polityczne manipulacje wokół głośnego niegdyś małżeństwa jego córki Moniki, * wzruszający "Nekropolis" Andrzeja Czuldy o Starym Cmentarzu; * nierówny, ale obfitujący w wyborne dialogi "Człowiek znikąd" Pawła Wendorffa, * nadmiernie wykoncypowany "Jestem twój" Mariusza Grzegorzka - szkoda, bo chodzący własnymi ścieżkami reżyser, to postać nie tylko w łódzkiej kulturze wyjątkowa oraz * "Zuzanna" Darii Kopiec, piękna plastycznie, z niesamowitym dworcem kolejowym wyanimowanym w EC-1. Gdy mowa o ŁFF warto też wspomnieć o powołaniu pierwszej w Polsce Film Commission, która ma zachęcać filmowców do kręcenia w Łodzi i pomagać im w zdjęciach. Jednak na ocenę efektów jej działalności trzeba poczekać.
Zobaczymy także jak w nowej siedzibie poradzi sobie kino Cytryna (po przymusowej przeprowadzce z Zachodniej na Pomorską pod skrzydła Uniwersytetu) oraz Polonia, która przeszła pod zarząd Stowarzyszenia Filmowców Polskich, co widać już (in plus) w repertuarze.
Minusy
Największą porażką ubiegłego roku była próba ustawienia "filmowego" przetargu przez Urząd Miasta Łodzi. Przypomnijmy. W lipcu rozstrzygnięto przetarg na promocję Łodzi w serialu telewizyjnym. Ofertę - co zapowiadaliśmy w"Gazecie" - złożył tylko producent "Londyńczyków". Nie mogło być inaczej, bo warunki przetargu ułożono tak, że nikt inny nie mógł wygrać.
UMŁ zastrzegł, że odcinki serialu nie mogą być przerywane reklamami, co z góry eliminowało produkcje robione przez stacje komercyjne, od ogłoszenia do rozstrzygnięcia przetargu upłynęło tylko 10 dni, nie zrobiono nic, żeby o przetargu dowiedzieli się producenci filmowi - nie było reklam w ogólnopolskich telewizjach, radiach, gazetach a nawet na branżowych stronach. Nie było nawet informacji na witrynie internetowej Łódź Film Commission.
Urząd w końcu unieważnił przetarg z powodów formalnych, z budżetu nie wydano na to 420 tys. zł, a Łódź pojawiła się w "Londyńczykach". Choć czy w interesujący sposób - to temat na odrębną dyskusję.
Urząd Miasta "błysnął" raz jeszcze. Gdy organizatorowi "Forum Kina Europejskiego" zamiast pieniędzy na ściągnięcie unikalnych kopii filmowych ze Szwecji zaproponował wypożyczenie samochodu bagażowego "Lublin".
Wiosną wydamy "Spacerownik po Filmowej Łodzi". Gdyby zechcieli Państwo podzielić się z nami wspomnieniami lub archiwalnymi materiałami, będziemy niezwykle wdzięczni. Czekamy na Państwa e-maile: joanna.podolska@lodz.agora.pl lub jakub.wiewiorski@lodz.agora.pl
Tuż przed festiwalem przyjechał natomiast do Łodzi David Lynch. Na specjalnej konferencji prasowej potwierdzono, że do 2012 roku w zabytkowej elektrowni EC1 powstanie jego, warte ponad 150 mln dolarów, Studio. A w nim: Teatr Dźwięku, a także hale do montażu i postprodukcji, przestrzeń wystawiennicza, wirtualna biblioteka, studio tańca, klub jazzowy, pracownie Lyncha oraz biura, puby i restauracje. - Ideą tego miejsca będzie kreatywność. Centrum stanie się miejscem, gdzie artyści będą się mogli spotykać, wymieniać inspiracjami, pokazywać efekty swojej działalności, wreszcie sprzedawać sztukę - mówił Lynch.
Ale co do szczegółów konkretów brak.
Festiwale
A sam Plus Camerimage? Przyjechało wielu wybitnych ludzi kina - wśród nich Bill Murray, Terry Gilliam, Carlos Saura, Volker Schlondorff, Rutger Hauer a także producenci, scenografowie i oczywiście operatorzy. Nie było natomiast w konkursie głównym takich filmów, które porwałyby publiczność jak choćby ubiegłoroczny "Slumdog. Milioner z ulicy". Jednak werdykt nie wzbudził wątpliwości. Laureata "Złotej Żaby" - "Liban" (zdj. Giora Bejach) - wymieniano wśród faworytów, podobnie jak polskie: "Dom zły" ze zdjęciami łodzianina Krzysztofa Ptaka i "Rewers" według scenariusza Andrzeja Barta.
Dla prestiżu imprezy cenna była wypowiedź szefa jury Allana Starskiego: - Na festiwalach zdarza się, że gremia jurorskie zastanawiają się, przyznają czasem nagrody tylko dlatego, że obraz pochodzi z danego kraju. Przez wiele dni narad dyskutowaliśmy tylko o tym, jak zrobione są zdjęcia i czy film jest dobry - mówił Starski.
Plus Camerimage to najbardziej znany z łódzkich festiwali filmowych, ale nie należy przysłaniać innych. Zwłaszcza tych udanych. Świetne wrażenie zrobił organizowany w kinie Charlie przegląd "Kino na cenzurowanym", na którym prezentowano kinowe i telewizyjne "półkowniki". Na spotkania z publicznością przyjechało kilkadziesiąt sław polskiego kina - wśród nich Agnieszka Holland, Marek Piwowski, Stanisław Tym, Ryszard Bugajski i Jerzy Gruza. Wielu widzów pojawiło się też w kinie na międzynarodowej ReAnimacji.
W interesujące propozycje zrealizowane przez mistrzów dokumentu (jak Paweł Łoziński - autor nagrodzonej Grand Prix "Chemii") i twórców dopiero na początku kariery obfitował "Człowiek w zagrożeniu". W Muzeum Kinematografii miały też miejsce obchody 60. urodzin Wytwórni Filmów Oświatowych - połączone z prezentacją filmów nakręconych w zasłużonej Wytwórni oraz Festiwalem Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego. No i gdy mowa o festiwalach, nie sposób nie przenieść się na chwilę do Warszawy, i nie wspomnieć o "Łodzią po Wiśle" prezentującym etiudy autorstwa studentów PWSFTviT. W stolicy tryumfowało "Miasto płynie" Balbiny Bruszewskiej. - Rewelcja. Ten film łączy zmysł dokumentalny z poezją, liryką i poczuciem humoru - oceniał przewodniczący jury Andrzej Jakimowski. - Nie mogę się doczekać pełnometrażowego debiutu.
Chopin i premiery
Szczęśliwie reżyser "Sztuczek" długo nie będzie musiał czekać. Bruszewska realizuje w Se-ma-forze "Serce w murze". To jeden z filmów przygotowywanych w Łodzi na "Rok Chopinowski". - Reżyserka wzięła na warsztat scenariusz starszych kolegów - Antoniego Bańkowskiego i Sławomira Grabowskiego - i zrobiła w nim rewolucję na pograniczu szaleństwa. Ono jest potrzebne, bo chcemy, żeby film dotarł do młodych ludzi - mówi Zbigniew Żmudzki, szef Se-ma-fora.
Drugi z filmów chopinowskich to realizowany przez Breakthru Film w halach Very wysokobudżetowy (18 mln zł) "Projekt Chopin" w reż. Martina Clappa. - Tworzymy największą w tym roku animowaną produkcję w Europie - zapewnia producentka Magda Bargiel. - Nad scenografią, projektami, rzeźbami lalek i kostiumami pracuje 50 artystów plastyków, a w realizację już jest zaangażowanych 140 osób w Polsce, Anglii i Norwegii.
Premiery tych filmów przed nami. A co za nami? Do kin trafiło już udane "Zero" Pawła Borowskiego wyprodukowane przez Opus Film. Pokazów (na razie pojedynczych) doczekały także filmy dofinansowane z Łódzkiego Funduszu Filmowego (wyjątkiem jest animacja Marka Skrobeckiego "Danny Boy"). To: * dokument Grzegorza Królikiewicza "Kern" o Andrzeju Kernie, niezwykle sugestywnie przypominający medialno-polityczne manipulacje wokół głośnego niegdyś małżeństwa jego córki Moniki, * wzruszający "Nekropolis" Andrzeja Czuldy o Starym Cmentarzu; * nierówny, ale obfitujący w wyborne dialogi "Człowiek znikąd" Pawła Wendorffa, * nadmiernie wykoncypowany "Jestem twój" Mariusza Grzegorzka - szkoda, bo chodzący własnymi ścieżkami reżyser, to postać nie tylko w łódzkiej kulturze wyjątkowa oraz * "Zuzanna" Darii Kopiec, piękna plastycznie, z niesamowitym dworcem kolejowym wyanimowanym w EC-1. Gdy mowa o ŁFF warto też wspomnieć o powołaniu pierwszej w Polsce Film Commission, która ma zachęcać filmowców do kręcenia w Łodzi i pomagać im w zdjęciach. Jednak na ocenę efektów jej działalności trzeba poczekać.
Zobaczymy także jak w nowej siedzibie poradzi sobie kino Cytryna (po przymusowej przeprowadzce z Zachodniej na Pomorską pod skrzydła Uniwersytetu) oraz Polonia, która przeszła pod zarząd Stowarzyszenia Filmowców Polskich, co widać już (in plus) w repertuarze.
Minusy
Największą porażką ubiegłego roku była próba ustawienia "filmowego" przetargu przez Urząd Miasta Łodzi. Przypomnijmy. W lipcu rozstrzygnięto przetarg na promocję Łodzi w serialu telewizyjnym. Ofertę - co zapowiadaliśmy w"Gazecie" - złożył tylko producent "Londyńczyków". Nie mogło być inaczej, bo warunki przetargu ułożono tak, że nikt inny nie mógł wygrać.
UMŁ zastrzegł, że odcinki serialu nie mogą być przerywane reklamami, co z góry eliminowało produkcje robione przez stacje komercyjne, od ogłoszenia do rozstrzygnięcia przetargu upłynęło tylko 10 dni, nie zrobiono nic, żeby o przetargu dowiedzieli się producenci filmowi - nie było reklam w ogólnopolskich telewizjach, radiach, gazetach a nawet na branżowych stronach. Nie było nawet informacji na witrynie internetowej Łódź Film Commission.
Urząd w końcu unieważnił przetarg z powodów formalnych, z budżetu nie wydano na to 420 tys. zł, a Łódź pojawiła się w "Londyńczykach". Choć czy w interesujący sposób - to temat na odrębną dyskusję.
Urząd Miasta "błysnął" raz jeszcze. Gdy organizatorowi "Forum Kina Europejskiego" zamiast pieniędzy na ściągnięcie unikalnych kopii filmowych ze Szwecji zaproponował wypożyczenie samochodu bagażowego "Lublin".
Wiosną wydamy "Spacerownik po Filmowej Łodzi". Gdyby zechcieli Państwo podzielić się z nami wspomnieniami lub archiwalnymi materiałami, będziemy niezwykle wdzięczni. Czekamy na Państwa e-maile: joanna.podolska@lodz.agora.pl lub jakub.wiewiorski@lodz.agora.pl
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




