reklama
Duch Roweru upamiętnił śmierć cyklisty Marciusza Moronia
2009-11-02
, aktualizacja: 02.11.2009 20:02
To pierwszy tego typu pomnik w kraju. Ma być przestrogą dla kierowców, żeby uważali na innych użytkowników dróg, i dla rowerzystów, żeby byli widoczni na ulicy
ZOBACZ TAKŻE
- Rowerzyści w Łodzi są, a roweru miejskiego nie będzie (29-01-10, 18:50)
- Sąd zajmie się wypadkiem, w którym zginął Moroń (13-09-10, 14:16)
- Łódzkie ulice nie dla rowerzystów. Najgorzej w kraju (05-04-10, 20:37)
SERWISY
Duch Roweru stoi przy ul. Srebrzyńskiej, tuż obok Starego Cmentarza. Właśnie tu ponad rok temu zginął Marciusz Moroń, łódzki artysta. 19 sierpnia po południu jechał rowerem w stronę centrum. Przejeżdżał wzdłuż muru najstarszego łódzkiego cmentarza, gdy rozpędzony polonez truck wpadł w poślizg, próbując wyprzedzać inne auto. Uderzył w drzewo, potem w rowerzystę. Marciusza w stanie ciężkim zawieziono do szpitala. Zmarł tego samego dnia. Autem jechało dwóch pijanych mężczyzn. Spawa wypadku została umorzona, bo śledczy nie potrafili ustalić, który z nich prowadził pojazd. Po interwencji matki Moronia i jej adwokata prokuratura wznowiła śledztwo.
Wczoraj w miejscu, gdzie Marciusz został potrącony, stanął biały rower. Jest oparty o drzewo, a między szprychy ma włożoną kartę z informacją o tym, kiedy Moroń zginął. - Marciusza już z nami nie ma, a obaj mężczyźni, którzy jechali wtedy samochodem, są na wolności. To ma być przestroga nie tylko dla kierowców, ale i rowerzystów. Żeby zakładali odblaski i byli widoczni - mówi Kasia, współorganizatorka akcji.
Ghost bike, czyli duch roweru, to idea, która zrodziła się w Stanach. Te małe i proste instalacje upamiętniają rowerzystów zabitych na drogach na całym świecie. Pierwszy postawiono w St. Louis w stanie Missouri w 2003 roku. Ten łódzki jest pierwszym w Polsce. - Chcielibyśmy, żeby takich pamiątek nie trzeba było stawiać - dodaje Kasia.
Z informacji, które przytaczają organizatorzy akcji, wynika, że w zeszłym roku w naszym województwie zginęło 64 rowerzystów, a Polska jest krajem najwyższego ryzyka dla osób wybierających jednoślady. Co roku w całym kraju średnio 5 tys. z nich zostaje rannych, a ginie 500.
Wczoraj w miejscu, gdzie Marciusz został potrącony, stanął biały rower. Jest oparty o drzewo, a między szprychy ma włożoną kartę z informacją o tym, kiedy Moroń zginął. - Marciusza już z nami nie ma, a obaj mężczyźni, którzy jechali wtedy samochodem, są na wolności. To ma być przestroga nie tylko dla kierowców, ale i rowerzystów. Żeby zakładali odblaski i byli widoczni - mówi Kasia, współorganizatorka akcji.
Ghost bike, czyli duch roweru, to idea, która zrodziła się w Stanach. Te małe i proste instalacje upamiętniają rowerzystów zabitych na drogach na całym świecie. Pierwszy postawiono w St. Louis w stanie Missouri w 2003 roku. Ten łódzki jest pierwszym w Polsce. - Chcielibyśmy, żeby takich pamiątek nie trzeba było stawiać - dodaje Kasia.
Z informacji, które przytaczają organizatorzy akcji, wynika, że w zeszłym roku w naszym województwie zginęło 64 rowerzystów, a Polska jest krajem najwyższego ryzyka dla osób wybierających jednoślady. Co roku w całym kraju średnio 5 tys. z nich zostaje rannych, a ginie 500.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Duch Roweru upamiętnił śmierć cyklisty
grupa.pewnych.osob.lodz
02.11.09, 21:18
Więcej informacji www.masakrytyczna.org/CMS/news.php?readmore=74»
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć
